Choroby współistniejące z ciążą

Ciąża nie zawsze jest radością czyli o depresji w czasie ciąży

Dostałam maila, że nie przedstawiam ciąży obiektywnie. Mianowicie opisuję radość z zostania lada moment mamą. Natomiast nie każda kobieta w ciąży czuje się szczęśliwa. Niestety muszę się z tym zgodzić. Mniej więcej co dziesiąta kobieta w ciąży cierpi na depresję. (Statystykę zaczerpnęłam z zagranicznego artykułu.)

Przez wiele lat uważano, że zmiany hormonalne jakie następują w ciąży chronią kobietę przed depresją. A nagły spadek tych hormonów w 3-4 dobie po porodzie jest przyczyną obniżonego nastroju, a następnie może przerodzić się w depresję po porodową. Teraz odchodzi się od tego stanowiska i przyznaje się, że do depresji może dochodzić w trakcie ciąży.

„Mitem jest twierdzenie, że ciąża „chroni” przed depresją, a każda kobieta w ciąży (dawniej „stan błogosławiony”) jest szczęśliwa. Presja społeczna (rodziny, znajomych) jest tak duża, że część kobiet nie ma odwagi, a czasem możliwości, by podzielić się swoimi wątpliwościami na temat macierzyństwa, które je wkrótce czeka. Dotyczy to nie tylko tych, których ciąża nie jest akceptowana, ale także kobiet świadomie planujących posiadanie potomstwa, mających wsparcie w rodzinie. Niepokój i stany depresyjne najczęściej pojawiają się w pierwszym trymestrze niechcianej ciąży, zaś podczas trzeciego trymestru może występować obawa przed samym porodem i zdrowiem dziecka.” cytat pochodzi z: http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/8581/1.html

Jakie są czynniki ryzyka powstania depresji w ciąży?

– Występowanie w rodzinie depresji;
– Bycie w trudnym związku, które nie daje oparcia, a dziecko jest dodatkowym „obciążeniem”;
– W przypadku trudności z zajściem w ciąże, przejścia przez liczne procedury medyczne, może wystąpić lęk „a co jeżeli zaraz stracę dziecko”;
– Jeżeli w przeszłości zostało utacone dziecko/ dzieci;
– Problemy z ciążą, w przypadku podjerzeń, że dziecko może być chore, albo zdiagnozowanych schorzeń,
– Stresujące wydarzenia podczas ciąży jak materialne zmartwienia związane z finansami, zmianą pracy, utratą pracy czy śmiercią bliskiej osoby.
– Inne czynniki jak np. nieplanowana ciąża może zwiększać ryzyko wystąpienia depresji w trakcie ciąży.

A jakie są objawy depresji?

Zmęczenie, kłopoty z zasypianiem, ale to nie są specyficzne objawy. Ponieważ większość kobiet w ciąży odczuwa zmęczenie, ma trudności z zasypianiem, ale jeżeli dołączymy do tego smutek, poczucie beznadziejności. Jeżeli trudność sprawia wykonywanie codziennych czynności, pojawiają się myśli, które szkodzą należy zgłosić się po pomoc! Do lekarza, położnej, terapeuty lub psychologa. Takie działanie pokaże, że chcesz sobie i dziecku pomóc.

Dziękuję Ci za przeczytanie wpisu:

  • Mój wpis będzie bogatszy jeśli napiszesz komentarz. Dołączysz do dyskusji. Z radością poznam Twój punkt widzenia.

  • Podaj dalej czyli podziel się wiedzą z innymi dzięki przesłaniu linku do wpisu, zamieszczeniu go na grupie bądź podzieleniu się na Instagramie czy Facebooku.

  • Chcesz więcej? Zachęcam do polubienia na Facebook’u https://www.facebook.com/ZapytajPoloznaPL/.

  • Chcesz jeszcze więcej? Moim ukochanym miejscem w sieci jest Instagram https://www.instagram.com/polozna_kasia/ polozna_kasia tam dziele się swoją wiedzą w postaci ktrótkich InstaStories oraz w postach. Poznasz mnie tam z zupełnie prywatnej strony.

  • Raczkującym miejscem jest YouTube https://www.youtube.com/channel/UC3rmaam0tObVrswe2belzHQ?view_as=subscriber. Jeśli staniesz się subskrybentem mojego kanału to o nowych filmikach dowiesz się od razu.

Wybrane dla Ciebie

57 komentarzy

  • Odpowiedź
    Paula
    23-01-2009 o 00:29

    Depresja poporodowa! Ten temat przewija się teraz ciągle w mediach, zaczynam się zastanawiać czy jednym z czynników powstawania tej depresji nie jest czasami ciągła reklama owego zaburzenia.
    Po porodzenie prawie każda znajoma pytałaś się o tzw „baby blues”, nie pytały czy miałam objawy tylko jak minęło, tak jakby każdy był skazany na te przykre dolegliwości.
    Mi nic takiego się nie przytrafiło i chyba ciężko mi zrozumieć te zaburzenia. Ale jestem ciekawa jak inne młode mamy?

    Życzę wszystkim samej radości 🙂

  • Odpowiedź
    Julita Tomczak
    24-01-2009 o 17:54

    Mi tez sie nic takiego nie przytrafilo. przy wyjsciu ze szpitala dostalam ulotki gdzie w razie czego sie skierowac jakby takie cos mialo miejsce. Mialam tylko taki maly kryzys jak ja to nazywam w drugiej dobie po porodzie. Poniewaz od razu kobieta po porodzie nie ma wylwajacego sie mleka z piersi myslalam ze nie jestem w stanie wykarmic dziecko. Zdolowalam sie i plakalam mowiac sobie ze nie jestem dobra matka itd. Ale polozne wytlumaczyly mi ze to jest zupelnie normalne i ze dam sobie rade tylko musze byc cierpliwa. Kryzys szybko minal i potem bylo juz super:)

  • Odpowiedź
    Anik
    13-02-2009 o 20:26

    Tylko, że tutaj nie ma mowy o depresji poporodowej tylko o depresji w ciąży, o której nie mówi się w mediach 🙁 Też nie wiedziałabym nic na ten temat gdyby nie dotknęło mnie osobiście. Nikomu tego nie życzę.
    Samemu ciężko sobie z tym poradzić, jeszcze trudniej szukać pomocy m.in. ze względu na takie podejście do tematu jak w komentarzu Pauli, że kobieta sobie to wymyśla lub z obawy, że zostanie się ocenionym.
    Miałam ogromne szczęście, że udało mi się zmienić lekarza na takiego, który rozumie te problemy.
    Pozdrawiam

  • Odpowiedź
    Julia
    08-06-2009 o 01:11

    Hej ja właśnie jestem w ciąży to dopiero początek a ja już nie wiem co mam ze sobą zrobić martwię się o przyszłaość ciągle płaczę nie potrafię się cieszyć z niczego tak bardzo się boję że to mi nie przejdzie i już zawsze taka smutna będę i nie będę potrafiła być dla mojego maleństwa dobrą mama

  • Odpowiedź
    Igusia25
    07-08-2009 o 10:14

    Witam!jestem w 5 tygodniu ciąży i to co się ze mną dzieje już mnie powoli wykańcza.Nic w moim życiu nie układa się tak jak powinno, czyli miłość, ślub i dziecko z ukochanym mężczyzną.Mam 25 lat szczęśliwą mężatką byłam przez rok po czym mój mąż mi oświadczył, że już mnie nie kocha i odszedł.W moim życiu pojawił się Tomek. Mężczyzna czuły i opiekuńczy jak jeszcze żaden, z którym się spotykałam. Oboje mieliśmy takie samo marzenie aby mieć szczęśliwą rodzinę.Zaczęliśmy starać się o dziecko, i stało się, usłyszałam od gina ,że jestem w 4 tyg ciąży.Od tego czasu chodzę smutna,płacze, w ogóle się nie ciesze a przecież tak bardzo chciałam być mamą, a co najgorsze to to ,że już nie wiem czy chce być z ojcem dziecka.Jeszcze do niedawna mówiłam mu,że go kocham układało nam się super a teraz wręcz czuje do niego wstręt,nawet nie chce mi się z nim spotykać.Nie mam pojęcia co się stało.Wiem,że bardzo krzywdzę Tomka, on tak bardzo chciał mieć swoją rodzinę a ja mu to odebrałam.Jestem nawet gotowa poddać się aborcji, żeby on nie musiał żyć ze świadomością,że jego ukochane osoby są obok ale nie z nim.Jestem na skraju wyczerpania,nie mam apetytu nic nie jem a wiem ,że powinnam ze względu na dziecko, dziecko,które stało mi się zupełnie obojętne.Wiem,że Tomek nas kocha i że z nikim nie miałabym tak dobrze jak z nim ale we mnie coś pękło.Bardzo chciałabym wierzyć,że to tylko chwilowe ,że uda nam się stworzyć szczęśliwą rodzinę.Błagam niech mi ktoś pomoże, może jest ktoś kto przechodził przez coś podobnego,może powinnam zwrócić się o pomoc do psychologa,bo mi samej naprawdę ciężko jest to zrozumieć co mogło się stać,że z dnia na dzień mężczyzna,z którym chciałam spędzić resztę życia stał się dla mnie nikim .

  • Odpowiedź
    beta
    23-08-2009 o 20:46

    Witam, ja również psychicznie nie czuję się całkiem dobrze.W mojej rodzinie jest wszystko w porządku,mam już jedno dziecko-12lat , kochającego męża,swój dom, nie mam problemów finansowych.Ktoś by zapytał , to o co ci chodzi?No ja sama nie wiem o co. Jestem w 12 tyg ciąży i z przerażeniem patrzę na mój rosnący brzuch i moje powiększające się piersi i czuję do siebie wstręt , nie mogę patrzeć w lustro.Nie czuję jakiejś szczególnej radości z tego ,że jestem w ciąży, chociaż chciałam mieć drugie dziecko.Boję się ,że go nie pokocham jak urodzę, nie wyobrażam sobie ,że mogłabym je tulić , całować itp.Wręcz jestem zła na nie ,że teraz moje życie się całkowicie zmieni, że przybędzie mi obowiązków, że będę uwiązana przez kilka najbliższych lat.A jak pomyślę o pieluchach , wstawaniu w nocy, karmieniu , to mi włosy dęba stają, czuję jakiś wewnętrzny sprzeciw. Może mi to minie, nie wiem. Na samą myśl o porodzie , o tym ” koszmarze” oblewają mnie zimne poty. Nikomu nie mówiłam o swoich odczuciach , robię dobrą minę do złej gry, bo wiem ,że nikt mnie nie zrozumie. To jest chyba depresja, przeszłam już kiedyś depresję, może to zmiany w moim organiżmie spowodowały nawrót? Zrozumieć to może tylko ta która czuje podobnie.

  • Odpowiedź
    RYBA
    31-08-2009 o 22:29

    Witam wszystkie nieszczęśliwe przyszle mamy 🙂 Jak czytam wasze historie to aż mi ciarki przechodzą. Zastanawiacie się jak będzie wam ciężko jak urodzi się dziecko, że przybędzie obowiązków itd. napewno nie będzie latwo ale nie myślcie tylko o tych negatywnych stonach bycia matką, pomyślcie również o tych cudownych chwilach które Was czekają : pierwszy uśmiech, pierwsze kroczki i pierwsze slowo MAMA które uslyszycie od Waszego dzieciątka, te cudne chwile wynagrodzą Wam nieprzespane noce i trud w wychowaniu Waszych pociech. Otrzymalyście niesamowity dar którego nie potraficie docenić. Nie macie pojęcia ile par pragnie mieć dzieci a nie mogą z różnych przyczyn im jest naprawdę ciężko. IGUSIA 25 Ty przede wszystkim sie zastanów czego chcesz ! Trafil Ci sie dobry chlopak a teraz masz miec z nim dziecko i Ty sie zastanawiasz nad ABORCJA czy zdajesz sobie sprawe jak bardzo mozesz skrzwdzic swojego chlopaka i siebie ZABIJAJAC tą małą istotkę ktora rozwija się pod Twoim sercem i BARDZO CHCE ZYC !!! IGUSIA 25 musisz koniecznie szczerze porozmawic ze swoim chlopakiem on napewno Ci pomoze podtrzyma Cie na duchu i wszysto będzie dobrze. Nie myslcie tylko o sobie, pomyslcie taże o Waszych partnerach, rodzinach i dzieciątkach ktore rosnę w Waszych brzuszkach. Z calego serca zyczę Wam wszystkim powodzenia i radosci z Waszych pociech. Ja jestem mama ANIOLKA (*) ktorego stracilam ponad rok temu w 7 tc 🙁 ,strata dziecka bardzo boli zmienia czlowieka na cale zycie juz nic nie jest takie samo jak kiedys. To że tak myslicie to pewnie burza hormonow, ktora minie i będziecie mogły w pełni cieszyc sie oczekiwaniem na Wasze malenstwo, ktore napewno da Wam wiele radosci 🙂

  • Odpowiedź
    załamana w 17 tygodniu ciąży
    10-10-2009 o 21:20

    witam moja sytuacja polega na tym że jestem w ciąży mam męża i 3 synków, i mieszkam z moją matką , mąż nie pracuje i znalazł sobie koleszkę z którym spędza całe dnie , jak nie na rrybach to w piwnicy na piwie , moja matka jest kobietą która nie potrafi żyć bez klutni, jak męża niema ona robi awantóry dosłownie o wszystko , sama musze zajmować się domem dziecmi , i wogule wszystkim, mówiłam mężowi że potrzebuje jego wsparcia ale nic spływa po nim jak po mydle , mówi tylko co ja będę w domu siedział, ja już psychicznie nie mogę wytrzymać mam silne bóle gowy omdlenia i drgawki po każdej kłutni z matką , już nie daję rady,,, teraz jak to prsze jest godzine 21 58 a mąż z kolegą w piwnicy piwkuje i umawia się na poranne rybki ażdo wieczorra ,a ja w oczach mam łzy, poprostu mam dość

  • Odpowiedź
    sengi
    28-10-2009 o 18:18

    A ja jestem w 3 miesiacu ciąży, ojciec dziecka powiedział mi, że mnie nie kocha, kocha inną, moja mama umiera na raka, nie umiem się cieszyć z upragnionej ciąży, chciałabym zanąć i się już nie obudzić. Ojciec dziecka niby mówił, że mogę mimo wszystko na niego liczyć, ale tak nie jest, za kazdym razem gdy go o cos proszę czuję się jak nic nie znacząca rzecz, nawet mowi do mnie w 3 osobie „jadła, jest, zrobiła”… Nie ma dla mnie odrobiny szacunku a ja czuję jak z każdym dniem cała ja umieram od srodka, do tego wszystkie te mdłości, ból żołądka… Nie mam już siły, nie wiem ile jeszcze dam rade:(((

  • Odpowiedź
    maleńka
    29-12-2009 o 13:57

    Witam.
    Dziecko jest i zawsze byo spelnieniem moich marzen.Gdy bedac na wakacjach z ukochanym który jest absolutnym oparciem i sensem mojego zycia dowiedzialam sie ze moje mdlosci i brak apetytu sa spowodowane ciaza myslalam ze oszaleje ze szczescia.Tak dlugo na to czekalam!!!!!!z radoscia wyczekuje kazdego ruchu malenstwa,kazdej wizyty u lekarza itp.Za 3 miesiace mam rozwiazanie.Jednak nie to jest moim zmartwieniem.Jestem zla sama na siebie, bo nie mam zadnych powodow do narzekan!Czuje sie przygnebiona i gruba;-(((((Najgorsze jest to ze ludzie sa bezlitosni,mowia wprost ze jestem gruba czy juz urodzilam bo wygladam jakbym byla juz po porodzie.To frustrujace bo wiem ze przede mna jeszcze 3 miesiace i przytyje jeszcze bardziej nie mam ochoty wychodzic i pokazywac sie ludziom.Najgorsze jest to ze swoje glupie mysli przelewam na Mojego Mezczyzne,strasznie jestem zla na siebie.Wiem ze mnie kocha bezwarunkowo a ja i tak wmawiam sobie niestworzone rzeczy,placze bez powodu.Niewiem co robic.Ludzie tak mnie zdolowali ze to przeslania moje szczescie w zawiazku jak i te które wizae sie z przyszlym macierzyństwem.Zna ktos na to sposob????

  • Odpowiedź
    kropka
    09-12-2010 o 12:29

    Jestem w 8tc. Kończę licencjat, mam cudownego narzeczonego (lada dzień męża), mamy niezłą sytuację finansową, mam dobrych znajomych, którzy wspierają, rodzinę która się cieszy z nowego członka rodziny – czyli „żyć nie umierać”… a ja, po prostu czuję, że „to nie jest jeszcze ten moment”… nie widzę się w roli matki, nie wiem czy będę umiała pokochać to dziecko… nie wiem czy zaakceptuję siebie po ciąży… nie wiem czy dam radę to wszystko ogarnąć. I te wszystkie „nie wiem” strasznie przesłaniają mi jakąkolwiek radość z ciąży. Dbam o siebie, jem zdrowo etc. ale robię to „mechanicznie”, a nie tak, hm… no właśnie, jak? A może ten stereotyp „matki polki”, który oglądamy w TV, czytamy w gazetach i na forach, to tylko „stereotyp”? Może to właśnie normalne, że mimo iż gdzieś w środku wiem, że sobie poradzę, to jednak teraz ogrania mnie panika przez nieznanym? No, bo to pierwsze, i do tego ciąża zagrożona, i „nie tak miało być”…. Nie moje drogie – wcale nie jesteście same w tych wszystkich odczuciach… myślę, że jest nas więcej niż się wydaje. Podrawiam wszystkie mamy – te „wydygane” jak ja, i te „pewne”… Wszystkie DAMY RADĘ… chcę w to wierzyć…

  • Odpowiedź
    nikki
    18-02-2011 o 13:25

    Radość z ciązy?Nie wiem co to takiego….od samego poczatku miałam same negatywne uczucia,a jak się dowiedziałam,że jestem w ciąży rozważałam wszelkie wyjścia z sytuacji…..powód?Bardzo prozaiczny…nie lubię dzieci….żadnych,ani cudzych ani z rodziny,po prostu ich nie lubię,nie czuję instynktu,nie mam potrzeby brania ich na ręce i nie zachwycam się ich maleńkimi stópkami i rączkami…..po prostu mnie to nie bierze…kiedy brałam ślub,mój mąż wiedział,że nie chce dzieci i nie nalegał,ale jedna głupia wpadka spowodowała,że czuję,że zmarnowałam sobie życie.Na dodatek wszystkie negatywne sprawy się skumulowały i po tym jak się dowiedziałam o ciązy dostałam informację o tym,że za pół roku tracę pracę….i z czego mam się cieszyć?To już nawet nie jest depresja,tylko najgorszy okres w moim życiu….do tego dochodzą problemy zdrowotne spowodowane przez ciążę,które wyłączyły mnie z funkcjonowania do samego końca tego koszmaru…..i z czego mam się cieszyć?….

  • Odpowiedź
    benedikte
    15-07-2011 o 07:50

    To może ja opowiem coś o sobie…gdyż jestem w 14 tygodniu ciąży i jest to moja druga ciąża.Muszę przyznać szczerze że niestety pierwszej ciąży nie przechodziłam za bardzo szczęśliwie i to nie z takiego powodu że noszę pod sercem dzieciątko to mnie napawało szczęściem i trzymało na równych nogach jak teraz, lecz strach i moje zaburzenia dotyczące wyglądu przerażają mnie jak i pierwszej tak i w drugiej ciąży panicznie boję się przytyć lecz zdaję sobie z tego sprawę ze to normalne i mąż stale mi powtarza jak jestem piękna że dojdę z powrotem do formy i że nie mam się niczym przejmować zdaję sobie także sprawę że moim zachowaniem go strasznie męczę.Nie daję sobie nic przetłumaczyć budzę się w nocy i ciągle płacze!Moje zaburzenia psychiczne na temat wyglądu trzeba by było roztrząsać od wczesnego dzieciństwa moje przeżycia z tym związane i jakie ciosy musiałam na siebie przyjmować spowodowały takie szkody że ciężko mi się od tego uwolnić.Udaję sama przed sobą że wszystko jest ok ale naprawdę potrzebuję pomocy bo muszę wziąć się w garść bo to nie wychodzi na zdrowie przede wszystkim muszę myśleć o maleństwu ale przez tyle lat nie potrafię zaakceptować samej siebie to straszne tylu rzeczy się boję a tak nie można tak bardzo chcę się uwolnić od tego koszmaru który chodzi za mną od dzieciństwa….Mam takiego wspaniałego, ślicznego synka i kolejne wspaniałe maleństwo w drodze i gdybym miała tyle miłości do siebie co do moich dzieci byłabym w pełni szczęśliwa,przecież życie daje tyle wspaniałych możliwości.Tylko te debilizmy w mojej głowie mnie przytłaczają …..

  • Odpowiedź
    kasia tweety
    19-07-2011 o 20:33

    Dziewczyny! mam 30 lat i 14 miesięczną wspaniałą córeczkę…gdy dowiedziałam się że jestem w ciązy ogarnęło mnie przerazenie mimo iż się jej spodziewałam.W 6 tygodniu ciąży byłam już w takim stanie psychicznym że nie mogłam normalnie funkcjonować…bałam się nawet właśnego cienia!obudziły się w głowie naleciałości z dzieciństwa i lęk o przyszłość nie do opanowania.W moim mieście nie mogłam liczyć na pomoc lekarzy ani na ich profesjonalizm,na szczęście znalazłam pomoc w innym mieście,wspaniałą panią doktor psychiatrę.Przeszłam z jej pomocą i psychologów terapię,odizolowałam się na pewien czas od ludzi,a przede wszystkim przestałam walczyć z samą sobą.Najgorsze jest chyba to że stereotyp pięknej, szczęśliwej wiecznie głaszczącej się po brzuszku matki,nie pozwala nam przeżywać tego na swój własny prywatny sposób wstydzimy się same przed sobą tych negatywnych emocji,które również wpisane są w ten stan,bo przecież samopoczucie często daje nam w kość,zmienia się ciało,i nie wiemy czasem co ze sobą zrobić kiedy kolejny dzień nie mozna nic przełknąć!W miom przypadku miłość do dziecka rosła w raz z brzuszkiem,powoli akceptowałam siebie choć lęk ogarniał mnie do końca,teraz perspektywy czasu kiedy patrzę na tą śliczną buzię widzę sens mej walki jaką stoczyłam ze sobą!Zyczę wszystkim dużo siły i wspaniałych ludzi,nie bójcie się i szukajcie wsparcia będzie lżej i rażniej,nie jesteście same.

  • Odpowiedź
    thelastone
    06-08-2011 o 19:49

    Ciaza to chyba jedna z najgorszych rzeczy jakie moga przytrafic sie kobiecie zwlaszcza ze stracila prace, matka wyrzucila ja za to ze jest w ciazy(nie powiedziala tego prosto w oczy tylo przez wiadomosc sms…)Mezczyzna z ktorym jestem jest wyleczonym narkomanem i caly czas boje sie ze do tego wroci…Ponadto nie lubie dzieci, nie wyobrazam sobie przewijania go przez te 2-a lata, chociaz rozmawialam ze swoim chlopakiem ze on bedzie pelnil te „funcje”,ale kiedy on bedzie w pracy a ja w domu… i tak pozostaje tysiac innych sam zapach, zyganie,karmienie piersia, wyglad(wzrost wagi, jakies syfy) i sama psychika kobiety, ktora zmienia sie strasznie szybko…Naprawde na sama mysl o tym zastanawiam sie czy jestem kobieta, czy jak to mnie moj chlopak nazywa podczas naszych rozmow o dziecku nieczula bestia…Nie lubie patrzec na kobiety w ciazy, na dzieci, ktore przez kilka godzin sa ciche a przez reszte dnia dra sie w nieboglosy, przez co ani kobieta ani mezczyzna nie moga sie wyspac wiec powstaja pomiedzy nimi awantury…No i ten biust, zanim zaszlam w cize mialam D a teraz w 4 mies. nagle F boze co bedzie w 9???Pozdrawiam serdecznie dziewczyny ktore maja podobny problem do mojego i wydaje mi sie ze jedynym rozwiazanem jest cud farmaceutyki czyli relanium 5:)przemeczymy sie jeszcze przez te kilka lat i moze za te 4, 5 lat bedzie ok

  • Odpowiedź
    Emilka1991
    06-12-2011 o 16:30

    Witam Wszystkie Zmartwione Mamy!
    Otóż mam taki problem,ponieważ nie dawno okazało się,że jestem w ciąży,gdy zrobiłam test ucieszyłam się,że będę mamą,tylko że później przestało mnie to cieszyć.A mam przecież z czego się cieszyć,bo mam kochającego narzeczonego,który mnie wspiera i daje mi siłę,będę mamą…No ale cóż nie potrafię się z tego cieszyć,może to dlatego,że ja nie mam pracy nadal się uczę (co prawda jeszcze tylko pół roku,ale zawsze),mój narzeczony ma podpisaną umowę do końca grudnia i nie wiemy co dalej.Ja nawet boję się o tym myśleć.Wyprowadziłam się od rodziców i zamieszkałam z moim narzeczonym rok temu i kiedy 11 grudnia 2010 roku mi się oświadczył byłam prze szczęśliwa.Tylko gdy pomyślę sobie jak mogą zareagować na moją ciążę moi rodzice czy rodzice mojego narzeczonego,spędza mi to sen z powiek 🙁 Chciałabym móc się cieszyć z tego,że zostanę mamą,ale nie wiem jak to zrobić.Jeżeli ktoś potrafi mi pomóc to niech mi pomoże,bo inaczej zwariuję :(:(:(:(:(:(

  • Odpowiedź
    Karolina
    29-05-2012 o 14:40

    Nienawidzę tego, że jeśli już komuś się przyznam, ze moja ciąża mnie nie cieszy- słyszę teksty o pierwszych kroczkach, pierwszych „mamach”. Nie mam odwagi wprost powiedzieć, że mam w głębokim poważaniu pierwsze kroczki, ze na myśl o tym,że ktoś powie do mnie „mama”, robi mi sie słabo.
    Mam kochającego i ukochanego mężą, 27 lat, finansowo nie jest dobrze, ale nie aż tak,żebyśmy z powodu dziecka mieli popłynąć.

    Ale- jezu !! Tak bardzo nie chcę tej ciąży, tego dziecka, codziennie ta świadomość mi ciąży tak bardzo……. źle mi we włąsnym ciele, wszelką nową zmianę w nim postrzegam jako gwałt na mojej woli……

    • Odpowiedź
      Kasia
      30-05-2012 o 09:07

      Karolino, Każdy ma prawo do swoich uczuć. Być może nastawienie do dziecka jeszcze się zmieni. A może warto wyżalić się i porozmawiać o swoich obawach z zaufaną osobą, bądź psychologiem.

  • Odpowiedź
    żela
    31-05-2012 o 20:49

    hm… moze ja tez powinnam chociaz w ten sposob wyzalic sie i wyrzucic wszystko z siebie… mam 20lat i zawsze mialam poczucie nizszosci no i 2lata temu popadlam w anoreksje, pozniej staralam sie kontrolowac moja wage… obecnie jestem w 29tyg ciazy, zachodzac w ciaze wazylam niecale 54kg, teraz kiedy przybieram na wadze wgl nie patrze w lustro… wystarczy mi to ze widze swoje cialo na ktorym niestety pomimo stosowania roznych kremow pojawily sie rozstepy ;( na udach pojawil sie cellulit bo niestety ciaza byla zagrozona i lekarze zabronili mi cwiczen, ktore zawsze wykonywalam ;( bardzo ciesze sie z tego ze bede mamusia, mam wsparcie z chlopaku, ktory na kazdym kroku pokazuje mi ze jestem sliczna i dla niego najwazniejsza, ale boje sie ze gdy on zobaczy mnie np w bieliznie to w koncu zacznie sie mnie wstydzic i zostawi dla innej kobiety „tej idealnej”. sama siebie sie brzydze, a co dopiero on… ;(

  • Odpowiedź
    SAMOTNAAA
    10-06-2012 o 09:20

    Ja też mam poważny problem. Jestem w ciąży która mnie nie cieszy i mam depresje. Mam rodzinę męża i synka. Ale to nie jest idealna rodzina. Mąż mnie nie wspiera a raczej mi utrudnia życie . Nie wiem jak sobie z tym radzić….. Wcale sobie nie radze ze swoim życiem…. Błagam o pomoc,….

  • Odpowiedź
    anna
    21-06-2012 o 18:46

    przykro mi drogie panie że macie takie problemy…

  • Odpowiedź
    tamara
    21-06-2012 o 18:58

    witam…myślałam że to tylko mnie spotkało że to ja jestem jakaś inna że najpierw pragnęłam mieć dziecko a teraz już nie wiem sama czego chce…
    może dlatego że nie czuje wsparcia w moim narzeczonym,że mamy kłopoty finansowe,że mieliśmy kłopoty w rodzinie…bardzo przeżywam śmierć mojego taty byłam już w ciąży jak tato umarł,widziałam jak umiera i nic nie mogłam zrobić ani ja ani moja rodzina…zdecydowaliśmy się na dziecko bo bardzo się kochaliśmy z narzeczonym ale teraz wszystko się zmieniło…czuje się nieatrakcyjna dla niego…nie chce do nikogo się zwrócić o pomoc bo się wstydzę,ale wiem że mam ogromny problem jak wiele kobiet tutaj…

  • Odpowiedź
    nelusia
    03-07-2012 o 09:12

    ja też bardzo chciałam mieć dzidzię a kiedy po baaardzo długim oczekiwaniu się udało to bardziej cieszyłam się że i ja jestem w końcu w ciąży!obecnie jestem w 8 miesiącu-cała moja ciąża to smutek płacz nerwy i strach że nie podołam wychowaniu mojego syna!nic mnie nie cieszy na nic nie mam ochoty tęsknie za moją pracą!wszyscy mnie irytują denerwują!ogólnie do bani!

  • Odpowiedź
    domisia
    06-08-2012 o 05:34

    dziś przez przypadek weszłam przeczytałam ten artykuł. Zawsze chciałam mieć dzidzie, a jak zaszłam w ciążę to mnie nie cieszy. Myślałam do tej pory, że ze mną jest coś nie tak, że jestem dziwna, usłyszałam nawet od przyjaciółki, że powinnam iść do psychiatry.Czuję się odrzucona przez znajomych (strasznie żałuję że postanowiłam powiedzieć rodzinie i bliskim znajomym o moich problemach)bo każdy ma mnie za wariatkę i materialistkę (bo martwię się jak sobie poradzimy w trzy osoby z pensji męża). Nawet koleżanka, która zaszła w ciążę, i bała się o niej powiedzieć rodzicom (ciąża z przygodnie poznanym facetem), ja jako jedyna ją wspierałam, a ona teraz uważa , że jestem DEBILKĄ jakąś bo nie kocham dziecka w brzuchu (a ja po prostu nie umiem). Do tego dochodzi jeszcze brak brak pracy. Żałuję że zrezygnowałam z pracy którą już miałam myślałam, że przed zajściem w ciążę znajdę sobie nową niestety nie znalazłam

    • Odpowiedź
      Kasia
      06-08-2012 o 10:10

      Domisia bywa, że kobieta jest w takiej sytuacji życiowej, że ciąża nie cieszy. Wszyscy wyobrażamy sobie czas ciąży jako czas magiczny. Natomiast życie bywa, że pisze inny scenariusz. Martwisz się, że możecie sobie nie dać rady z jednej pensji. Zobacz masz dużo szczęścia, bo masz męża, który pracuje. Z czasem jak wszystko sobie ułożycie, to może nadejdzie dzień kiedy odkryjesz radość z ciąży. Wszystko przed Tobą.
      Myślę, że potrzebujesz czasu, rozmowy z kimś, kto Cię zrozumie i nie będzie oceniać. Może tą osobą będzie mąż. Życzę Ci wszystkiego dobrego.

      Możesz też spróbować poszukać pracy, życie bywa nie przewidywalne i może zostaniesz zatrudniona będąc w ciąży.

  • Odpowiedź
    g
    09-08-2012 o 20:34

    A ja mam doła, bo mam doła.
    Niby mam wszystko … ale brakuje w domu 2 pokoi /na gabinecik i dla 2 juniora/. Męża namawiam na budowę, ale mówi, że nie będzie całe życie na domy robił. MAM doła chce wyć

  • Odpowiedź
    poco
    11-08-2012 o 15:17

    a jak z ciąży ma się cieszyć kobieta która w swoim facecie nie ma wsparcia?Dla niego najważniejsze to kumple i piwo lub inny alkohol. Największą radość sprawia mu planowanie najbliższej imprezy z kumplami, nie pije no stop już, ale nie potrafi sobie odmówić. Jak mówię mu że niedługo będzie trzeba organizować pokój dla małej to mówi że nie mamy kasy a następnie idzie po alko. Mam jego dość i dziś dojrzałam do myśli że kończę z nim.Mam dość płakania po kontach całe szczęście pracuję i w pracy zapominam o nim o jego koleżkach oraz chorych obietnicach ostatniego razu. Przez tą całą sytuację zaczęłam nienawidzić siebie dziecka wszystkiego co mnie otacza stałam się zimna bezduszna.wszystko mnie drażni jeśli tak ma wyglądać szczęśliwe macieżyństwo to ja dziękuję wysiadam. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy nie oddać dziecka do adopcji po co ma się męczyć z matka taką jak ja? I niech nikt nie mówi że przyjdą dobre chwile bo nie przyjdą życie jest zbyt popieprzone aby miały przyjść.
    Pozdrawiam I żadnej z was nie życzę takich myśli ani tak złego samopoczucia jak ja mam.
    ps. właśnie zaczęła kopać a ja znów płaczę

  • Odpowiedź
    Aga
    26-10-2012 o 12:41

    Do POCO bardzo mi przykro, że masz takiego niedojrzałego faceta. Powinnaś z nim bardzo poważnie porozmawiać, albo spróbować namówić kogoś z jego rodziny do poważnej rozmowy z nim. Czas wydorośleć. Ja bym powiedziała, że od dziś koniec z alkoholem. Musimy oszczędzać na małą i koniec!!! Wiem, łatwo powiedzieć.Ale próbuj.
    Ja sama jestem w 6,5 tygodniu. Ta informacja nas trochę zaskoczyła. Dopiero co wyszłam z depresji. Ucieszyłam się. Ale teraz ciągle jestem na huśtawce hormonalnej. Często chce mi się płakać i to bez żadnego powodu. To gorsze niż najtrudniejszy PMS. Ale mimo wszystko staram się myśleć pozytywnie. Moje koleżanki naokoło marzą o tym magicznym czasie. A ja widzę, że wcale tak magicznie nie jest. Te wzdęcia całodzienne, humory,apetyt,nudności,bóle głowy,zmęczenie,senność. To nie jest fajne. Ale trudno:)Mimo wszystko próbuję z siebie wykrzesać optymizm i wcisnąć go gdzieś pomiędzy.Cieszę się,że przynajmniej jestem z właściwym mężczyzną na którym zawsze(no prawie zawsze mogę polegać).Myślę,że na pewno nie będzie tak źle jak mi się wydaje.
    Ogólnie nie czuję wielkiej miłości do tego maleństwa.Nie wiem czemu,ale nie umiem go kochać jeszcze i nie mam zamiaru czuć się z tego powodu winna.Wierzę,że z czasem przyjdzie miłość.Na razie czuję troskę o maleństwo.Odżywiam się dobrze, dbam o siebie,staram się myśleć optymistycznie.To wszystko co mogę mu dać. Więcej nie umiem na dzień dzisiejszy.Myślę,że wy też dbacie o siebie,a z czasem może poczujecie miłość.Mam nadzieję,że w drugim trymestrze będzie lepiej z optymizmem.

  • Odpowiedź
    Mateusz
    13-01-2013 o 12:49

    Witam. Mam wrażenie, że trochę tutaj nie pasuję, bo jestem chyba pierwszym komentującym facetem. Moja żona jest w 6 miesiącu ciąży, jednak nadal nie jest zaakceptować swojego stanu. Początkowo myślałem, że jest w szoku spowodowanym nieplanowaną ciążą, jednak z czasem sytuacja nie ulegała poprawie. Nasza sytuacja finansowa jest dobra i przez jakiś czas z pewnością jesteśmy w stanie utrzymać się tylko z mojej pensji. Ciąża nie jest zagrożona, staram się wspierać żonę jak potrafię, jednak depresja nie mija. Uważa, że nie będzie dobrą matką, nie lubi dzieci i nie wyobraża sobie siebie w roli matki. Dodatkowo jej problemy zaczęły się odbijać na relacjach między nami – mam wrażenie, że stara się ode mnie uciekać i postrzega mnie jako winowajcę całej sytuacji. Nie mogę mieć do niej pretensji, bo wiem że przeżywa trudne chwile, ale im bardziej się oddala tym trudniej mi jej pomóc. Ponieważ w wielu powyższych komentarzach przeczytałem o takich samych wątpliwościach, jakie ma moja żona (brak miłości do dziecka, konieczność zmiany życiowych planów, zmiany w wyglądzie, niewytłumaczalny smutek, strach że będzie się złą matką itd.) pomyślałem, że lepiej Panie rozumieją, co czują przyszłe mamy w takich sytuacjach. Czy któraś z Pań potrafiła by opisać, jakiej pomocy najbardziej by oczekiwała podczas ciążowej depresji? A może któraś ma to już za sobą i chce opowiedzieć, co pomogło jej wyjść z dołka? Z góry dziękuję i trzymam kciuki za wszystkie Panie! Jesteście niezwykle dzielne.

  • Odpowiedź
    Barbara Ratajska
    14-01-2013 o 21:22

    Panie Mateuszu,
    Zachęcam Pana by przed kontaktem z psychologiem, żona odpowiedziała sobie na dwa pytania: Czego właściwie potrzebuję, czego pragnę? oraz Czy jest możliwe, bym to miała?

    A następnie odpowiedziała sobie, co jest mi potrzebne do tego, by to osiągnąć.

    Każda z kobiet podczas ciąży inaczej odbiera relacje i czego innego potrzebuje.

    Wydaje mi się, że konieczne jest, aby żona skorzystała z konsultacji specjalistycznej (psychoterapeuta, psycholog), jeśli jej nastrój przed porodem nie legnie poprawie.

  • Odpowiedź
    już mama
    14-01-2013 o 21:43

    Witam wszystkich komentujacych. Ja już jestem po rozwiązaniu, ale wiem co czujecie. Od zawsze lubiłam dzieci i wiedziałam, że w przyszłości będę chciała mieć swoje, może nawet nie jedno. Zawsze powtarzałam sobie, że chcę urodzić zanim skończę 27 lat – i udało się, mam 25. Mąż od dawna mówił, że chce mieć dzieci, więc postanowiliśmy, że po ślubie, żeby było po kolei. No i w ten sposób, pewno razu pół roku po ślubie postanowiliśmy spróbować. No i cóż, okazało się że ten raz wystarczył. Jak się dowiedziałam to nie wiedziałam czy płakać czy się cieszyć. Przed zajściem w ciążę prowadziłam dość rozrywkowe życie, co weekend spotykałam się ze znajomymi w pubie, zrobiła się z nas taka mała społeczność. Lubiłam takie życie, zwłaszcza że jestem osobą społeczną, która potrzebuje ciągłego towarzystwa, nigdy nie lubiłam być sama. Więc wiadomość o ciąży mnie mocno zaskoczyła. Najgorsze było to, że nie sądziłam, że ten jeden raz wystarczy. Myślałam sobie, że powinno nam to dłużej zejść to wtedy bym się bardziej cieszyła. Okres ciąży wyobrażałam sobie jako piękny i cukierkowy, gdzie mój mąż będzie wniebowzięty skakał koło mnie i z niecierpliwością będzie wyczekiwał potomka. Ale życie moje wyobrażenie zweryfikowało :/ Ja przestałam wychodzić w weekendy bo nie potrafiłam długo usiedzieć, a poza tym każde wyjście kończyło się rozmowami o mojej ciąży co zaczęło mnie męczyć. Ale najgorsze było to, że mąż jak wychodził z kolegami to ja dostawałam szału. Zazdrościłam mu i oczekiwałam, że skoro chciał mieć dziecko to powinien ze mną siedzieć i „cierpieć”, bo skoro ja nie mogę wyjść to on też nie powinien. Niezliczona ilośc przepłakanych nocy i kłótni. Były tygodnie kiedy było wspaniale pomijając fizjologiczne aspekty ciążowe, ale ja i tak nie potrafiłam się tak do końca cieszyć z tej ciąży. A najgorsze, że to mnie bardzo denerwowało i miałam do siebie pretensje, bo wszyscy w koło miałam wrażenie cieszą się bardziej niż ja. Teściowe wręcz oszaleli, co przyprawiało mnie o ból głowy, ze strachu o będzie po urodzeniu. Jak teściowa dotykała mnie po brzuchu to modliłam się żeby mała nie kopała, żeby nie dać teściowej tej radości. Teraz już jestem mamą prawie trzymiesięcznej córki i nadal czasami mam wrażenie, że są we mnie dwie osoby. Cieszę się z córki i kocham ją, jednak tęsknię za swoim życiem „przed”. Z koleżankami już nie spotykam się tak często, bo one mają lepsze rzeczy do roboty. Nadal mam żal i pretensje do męża jak gdzieś wychodzi z kolegami, co wcale nie zdarza się czesto. On sam mnie zachęca żebym wyszła wieczorem do pubu, ale jakaś część mnie podpowiada, że tak się nie zachowuje matka i to powoduje że czuję się nieszczęśliwa. Jak pojechaliśmy pierwszy raz na zakupy bez małej to nawet miałam wyrzuty sumienia, że za nią nie tęsknię, a jedyne o co się martwiłam, to czy teściowa jej za dużo nie nosi bo potem będzie mi płakała, żeby ją ponosić :/ Macierzyństwo nie jest łatwe i trzeba się przystosować do życia na nowo. Wiem, że juz nigdy nie będzie tak jak było przedtem, ale fajnie zostać rano przywitaną uśmiechem od ucha do ucha swojego maluszka 🙂 A te stany depresyjne w ciąży pewnie w dużej mierze są spowodowane burzą hormonów. A do Mateusza: myślę, że nie jesteś w stanie pomóc swojej żonie doraźnie, ale nawet pomimo, że ona się oddala bądź przy niej. Niech wie, że może na ciebie liczyć jeśli będzie miała taką potrzebę. Teraz TY musisz być dla niej w każdej sytuacji. Ona musi czuć, że ma wsparcie, pomimo, że może okazywać że wcale jej na tobie nie zależy. Mam nadzieję, że po porodzie wszystko się zmieni, i życie Wam stanie na głowie w pozytywnym tego slowa znaczeniu.

  • Odpowiedź
    mary
    14-01-2013 o 21:51

    mateuszu, znam przypadek dziewczyny, która była zamężna, ale nie chciała mieć dzieci. zawsze tłumaczyła,ze dziecko ograniczy jej swobodę, i że nie lubi dzieci. i nagle zaszła w ciązę…, gdy dziecko urodziło się, zupełnie straciła dla niego głowę!

    cóż smutek w czasie ciąży, szybka zmiana nastrojów, to niestey wina hormonów.

    obawy o wygląd – po porodzie wiele kobiet na prawdę wraca do figury sprzed ciąży, a co wtedy, gdy nie wracamy do formy?- cóż i tak jesteśmy dumne, bo przecież ZOSTAŁAM MAMA! a dla naszych mądrych partnerów i tak jesteśmy piękne i dalej nas kochają!

    brak miłości do dziecka – to nie jest tak, ze zawsze od razu kocha się dziecko, miłośc do dziecka często rodzi się stopniowo. Ja chyba na zawsze zapamiętałam moment, gdy moja wówczas ok 2,5 miesięczna córcia sama przywarła do mnie swoim ciałkiem, gdy chciałam ją przytulić do siebie.

    obawy, że będzie złą matką? każda kobieta chce dla swojego dziecka jak najlepiej, chyba ze jest na prawdę chora psychicznie,

    konieczność zmiany życiowych planów, cóz w życiu nie da się niczego zaplanować, a Wam los dał na prawdę piękny prezent. Dla takiego prezentu od losu, warto zmieniać plany!

    Powiedz o tym wszystkim swojej Ukochanej.

  • Odpowiedź
    Kamaja
    15-01-2013 o 12:23

    @Mateusz – Twoja żona ma dużo szczęścia, że jesteś tak otwarty i gotowy jej pomóc. Nie wiem czy moje rady Ci pomogą, ale wydaje mi się, że rozumiem co przeżywa. Twoja żona jest silną, autonomiczną kobietą lubiącą mieć kontrolę nad otoczeniem. Prawdopodobnie przeraża ją wyobrażenie o dziecku jako o osobie, która „bez zaproszenia” stała się nagle ważniejsza od niej, determinuje jej wszystkie działania, wręcz sprawuje nad nią kontrolę i podporządkowuje swoim potrzebom. No cóż z moich doświadczeń wynika, że jest w tym dużo racji…nawet Twoje ciało przestaje należeć tylko do Ciebie.
    Jak możesz pomóc:
    – powiedz jej i pokazuj, że jest dla Ciebie ważna, że jej potrzeby NIE są dla Ciebie mniej znaczące niż potrzeby dziecka
    – zapewniaj o swoim wsparciu i gotowości do aktywnego udzielania się w opiece nad dzieckiem, tak aby mogła mieć czas dla siebie
    – podawaj pozytywne przykłady ludzi, którzy mają dzieci i jednocześnie realizują swoje życiowe pasje i plany
    – wreszcie przypominaj, że ta sytuacja nie będzie trwała wiecznie – razem dacie radę

    Jeżeli sytuacja będzie trwała, może warto udać się do specjalisty, ale nie z tekstem „coś jest z Tobą nie tak, musisz się leczyć” – tylko „spróbujmy, może psycholog będzie wiedział jak sprawić żebyś poczuła się lepiej”

    „Będę złą matką”…Będziesz najlepszą jaką ma Twoje dziecko i tak będzie Cię kochało.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę, żeby Pana żonie i Panu rodzicielstwo zaczęło dawać radość i satysfakcję.

  • Odpowiedź
    Mateusz
    21-01-2013 o 12:48

    Dziękuję za wszystkie uwagi! Niewątpliwie pocieszający jest fakt, że moja żona nie jest jedyną przyszłą mamą z wątpliwościami i że wielu kobietom udało się wyjść na prostą i w pełni cieszyć z rodzicielstwa. Mary i Kamaja mają chyba sporo racji – moja żona to faktycznie bardzo niezależna i potrzebująca własnej przestrzeni osoba, dlatego przeraża ją, że straciła kontrolę nad własnym życiem i ciałem. Dużo mówi się o depresjach poporodowych, ale mi wydaje się, że mimo wszystko po narodzinach będzie lepiej. Dziecko to duże zobowiązanie, ale będziemy mogli podzielić się wszystkimi zadaniami po połowie, a z czasem powinny też ustąpić uciążliwości fizjologiczne i burze hormonalne. Może uda nam się z czasem osiągnąć jakąś równowagę 🙂

  • Odpowiedź
    elata
    23-03-2013 o 13:51

    Jestem w trzeciej ciazy. Ciezko powiedziec czy ja chcialam czy nie chcialam ale kiedy tylko patrzylam na male dziecko to tesknilam za takim malenstwem. Niestety kiedy sie dowiedzialam, ze jestem w kolejnej ciazy rozplakalam sie mowiac sama do siebie, ze nie teraz. Mam kochajacego meza i wspanialego syna oraz corke, niedawno przeprowadzilismy sie na swoje mieszkanie tak naprawde niczego nam nie brakuje. Dobija mnie jednak fakt, ze siedze z dziecmi caly czas w domu, moj maz pracuje do pozna. Jestem zmeczona wszystko jest na mojej glowie i nawet nie mam czasu odpoczac ani choc troche czasu dla siebie. Zaczynam byc zla matka gdyz wiecznie sie denerwuje,placze i krzycze na moje dzieci. Nie mam ochoty sie z nimi bawic i wogole spedzac z nimi czas mam dosc wiecznego tlumaczenia i wogole wszystkiego jestem zmeczona siedzeniem w domu od 4 lat i zajmowaniem sie dziecmi. Mam tylko nadzieje, ze jest to tylko chwilowe i, ze wkrotce wroci wszystko do normalnosci. Zastanawiam sie rowniez nad pojsciem do psychologa moze on mi cos pomoze.

  • Odpowiedź
    ann
    28-03-2013 o 19:14

    Depresja w ciąży…
    U mnie to szok spowodowany zmianą wyglądu, uczuciem ciężkości. Duże wcale nie jest piękne, czuję się jak słoń. Nie tryskam energią i nie promienieję. Nie mniej jednak jestem ciekawa jak wyglądam ten nowy człowiek i czekam na kolejne USG. Nie śpię w nocy bo bolą mnie żebra, biodra i kręgosłup. Jak w szkole rodzenia mówią że powinnam przytyć 11 kg max to zastanawiam się co jest nie tak z moim organizmem, że już 5 kg ponad normę. Cellulit nigdy nie był taki okropny. Nie podobam się sobie w ciąży, nie potrafię zrozumieć kobiet które dumnie prezentują się na łamach czasopism z wielkim „brzuszkiem”. I skąd słowo brzuszek? Przecież to ogromne brzucho. Marzę o tym by wyglądać i czuć się normalnie.
    „Ciąża to nie choroba, a odmienny stan fizjologiczny” – a tu człowiek zmęczony, co chwilę coś go boli, zrzędzi i ma dość samego siebie. Czy to normalne? Norma czyli brak choroby… To zapewne nie depresja, ale nie należę do grona kobiet „dumnych” z bycia w ciąży czy „radosnych” i „promiennych”.

  • Odpowiedź
    ar
    29-04-2013 o 16:47

    Najbardziej bliska jest mi wypowiedź Pana Mateusza i ostatnia wypowiedź Ann, nigdy nie chciałam mieć dzieci, zawsze cieszyło mnie życie i praca zawodowa, w moich planach nie było macierzyństwa, ale kariere zawodową. Ciąża sama w sobie nie jest straszna, masz poczucie, że nosisz małego człowieczka i to jest ok. Natomiast reszta jest dla mnie straszna. W pracy moją ciąże traktowano jako objaw mojej niepełosprawności (jak ktoś skrytykuje, że kobiety jak tylko dowiaduja się o ciaży idą na zwolnienie, to zapraszam do mojego urzedu, nie istnieje takie coś jak aktwizacja kobiet w ciąży, psychicznie znosiłam to do 7 miesiaca, później juz nie wytrzymałam i poszłam na zwolnienie), w domu jestem zniechęcona do wszystkiego. Brak pracy pogrążył mnie i cały czas jestem smutna, cały czas płacze, nie chce mi się nic robić, nawet podnieśc z łóżka i ubrać się. Tak jak Ann, też słyszę wszedzie, że powinnam przytyć max 12 kg, a co zrobić jak ja w 7 miesiący mam już kilka kilogramów więcej? moje piersi nie przypominaja piersi tylko jakies baniaki, mój cellulit tak samo jak u Ann jest wszedzie widoczny, jak nigdy dotad, nawet pojawił się na rekach i łydkach, jestem tak gruba, jak nigdy. Mam wrażenie, że moje ciało jest wielkie w porównaniu do maleńskiego brzuszka. Moje ręcę są wielkie, tłuste i nabite, czuje się wielka i nieatrakcyjna, wstydzę się swojego ciała! Straciłam poczuce własnej wartosci, czuje się jakbym była jakaś ograniczona, a myśl o rocznym urlopie w samotności, cały czas w czterech scianach doprowadza mnie do płaczu. Jestem człowiekiem, który do normalnego funkcjonowania potrzebuje innych ludzi, bo ja uwielbiam rozmawac i przebywac w towarzystwie innych osób. Pan Mateusz napisał, ze jego żona izoluje się od niego, swietnie to rozumiem, ja mam tak samo, u mnie działa mechanizm taki: skoro cały dzień jestem sama, to fakt, ze mąż wraca do domu o 19-20 nie cieszy mnie w ogóle. Jesli jestem całymi dniami sama, to nie potrzebuje jego obecnosci na 3 godziny, bo zaraz i tak położy sie spac.

  • Odpowiedź
    mirror
    03-05-2013 o 11:52

    Mam 31 lat, jestem w 6 mc i na dziecko zdecydowałam się z rozsądku, presji męża, rodziny i ogólnie całego świata. Na depresję cierpię odkąd byłam nastolatką; odwlekanie podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka była spowodowana właśnie depresją i strachem przed jej jeszcze większym nasileniem. I jest tak , jak się spodziewałam – ciąża przebiega mi pod znakiem doła. Z wielu przyczyn musiałam wcześnie pójść na zwolnienie i całą ciążę siedzę z domu, co nie poprawia mojego stanu. Chodzę do psychologa, ale nie mogę brać żadnych leków, tak więc pomoc z jego strony nie jest aż tak skuteczna jak mogłaby być. Psycholog jest jedyną osobą, której mogę powiedzieć co myślę; o tym, że mam myśli samobójcze, że obawiam się że dziecko odziedziczy skłonności do depresji po mnie.

    Uważam, że presja na „bycie szczęśliwą w ciąży” jest tak wielka, że w moim przypadku, jest to nie lada wysiłek. Każdy pyta po sto razy „jak się czujesz” i wcale nie chcą usłyszeć, że źle. Nikt też nie chce słyszeć narzekań, marudzeń, bo przecież to „stan błogosławiony”.Raz okazałam smutek i złość, to zostałam oskarżona przez rodzinę, że „przelewam negatywne emocje na dziecko”.

    Pisanie postów w stylu „ciesz się,że jesteś w ciąży bo wiele kobiet chciało by być na Twoim miejscu” pokazuje że ktoś kto nie miał nigdy depresji, nie ma pojęcia jak to jest. Depresja jest chorobą, której nie widać i przez to jest bagatelizowana i traktowana jako głupi wymysł a tymczasem potrafi tak samo niszczyć człowieka jak choroba fizyczna.

  • Odpowiedź
    asia
    17-07-2013 o 17:10

    witam.
    Mam tez problem z depresja ciazowa..11 tydzien ciazy…Bylam z kims 12 lat pozniej zostawilam go bo nie czulam milosci …mam z nim 2 synkow.
    Poznalam nowego partnera znalismy sie juz wczesniej…zaszlam bardzo szybko wciaze..mialam inne plany….czuje ze umieram ..do tego jego rodzina i moja nas nie wspiera.Mamy problemy finasowe…on bardzo mnie kocha jednak ja ciagle jestem zla na niego..zamknelam sie w sobie…i nie wiem gdzie jest to uczucie…pogubilam sie strasznie tez myslalm o aborcjii..

    • Odpowiedź
      Położna Kasia
      17-07-2013 o 18:15

      Asiu Sytuacja jest skomplikowana.Czujesz się pogubiona i masz do tego prawo. Może warto porozmawiać z kimś o tej sytuacji. Poprosić najbliższych o pomoc przy dzieciach.

  • Odpowiedź
    załamana
    18-07-2013 o 09:49

    Jestem mamą 21 miesięcznej córeczki, parę dni temu dowiedziałam się że jestem w ciąży, nieplanowałam jej, mam wspaniałego męża który mnie bardzo wspiera. Nasza sytuacja finansowa nie jest najlepsza, mąż pracuje od rana do wieczora, żadko przebywa ze mną i z małą. Nie potrafię zaakceptować tego że bedę miała drugie dziecko, nie jestem jeszcze gotowa, czuję się jakby została z tym wszystkim sama, ciągle płaczę, nie chce mi się żyć, nie potrafię myśleć pozytywnie. Córeczka trochę dała mi w kość i dopiero teraz trochę się polepszyło, a tu taka wiadomość że znów będe musiała przechodzić to samo. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, chyba oszaleję 🙁 🙁

    • Odpowiedź
      Położna Kasia
      18-07-2013 o 10:16

      Załamana rozumiem, że sytuacja jest ciężka.

      Ciąża nieplanowana zawsze jest niespodzianką. Z resztą w wynikach badań przeprowadzonych w 1967 psychiatrzy Rahe i Holmes stworzyli listę najbardziej stresujących wydarzeń, sytuacji mających miejsce w życiu. Na tej liście ciąża jest bardzo wysoko! Myślę, że planowana czy nie jest pewnego rodzaju stresem większym bądź mniejszym.

      Z czasem może spojrzysz na to inaczej.

      Wydaje mi się, że potrzebujecie z mężem pobyć troszkę sami. Może warto poprosić rodzinę, bądź bliskich przyjaciół o zajęcie się małą np. przez weekend. Możecie w tym czasie wyjechać nawet gdzieś blisko. Bądź pobyć w domu, ale sami bez córeczki. Może taki krótki odpoczynek okaże się bardzo pomocny.

      Trzymam kciuki, żeby wszystko się ułożyło.
      Położna Kasia

  • Odpowiedź
    iwus224
    24-01-2014 o 14:04

    Witam, jestem w 18 tyg ciąży, jest to moja druga ciąża. Bardzo chciałam mieć drugie dziecko,biorąc pod uwagę że pierwszym dzieckiem zajmowałam i zajmuje się sama,choć mój synek dał mi w kość. Na pomoc męża nie mogłam liczyć, gdyż on wiecznie jest zmęczony po pracy i domu nic nie robi. W końcu dało mi się namówić męża na drugie dziecko, ale teraz nie potrafię się z tego cieszyć. Czy przyczyną tego może być fakt, że na mojego męża wsparcie nie mogę liczyć i jestem sama z wieloma problemami i obowiązkami życia codziennego. Z mężem rozmawiałam nie raz na temat tego ale niestety on udaje że nie rozumie o co mi chodzi i odwraca kota ogonem, że jaki to on pokrzywdzony bo nie ma sexu. Zastanawiam się czy nie lepiej by było gdybym sama wychowywała dzieci 🙁

  • Odpowiedź
    SandraMiK
    18-02-2014 o 20:27

    Witajcie,
    Jestem w 10 tygodniu.Zawsze kochałam dzieci marzyłam o szcześliwej rodzinie i domu z ogrodkiem i psem.Mam 21 lat wpadłam z facetem,który wydawało mi się ,że jest tylko moj.Okazało się,że jest każdej.On niby się poczuwa…ale nie jest chętny do pomocy mi w znalezieniu mieszkania (rodzice wyrzucili mnie z domu kiedy dowiedzieli się,że jestem w ciązy) nie mam pracy….ani aktywnego wsparcia u ojca dziecka.Czuję się rozczarowana postawą mojej rodziny,którą zawsze uważałam za spójną.Teraz wiem,że zostałam przekreślona bo nie skończyłam średniej,straciłam pracę zaszłam w ciąze nie mając męża – przyniosłam ogromny wstyd mojej nieskazitelnej rodzinie.Kiedy się źle czułam moja mama uważała,że ciąza to nie choroba,omijała temat,ukrywała i ukrywsa do teraz przed wszystkimi fakt,że jestem w ciązy – bo się wstydzi.Natomiast,gdy moja siostra tylko zapłakała w ciązy mamusia plakala razem z nią – codziennie słuchałam że ona miała meża to inna sytuacja ona sobie zapracowała na dziecko.Czuję się odrzucona przez wszystkich,samotna nie wiem w co wsadzić ręce.Własna matka namawiala mnie na aborcję – mimo,że przez 20 lat mojego życia powtarzała mi ,że nie można zabić żuczka a co dopiero dziecka.Nie wiem gdzie szukać pomocy i czy warto jej szukać.Boję się,że w efekcie odbiorą mi niczemu niewinne maleństwo i że nie zapewnie jej podstaw.Partner absolutnie nie zgadza się na adopcję – ale mimo to nie chce być ze mną ( ma już inną),powiedział,ze może zajmować się dzieckiem jeśli ja go nie chce..a ja chcę… tylko potrzebuję wsparcia i pomocy.On twierdzi,że go na to nie stać.A ja ? Nie wielkie są szanse ,że ktoś przyjmnie do pracy ciężarną ze strachu,że zaraz polece na L4 lub na ryzyko w związku z ewentualnie wykonywaną pracą.Czuję ,że jestem w kropce.Nie wiem co robić.Jest mi źle.Ciąża jest koszmarem (nie dlatego,że zostane matką…tylko dlatego ,że mam bardzo niepewną przyszłość)

  • Odpowiedź
    Magda
    20-02-2014 o 17:09

    Witaj SandraMiK
    Ja również jestem w ciąży tylko że już w 5 miesiącu. Pracuje, choć nie w pełnym wymiarze godzinowym (pełny u mnie to 12h). Nie mam umowy o prace. mam umowę zlecenie. Na taką umowę puki nie widać to ktoś cię może zatrudnić bez problemu. Gorzej jak będziesz już w ciąży zaawansowanej, bo każdy będzie się bał o twoje zdrowie. Jeśli znajdziesz prace która nie będzie ciążka i nie będzie szkodziła twojemu zdrowiu i zdrowiu twojego dziecka to pracuj jak najdłużej będziesz chciała i dasz radę. Ja np. jestem kelnerką w małej pizzerii gdzie nie ma zbyt dużego ruchu dzięki czemu mogę trochę posiedzieć i odpocząć. Później żeby mieć ubezpieczenie zdrowotne możesz zapisać się do tzw. pośredniaka. Po porodzie zawsze możesz pójść na początku do domu samotnej matki albo może masz jakąś koleżankę która by Cię przygarnęła na jakiś czas. Sądzę, że jak dziecko się urodzi i twoi rodzice je zobaczą to szybko zmiękną i Ci pomogą. Mój tata też długo był na mnie zły że zaszłam w pierwszą ciąże (ta jest druga). Długo się do mnie nie odzywał a jak już się odezwał to tylko dlatego że musiał. Jak dziecko się urodziło i zobaczył swojego wnuka to wszystko się zmieniło. Serducho mu zmiękło i zaczęło układać się coraz lepiej pomimo to że dziecko było nie ślubne, a tato jest katolikiem wierzącym i praktykującym 🙂
    Zobaczysz wszystko na pewno się ułoży
    pozdrawiam Magda

  • Odpowiedź
    AGA
    20-05-2014 o 19:27

    Jest mi tak źle! Nie mam się komu wygadać bo nikt tego nie zrozumie. Mam fajną rodzinę, kochającego męża, wspaniałego 3 latka 🙂 Mąż bądź co bądź pracuje za granicą ale przyjeżdża na weekendy do domu i bardzo się stara. Synek ma swoje zagrania czasem mam go dość ale to przez to, że jestem z nim z reguły sama. Ostatnio kupiliśmy działkę będziemy się budować. Mój synek idzie od września do przedszkola a ja cieszyłam się, że znajdę pracę i w końcu po trzech latach zrobię coś dla siebie. I nagle okazało się, że jestem w ciąży. Wszystkie moje plany legły w gruzach. Oczywiście chciałam mieć kiedyś drugie dziecko, ale nie teraz. Mam 26 lat nigdy nie pracowałam nie mam doświadczenia. Najwcześniej wyrwę się z domu za kolejne 3 lata. Wiem może to bardzo błahe i głupie, ale nie jestem gotowa na drugie dziecko. Wiem, że urodzę i pokocham to dziecko ale nie potrafię się teraz tym cieszyć.

  • Odpowiedź
    Lin
    26-06-2014 o 10:55

    Ja bardzo chciałam mieć dziecko ze swoim chłopakiem. Teraz jestem w 9 tygodniu ciąży i nic mnie nie cieszy!! Podobnie jak wiele z Was obawiam się o wygląd dodatkowo sprawę utrudnia fakt, iż podczas ciąży wykryto u mnie niedoczynność tarczycy. Już przed zajściem w ciąże przybrałam na wadze a teraz…będzie tylko gorzej. Ciąża jest zagrożona i już leżałam w szpitalu a teraz średnio kilka razy w miesiącu chodzę od lekarza do lekarza. Mój chłopak niby się stara ale mam wrażenie, że dba bardziej o siebie i swoje dobre samopoczucie niż myśli o moim. Myślę, też że ma dość tego, że jak nie wymiotuje to gorączkuje i wcale nie chce mu się po pracy wracać do domu w którym pewnie sobie nie może odpocząć..tylko, ja przechodzę sama przez to i jestem już tym mocno zmęczona. Chciałabym funkcjonować normalnie! Zawsze byłam kreatywna i jak miałam chwilę wolną umiałam ją wykorzystać teraz..nic mi się nie chce. Mam wrażenie, że nie dbam o to co jem poza tym ciągle mam mdłości i niemal dzień w dzień stan podgorączkowy, który mnie rozbija totalnie. nie czytam poradników, nie interesuje mnie to czy coś mogę czy nie mogę(za wyjątkiem alkoholu i papierosów). Mam wrażenie, że wszytko co miałam straciłam, teraz mi nie zależy na niczym. Nie umiem myśleć o tym co będzie jak się urodzi..mam wstręt do tych myśli..nie mogę patrzeć na kobiety w zaawansowanej ciąży, odwracam wzrok jak widzę niemowlę czy małe dziecko. Nie przypuszczałam, że tak będzie ale jest i naprawdę ciężko mi się z tym pogodzić nie umiem się odnaleźć i cieszyć z innych rzeczy. Znajomi mam wrażenie nie biorą na poważnie tego co mówię i jak większość z Was słyszę o tym, że jak się urodzi to wszytko się zmieni. Zmieni na pewno, tylko obawiam się, że będzie zdecydowanie gorzej.

    Pozdrawiam wszystkie dziewczyny

  • Odpowiedź
    Mira
    09-07-2014 o 09:47

    Witam dziewczyny. Jestem mamą 3 letniego dziecka i planowaliśmy z mężem ciąże odkąd zobaczyłam 2 kreski na teście wpadłam w lęk. Obecnie jestem w 9 tyg. i byłam juz u psychiatry który stwierdził depresje i skierował na psychoterapie ale czy to pomoże. Rano jest najgorzej płacz, niechęć do ciąży popołudniu troszke sie normuje ale bardzo niewiele. Niewiem jak przetrwam całe 9 miesięcy. Poradźcie i pomóżcie. Czy ktoś był lub jest w podobnej sytuacji? Jak przetrwać? Czy psychoterapia pomaga?

  • Odpowiedź
    izula
    27-07-2014 o 22:27

    Hej wam 🙂 ja obecnie jestem w 8 miesiącu , generalnie przez cala ciąże miałam zmienne nastroje i podejście do tego stanu. Na poczatku był szok poplatany z radością i smutkiem.. Z moim partnerem spotykalam się dość krótko i szybko nastapila tzw wpadka, pomyslalam ok, tak ma być, wczesniej miałam męża z którym się rozwiodlam, z nim straciłam dziecko i cos we mnie pękło.. W dużej mierze to zmieniło moje nastawienie do niego.. Eh malo ważne.. Poznalam obecnego partnera, wszystko w zasadzie super, od razu poczulam ze chce by był ojcem moich dzieci.. Nie wiem czemu tak czulam bo z późniejszych opowieści o nim to niezly lekkoduch i szaleniec był 🙂 i trochę mu to zostało.. Nie zawsze czuje się bezpiecznie.. Byliśmy razem za granica, on tam juz od lat, ja bardzo krótko, zdecydowalam wrócić do polski bo tu czuje się lepiej, znam język umiem się zorganizować.. Przez cały czas jest ze mną , choć nie zawsze fizycznie.. Generalnie nie powinnam narzekac , dba o mnie na tyle na ile potrafi, ale mi czasem malo czasem za dużo, wkurza mnie jak go nie ma..czuje się taka samotna, mam do niego pretensje, ale o tym nie mowie bo wiem ze są bez podstawne i tak w kółko.. Nir pracuje juz od roku, nie mam wiec ani grosza swoich pieniędzy co tez mnie doprowadza do furii bo zawsze miałam swoje 🙂 on mi nie wypomina ale ja swoje myślę, jak mogłam doprowadzić do takiej sytuacji.. Mam sama do siebie pretensje.. Teraz ciągle czuje napięcie ze trzeba jeszcze milion rzeczy kupić, ze nie będę umiała się dobrze zając dzieckiem, ze nie będę mieć pokarmu, a nie chce tych sztucznych mieszanek, nie wiem czy szczepić i jak.. I jeszcze często jestem z tym wszystkim sama bo on za granica. Mama czasem do mnie dzwoni ale w zasadzie ona ma juz swój świat, jak jej mowie ze plakalam dziś cały dzień to ona ‚ mój boże ty tak nie rob bo to dziecko będzie Płaczliwe’ no szlak mnie trafia!!! Nie będę tego tłumić.. Będę właśnie wyc jak bawół … Do tego jeszcze nienawidzę patrzeć na to co dzieje się z ciałem… Jakiś czas temu miałam fajna figurę na która zapracowalam ćwiczeniami, a teraz wygladam jak słoń, ramiona które zawsze były moja zmorą SA teraz masywne, tłuste, pokryte celulitem, nogi galaretka.. Czasem staram się ćwiczyć ale większości nie mam ochoty, bo zwyczajnie mi ciężko.. Poza tym żadnego efektu nie zobacze.. I tak na kolejnym badaniu waga wskaże więcej.. Wiem, ze jak urodze to muszę się wziąć za siebie i wrócić do formy ale ja chce juz.. Nie chce na to juz patrzeć.. Poza tym niewiem jak ja to wszystko ogarne czasowo., chciałabym mieć tez trochę tego czasu dla siebie, ale z drugiej strony znam swój charakter i będę flaki wypruwac by wszystkim było dobrze a niekoniecznie mi.. AZ w końcu się zbuntuje i pokaże pazury.. To wszystko jest takie zagmatwana.. Ale jak byłam wczoraj na badaniach i widziałam taka mała twarzyczke która ssie swojego palucha to poczulam taka radość i wzruszenie i chyba miłość.. Mam obawy i lęki, czasem nie chce mi się żyć, nie chce być juz w tej ciąży ale gdzieś tam głęboko wierze ze muszę dac rade.. I tego Wam wszystkim kochane życzę 🙂

  • Odpowiedź
    Marta
    12-08-2014 o 11:15

    Witam wszystkie przyszle mamy.
    Wczoraj dowiedzialam sie ze jestem w trzeciej ciazy, i zamias sie cieszyc to ja ciagle tylko placze, maz jest na delegacji a ja mieszkam u swoich rodzicow z dwojka dzieciaczkow ktorych kocham ponad wszystko. Dlaczego jestem teraz taka placzliwa, dobita, nic mnie nie cieszy, tylko mam najgorsze mysli. Nawet teraz jak to pisze to rycze jak beksa. Ta ciaza nie byla do konca planowana, moze jestem w szoku, nie wiem, nie moge sobie z tym poradzic…….pomozcie

  • Odpowiedź
    Jadźka
    13-08-2014 o 14:27

    Witam,
    Mam 27 lat i jestem w 22 tygodniu ciąży. Wiem, że może to zabrzmieć irracjonalnie, ale zaszłam w ciążę żeby uszczęśliwić swojego męża. Do 24 roku życia nie chciałam wychodzić za mąż, a myśli o dzieciach w ogóle nie gościły w mojej głowie. A potem Go poznałam i się zakochałam jak głupia;)Równo rok po ślubie zaczął bardzo nalegać na dziecko, śliczną istotę podobną do mamy. Uległam, żeby dać mu szczęście. Nie sądziłam zresztą, że uda się od razu po odstawieniu antykoncepcji. Przed ciążą pracowałam na 1,5 etatu, cały czas w ruchu, z jednej pracy do drugiej + życie towarzyskie. Pierwsze cztery miesiące pracowałam tak samo intensywnie, mimo mdłości od rana do nocy i zasypiania w każdym możliwym miejscu. Byłam jednak dumna, że daję radę. Lubię, gdy coś się non stop wokół mnie dzieje. Moja sytuacja w jednym miejscu pracy uległa jednak zmianie i mąż wymógł przerwanie również pracy w tym drugim. Ma cztery siostry i wszystkie w 4-5 miesiącu już nie pracowały tylko celebrowały swój stan. Znowu uległam, choć mama- lekarz, mówiła- „nie rób tego, bo nie wytrzymasz w domu, znam Cię”. Nie posłuchałam, od miesiąca siedzę w domu, od tygodnia nie mam ochoty z niego wyjść. Ubieranie się, mycie, wykonywanie tych wszystkich czynności wokół siebie to katorga. Po co? Dla kogo? Mąż pracuje, gdy wraca z pracy idzie na budowę naszego domu, choć na razie nic się tam nie dzieje- czekamy na przypływ gotówki;) Mam wrażenie, że woli to łażenie po działce od pobycia ze mną. Przestałam być dla niego atrakcyjna, ostatnio niby w żartach powiedział: „Myślałem, że dalej będziesz szczupła, że tylko brzuszek Ci wyskoczy, a tu tyłek Ci urósł i cała robisz się taka jakaś większa”. Nawet nie wie, jak bardzo zabolały mnie jego słowa. I tak czuję się jak wielki słoń, jestem wysoka, a teraz w dodatku robię się gruba. Na razie jeszcze nie ma tragedii, przytyłam ok. 8 kg, ale przecież to nie koniec przybierania na wadze. Wszystkie moje koleżanki pracują, większość to singielki, są w zupełnie innym punkcie życia. Gdy mówię im, że coś jest nie tak, nie czuję się sobą itp., kwitują :” o co Ci chodzi, każda z nas chciałaby sobie w domu posiedzieć i się ponudzić”. Wsparcia z ich strony nie mam. Mama, która martwi się moim stanem, każe mi tworzyć plany dnia, żebym się zaktywizowała. A ja nie mam na to siły ani ochoty. Są dni kiedy leżę w łóżku i rozmyślam, że nic już nie będzie takie samo, że chciałam inaczej, że zawsze byłam silna, a przez ostatni czas tyle razy uległam. Pozwoliłam, by ktoś inny zaprogramował moje życie. Czuję nieopisaną niemoc. Moje życie i ciało zmieniają się trochę wbrew mnie, a jednocześnie za moim przyzwoleniem. Tak źle psychicznie nie czułam się nigdy wcześniej w życiu. Próbowałam rozmawiać o moim stanie z mężem, ale nic dobrego z tego nie wyszło. Każda taka rozmowa kończy się jego wyrzutami w moją stronę, że jak ja mogę mu to robić, jak mogę być nieszczęśliwa z powodu NASZEGO dziecka?! Więcej czasu też nie będzie ze mną spędzał bo ma swoje obowiązki, trawa sama się nie skosi itd. Muszę pogodzić się z myślą, że zostałam z tym wszystkim sama. I sama też się pocieszam- ciąża nie trwa przecież wiecznie. Już niedługo znowu coś będzie się działo, a nawet duuużo więcej;)Dziękuję za miejsce do wylania tej całej zalegającej we mnie żółci, nawet gdyby nikomu nie chciało się czytać tej przydługiej wypowiedzi;)

  • Odpowiedź
    Verutiel
    23-09-2014 o 12:25

    Witam mam taki problem moja narzeczona przez całą ciąże twierdziła że nie chce dziecka. Mnie powiedziała że jest w ciąży gdy była w 5 miesiącu, bo ja pracuje za granicą a ona jest w kraju. Kiedy się dowiedziałem o ciąży momentalnie za bukowałem bilety na najblirzszy lot do kraju zmieniłem pracę i zostałem w Polsce wszystko było ok od 2 tygodni kiedy mały przyszedł na świat, do dzisiaj kiedy wróciłem z zakupów zobaczyłem że Moja Marta płacze zapytałem co się stało usłyszałem że nic i co mam ci powiedzieć, na to ja że prawdę w tym momencie usłyszałem od mojej że ona nadal nie chce tego dziecka.Poradzicie mi co mam zrobić.
    P.s kiedy mały płaczę w nocy oboje siębudzimy i dzielimy obowiązkami nie wiem może porozmawiać z psychologiem

    • Odpowiedź
      Położna Kasia
      23-09-2014 o 12:33

      Verutiel koniecznie należy skontaktować się z psychologiem. Być może Twoja narzeczona ma początki depresji… Bywa, że niektóre kobiety nie są gotowe jeszcze na macierzyństwo… A miłość do dziecka rodzi się z czasem… Koniecznie powinniście z kimś porozmawiać.
      Jeśli byłoby ciężko może warto zaprosić położną środowiskową, może rozmowa z nią będzie pomocna. Bądź będzie wstępem do dalszych kroków.

      Położna Kasia

  • Odpowiedź
    migotka
    25-10-2014 o 12:36

    Ja mam 22 lata i 10 tydz ciąży. Bardzo chciałam mieć dziecko. Może i jestem bardzo młoda ale myślałam o tym że miałabym własną rodzinę (tą złożoną z rodziców, dziadków i rodzeństwa raczej unikam i nie bardzo lubię-są wścibscy, wszystko wiedzą lepiej, na wszystkim się znają, ma być po ich myśli,są nadwrażliwi,patrzą tylko co myśli społeczeństwo, sąsiedzi, znajomi a tak na prawdę nie wiedzą co,gdzie, jak się zachowywać-takie najważniejsze na świecie święte krowy, które zostawiłam już dobre trochę temu i się usamodzielniłam. Tak więc pomyślałam, że będę miała własną rodzinę, kochającego partnera (który jest cudowny) i takie malutkie szczęście malutkie rączki, nóżki, szczerbatą, okrągłą, uśmiechniętą (lub rozdartą) buzię.Partner raczej nie chciał(mimo, że jest sporo starszy. To ja chciałam dać radę, być silna, zorganizowana, wziąć wszystko za mordę i dać sama radę na przeciwko całemu światu. I kiedy w końcu partner przekonał mnie, że to On ma rację, że nie jest jeszcze czas dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Najpierw się ucieszyłam, ale bardziej tak pod tytułem „to ja dopięłam swego, to ja wygrałam tą rundę, wyszło na moje ha ha ha”. (ale to przecież nie rywalizacja, kto ma w życiu więcej racji).
    Facet ucieszył się jak szalony. A ja załamałam. Zamiast dać radę temu światu to cały czas śpię. Nie mam mdłości, opuchniętych kostek, większego biustu, większego brzucha-żadnych objaw. Tylko opinię 3 lekarzy i 3 testów ciążowych, że to ciąża. A ja patrzę w lustro i myślę, że oni wszyscy się pomylili, że są strasznie nie kompetentni, że zobaczą, że brzuch mi nie urósł i nie urośnie bo nic tam nie ma. Że pójdę na USG i podrapią się po głowach czego mają tam szukać, skoro tam nic nie ma. Nie mam jednak ochoty na to dziecko. Mam rzucić palenie, jeść owoce i robić te wszystkie prawidłowe rzeczy, które trzeba robić będąc w ciąży, a których ja nienawidzę i czuję jak by mi ktoś kazał pozbyć się siebie dla czegoś czego nie ma. A jeśli tam jest, to nie chcę dla kogoś kogo nie znam ( i nie kocham ) zmieniać siebie, rezygnować z palenia itd. Jestem na tyle inteligentna, że wiem iż taki typ myślenia towarzyszy idiotką i ludziom raczej bardzo mało inteligentnym. Ale wiem, że tak na prawdę nie o to chodzi. Że mam w sobie ogromny strach, że nie kocham tego dziecka, że nie mam umowy o pracę, kasy, stabilnej sytuacji, mieszkam w starym domu urządzonym uroczo na moje małe możliwości, ale w którym jest grzyb i nie ma miejsca nawet na wstawienie łóżeczka. Mam ledwie miejsce na pomieszczenie własnych rzeczy (i mojego partnera). Ślubu zamiast prawdziwego biorę cywilny w sukience za 50 zł. Takie ubrać się, pójść do urzędu i wrócić. Przebrać się w dresy i do codzienności. Boję się powiedzieć rodzinie o ciąży i ślubie. Bo mnie zjedzą tym swoim, że to takie nie poprawne, że co ja narobiłam, że nie dam sobie rady. I będą mieli rację-bo ja nie dam sobie rady. Nie wiem co robi się z niemowlakiem. Natomiast mój partner rzucił się w wir pracy, nadgodziny, popołudnia, wieczory, weekendy. Wraca i dalej go nie ma ze mną bo trzeba trawę skosić, liście pograbić, drzewo pociąć, w piecu rozpalić, psa wybiegać dach załatać itd… A jak z nim rozmawiam to „rozumie” moje emocje pt.: ” to nasze dziecko nie nazywaj go „tym” bo to brzydki sposób”, albo „poradzisz sobie”, „pokochasz je”, „damy radę”, albo mnie zbywa lub mówi „idź spać”. Myślę o tych problemach i spłycam je w głowie do banałów typu mam małą chałupę więc koniec z seksem. Nie mam kasy więc koniec z urlopami a nawet jak gdzieś kiedyś pojedziemy to zero intymności bo skoro teraz stać nas na mniej niż mało to 2+1 nie będzie nas stać na 2 pokoje zresztą kto jest tak nie odpowiedzialny, żeby 5 latka usadzić samego w pokoju. Myślę o moich marzeniach typu zrobienie jeszcze tylu kursów, kierunków studiów, założyć firmę, podróżować, ale nie last minute do Bułgarii tylko tak prawdziwie. Itd itd.
    A ja nie dam rady, czuję że mamy marną sytuację, że nie pokocham tego dziecka, że wmawiam sobie, że go tam nie ma i nie mam „depresji” czy czegoś tylko nie radzę sobie z własną głową, z własnymi myślami. Jak by mnie ktoś uwięził w moim własnym ciele, jak by ograniczył,zniewolił zbyt małymi ramami mojego własnego umysłu.

  • Odpowiedź
    ewa
    13-01-2015 o 11:39

    A ja? Ja zyje w ciaglym strachu. Na poczatku byl ogrom radosci. To znaczy nadal jest ale…wlasnie jest
    tez ogromny lek przed chorobami. Budzacy panike. Nie potrafie sobie z tym poradzic.
    Dzialam irracjonalnie. Ciagle myje rece, efekt – rece staruszki. Tak boje sie o dziecko ze najbardziej chyba
    sama mu szkodze. Ide do psychologa bo to polowa ciazy a wykarmione strachy wciaz rosna. Nie cce by moje dziecko
    czulo glownie strach matki. Przeciez kocham je najbardziej na swiecie.

  • Odpowiedź
    Kasia
    02-03-2015 o 19:02

    Jadzia – mamy wiele wspólnego. Mam 28 lat, jestem w 29tc, jak to zwykle ze mną – nadal pracuję. Lubię być zabiegana, a ze względu na finanse nawet muszę być. Pracuję na 1,5 etatu mimo 3 trymestru.
    W ciążę zaszłam, bo mój mąż mnie namówił. Pamiętam jak zachwycał się synkiem siostry „ale fajny bajtel! Może wreszcie zrobimy sobie takiego?”. Po 4 latach bardzo udanego małżeństwa czas najwyższy, więc się staraliśmy. Niestety mieszkaliśmy z teściami, oraz ich córką, z którą nie dogadywałam się do tego stopnia, że nie chciałam wychodzić do łazienki byleby z nią się nie spotkać. Ten stres zablokował mnie i nie mogłam zajść w ciążę ponad rok. Mąż śmiał się, że mnie za nogi będzie podwieszał po amorach, żeby wreszcie się udało. Niestety nic z tego. Poszłam nawet do lekarza, by sprawdzić, czy ze mną wszystko ok (w młodości przeszłam anoreksję, jednak dzięki własnemu charakterkowi udało mi się z niej samodzielnie wyjść), ale wszystko było dobrze. W końcu doszliśmy do wniosku że jednak bez zmiany miejsca zamieszkania nie uda nam się. Zaczęliśmy więc rozglądać się za mieszkaniem. Gdy wreszcie udało się załatwić wszystkie papiery i podliczyć wszystkie koszty tak, by wyszło, że będziemy w stanie je spłacać jeśli dostanę podwyżkę lub znajdę odrobinę lepszą pracę, dostaliśmy kredyt. Tydzień po podpisaniu decyzji dowiedziałam się, że jestem w ciąży. I wtedy się zaczęło.
    Radość męża z tej wiadomości? Brak kompletny. Zainteresowanie moją osobą coraz mniejsze. Siłownia, komputer – owszem. Ja? Nie. Nie mam szans na znalezienie pracy, bo nikt nie zatrudni ciężarnej, musiałam więc otworzyć własną firmę przez co pracuję po 14-16h dziennie.
    Znajomi głaskają mnie po brzuchu, szwagier i szwagierka nawet dotykali mojego brzucha, bo chcieli poczuć jak się mały rusza. A ja myślałam tylko o tym, że szkoda, że to nie mój mąż. Dla niego mój brzuch to strefa skażona. Już nawet na mnie nie patrzy, gdzie tam mowa o dotykaniu (przed ciążą kochaliśmy się 4-5 razy w tygodniu). Gdy mu wspomniałam jak to chciał mieć dzidziusia odpowiedział tylko, że musiał być pijany jak to mówił. Nie potrafię już zliczyć ile nocy przepłakałam, zresztą pół sylwestra przesiedziałam w pokoju z chusteczką w ręce. Mąż nawet nie zauważył mojej nieobecności. Gdy przychodzi niedziela, którą w całości spędzamy razem potrafi cały dzień się do mnie nie odzywać, gdy widzi, że płaczę i mówię mu, że chciałabym od niego więcej wsparcia – zaczyna mnie jeszcze bardziej unikać. Walentynki spędził z kolegami w jakimś górskim domku (cały weekend). O ciąży swojej koleżanki ze studiów był w stanie opowiedzieć więcej niż o mojej. Do tego że ja jestem w ciąży nie przyznał się w pracy tak długo, aż mieliśmy wpaść do jego znajomych i wypadało powiedzieć dlaczego nie piję (byłam w 5 miesiącu). Jak się z tym czuję? Czasem myślę, że najlepiej byłoby zakończyć ten marny żywot, bo nic już nie będzie jak dawniej, czasem żałuję, że zaszłam w tę ciążę. A czasem zwyczajnie myślę sobie, że jest zwykłym dupkiem i czekam, aż wreszcie łaskawie mi powie, że już mnie nie kocha, chce rozwodu (kiedy właściwie ostatnio mi mówił, że mnie kocha? Nie pamiętam…) i pójdzie sobie w cholerę, a ja wreszcie będę wiedziała na czym stoję. Mam dość jestem zmęczona pracą i rozczarowana mężem. Nie chce mi się żyć. Dobrze tylko, że to maleństwo mnie regularnie kopie i przywraca do pionu.

  • Odpowiedź
    Katarzyna Szymańska
    20-06-2018 o 17:47

    Hej kobiety czy wy też doszlyscie do etapu ze niechcialyscie uznać przyjąć dziecka za swoje.ze tylko mowiliscie dziecko .A niemogliscie nawet imienis wymawiac. Jestem w 38tyg.ciąży.od początku nie z aakceptowalam .były takie chwile przyjęcia Ale nie trwały dlugoogólnie całą ciaze płaczę. Mam obsesyjne myslenie tzn.potrafię o tym myśleć ciągle ze niechce dziecka.ciągle myśli i obrazy np ze mam karmić dziecko i płacze bo niechce dziecka, albo że ono leży i mni przeszkadza ze jest.albo tak nie mogę ogarnąć psychicznie ze ono będzie 24h/dobę ogólnie mam takie anty nastawienie i wiąże się z tym ze nie uznaje za swoje biorę cala ciaze leki na depresję.mąż mnie wspiera mowi bym to wszystko zaakceptowała on sie zajmie dzieckiem .Ale jakoś mi tak ciężko .jemu się pewnie wydaje ze to przejdzie po jakimś czasie Ale przecież jak nie uznam przyjmę po porodzie to potem będzie gorzej .mamy jeszcze 10letnia córkę która kocham i była zaplanowana.ogólnie przec cały ten okres tylko o tym myślę każda myśl o dziecku wyzwala tylko więcej myśli i obrazów negatywnychktóre powoduja ze odrzucenie i wrogie nastawienie jest większe.niema we mnie samodyscypliny po prostu potrafię się położyć do łóżka i nie interesować niczym.To starsze dziecko też zaniedbuje bo siedzę cały czas w bólu psychicZnym swojej sytuacji.nic poza tym zabardzo nie robię.byłam U psychologa nfz po 10min stwierdził żebym przyszła za kilka miesięcy bo teraz to będę miała pracy po sufit.tylko ze chyba nie rozumie ze może nie będę sie zajmować dzieckiem.wcześniej potrafiłam mieć takie obsesyjne do męża ze niechce z nim być no nie ma miłości Ale cieszę się ze jeszcze wogole jesteśmy razem narazie niema sexu to jest ok.poprostu mogę się przytulić doceniam ze mnie wspiera Ale od takich zblizen czułości uciekam.I ta sprawa taka jest taka przyciszons pewnie.cały czas sprawa z dzieckiem jest na wierzchu dostalam zaświadczenie od psychiatry zlecenie na cc .bo też jestem zablokowana by rodzić .poprostu niechce tam jechać boniechce spotkania z dzieckiem.I zdecydowałam się na cc by nie rodzic na siłę. I nie blokować porodu. Potrafie miec mysli samobojcze ze jak niedam rady zyc z dzieckiem i dalej cierpiec psychicznie i tak wegetowac do tegi byc ciezarem dla rodziny bo jeszcze trzeba mnie wyzywic.a na glowie mohego meza bedzie i praca i zajmowanie sie dzieckiem.do tego chyba wole by dziecko nie mialo matki wogole niz mialo doświadczać odrzucenia.(o to akurat zadko sie martwie bo wogole jakos sie nie boje o dziecko nie interesuje mnie)ogólnie przypuszczam ze nie ma gorszego przypadku od mojego .czy może były? Jak się to wszystjo rozwiązało? Czy coś się zmieniło czy też mieliście pewność ze to się nie zmieni?

  • Napisz komentarz

    Zapraszam
    na darmowy kurs!

    Jestem położną i kurs stworzyłam z myślą o Tobie, przyszła mamo, żeby być Twoim przewodnikiem po narodzinach, karmieniu piersią i macierzyństwie.

    Kasia Płaza-Piekarzewska — Położna

    P.S. W każdej chwili możesz wypisać się z kursu.