Rozmowy

Polska marka, która podbiła Europę i Azję – rozmowa z Anną Stankiewicz przedsiębiorczą mamą

Z Anią z Lullalove miałam przyjemność rozmawiać dwa lata temu. W tamtym okresie można powiedzieć, że była to raczkująca firma. Dziś jest znana na całym świecie! Gdy rozmawiałam z Anią po raz pierwszy w ich asortymencie były jak dobrze pamiętam 3 produkty: zabawka MR B, gryzak przyczepiony do śliniaczka oraz otulacz bambusowy. Portal zapytajpolozna.pl objął patronatem ich produkty. Przez te dwa lata Lullalove rozrosło się. Mam wrażenie, że co zajrzę na ich stronę, to pojawia się coś nowego. Niesamowicie się rozwijają. Rozmowę z Anią planowałam będąc jeszcze w ciąży. Natomiast nie złożyło się. Miałam kilka projektów, które kończyłam. Przeprowadzkę, narodziny córeczki i rozmowa odwlekła się.

Natomiast pomysłu wywiadu nie chciałam porzucać, ponieważ Lullalove jest polską marką. Tworzy ją bardzo ambitna i przedsiębiorcza młoda mama. Myślę, że wszyscy możemy się czegoś od niej nauczyć i zainspirować do działania. Z resztą taki jest cel mojego cyklu rozmów z przedsiębiorczymi mamami.

Na zakończenie rozmowy mamy niespodziankę w postaci konkursu i rabatu 🙂 Serdecznie zapraszam do lektury wywiadu.

Archiwum Lullalove

Archiwum Lullalove

 

Położna Kasia: Aniu nie rozmawiałyśmy dwa lata, co się zmieniło przez ten czas w Twojej marce?
Anna Stankiewicz: Nawet nie wiem od czego zacząć. Intensywnie się rozwijamy, podbijamy nowe rynki, mamy własną siedzibę, zatrudniamy ludzi, uczestniczymy w różnych targach, cały czas dochodzą nowe produkty. Co najważniejsze – nie zmieniamy filozofii produkcji w Polsce (jeśli tylko jest ona możliwa) i współpracy z innymi, polskimi firmami. Tylko syn mi rośnie, ma już ponad 3 lata! Stąd też produkty stają się nie tylko wyprawkowe .

Jako przedsiębiorcza mama jakie zmiany zauważasz w sobie na przestrzeni tych dwóch lat?
Na co dzień podejmuję wiele decyzji, działam szybko i zdecydowanie. Kiedyś odwlekałam sprawy, których nie chciało mi się robić. Teraz traktuję je priorytetowo, aby móc biec dalej. Zarówno własna marka jak i macierzyństwo nauczyły mnie szybkiego reagowania i odporności na stres. Nie czarujmy się – 3 latek potrafi czasem być lepszym negocjatorem niż zagraniczny dystrybutor. Dużo daje mi to doświadczenie.

Pamiętasz moment przełomowy swojej marki, dzięki któremu jesteście znani na całym świecie. Co to było takiego?
Spotkanie na targach w Kolonii z naszą dystrybutorką z Korei Południowej. Zmieniło sposób postrzegania naszej marki przez nas same, tzn. mnie i moją siostrę.

Archiwum Lullalove

Archiwum Lullalove

 

Jak doszło do tego, że osoba z Korei Południowej się Wami zainteresowała i została dystrybutorem?
Pewnego dnia do nas napisała. Dostajemy dużo propozycji współpracy, jednak nie ze wszystkich coś wychodzi. Nasz dystrybutor na kraje Beneluxu zadzwonił do nas w poniedziałek, a w piątek przyleciał już na spotkanie z nami. Chyba chciał sprawdzić, czy istniejemy naprawdę Od razu wtedy podpisaliśmy kontrakt.

Jakie kroki poczyniliście, żeby temu szczęściu pomóc?
U nas to raczej nie szczęście, a ciężka praca. Nie mamy wolnego. Jakkolwiek to brzmi. Nie mogę wyjechać na wakacje i odciąć się od wszystkiego, bo są ludzie, którzy na mnie liczą. Ja nie zostawiam wtedy firmy, tylko cały zespół, za który jestem odpowiedzialna. Wszędzie też coś może mnie zainspirować, wpadnę na jakiś genialny pomysł to muszę się nim podzielić z innymi. To daje mi radość. Nie odbieram pracy jako obowiązku.

Tworzycie unikalne produkty dla niemowląt i dzieci. Skąd czerpiecie inspiracje?
Z życia. W tym względzie nic się nie zmieniło. Patrzymy na dzieci i rodziców kompleksowo. Ich codzienność, problemy i szukamy rozwiązań.

Ostatnio oglądając filmiki Lullalove na Instagramie zachwyciłam się samochodzikami, które wyglądają rewelacyjnie. Mogą stanowić świetną ozdobę na półce, a z drugiej strony są świetną zabawką dla dzieci. Możesz zdradzić kulisy jak to się stało, że autka zagościły w Waszej ofercie?
Aśka, która projektuje wszystkie produkty uwielbia minimalizm i geometryczny kształt. Postanowiłyśmy zaryzykować i stworzyć coś bardzo oryginalnego. Liczyłyśmy się z faktem, że produkt może być trudny w odbiorze na szerszą skalę. Jednak kiedy Instytut Wzornictwa Przemysłowego sam (!) zadzwonił do nas mówiąc, że jury ich konkursu Dobry Wzór, jest zachwycone naszym projektem i czy możemy zgłosić go do nich, byłyśmy wniebowzięte. Jesteśmy przede wszystkim studiem projektowym. W każdym elemencie życia szukamy formy, jej prezentacji, zastosowania. Inspiruje nas piękno otoczenia. Gdziekolwiek jesteśmy zwracamy uwagę na detale. Wiesz, fakturę, kolor, światło. A potem staramy się przenieść to do świata Lullalove. Ograniczają nas materiały i budżety. Chcemy tworzyć coś WOW, WOW, WOW, ale tak, aby przeciętna rodzina mogła sobie na to pozwolić. Wiadomo – kaszmir czy skóra to fantastyczne materiały, ale nie chcemy koca za kilkaset złotych, bo to nie o to chodzi. Większym wyzwaniem jest kompromis pomiędzy designem, a jego ceną. Głęboko wierzę w to, że gust dziecka kształtuje się już w dzieciństwie i otoczenie ma na niego ogromny wpływ.

Powiedziałaś, że Instytut Wzornictwa Przemysłowego sam do Was zadzwonił. Jak myślisz w jaki sposób namierzyli Wasze autka?
Z tego co wiem cały czas prowadzą monitoring rynku. Nie mam jednak wiedzy na temat narzędzi jakich używają.

Zauważyłam, że Lullalove bierze udział w targach. Zdradź co trzeba zrobić by wystawić się na targach i czy warto ponosić taki koszt? (nie wiem czy wszyscy wiedzą wystawianie się na targach kosztuje)
Kosztuje i to bardzo dużo, nie tylko pracy i energii, ale przede wszystkim pieniędzy. Obecnie bierzemy udział wyłącznie w targach business to business. Na inne nie mamy niestety czasu.

Archiwum Lullalove

Archiwum Lullalove

 

Rozumiem. Które targi polecacie dla osób z branży dziecięcej?
Z branżowych – targi w Kielcach. Z konsumenckich – chyba najlepiej oceniane są Mother and baby. Ale współpracujemy ze sklepami, które bardzo cenią sobie małe, lokalne targi śniadaniowe. Naprawdę dużo tam sprzedają, a przede wszystkim budują relację z okolicznymi mieszkańcami. Dla sklepów stacjonarnych to ogromna wartość.

W jaki sposób dystrybuujecie swoje produkty?
W Polsce w sposób bezpośredni oraz przez sklepy. Za granicą przez oficjalnych dystrybutorów.

W jaki sposób się promujcie?
Mamy to szczęście, że nasze produkty polecają mamy mamom, lekarze rodzicom, położne i ginekolodzy przyszłym mamom. Bardzo dużo dają nam również media społecznościowe.

Jakie korzyści odnieśliście uczestnicząc w targach? Jaki Twoim zdaniem jest cel targów wizerunkowy czy sprzedażowy?
W targach chodzi o sprzedaż, po prostu. Oczywiście, aby ktoś mógł sprzedawać nasze produkty, najpierw musi nas zobaczyć, więc wizerunek jest pierwszorzędny. Jednak koniec końców liczy się nowy kontrahent. Zaznaczam, że mówię tylko o targach biznesowych. Byliśmy na kilku imprezach ukierunkowanych na sprzedaż indywidualną. Tam najważniejsze są relacje. Spotkanie, poznanie się i rozmowa. Mamy bardzo dobry kontakt z naszymi fanami i często wymieniamy ze sobą maile, czaty, filmiki, komentarze. Wiele naszych produktów powstało właśnie z sugestii klientów.

Który produkt powstał z sugestii klientów?
Teraz powstaje zawieszka do smoczka i piłka-układanka. Wcześniej grzechotka z linii MRB, nowe wzory gryzaków MaMari oraz płaskie poduszeczki. Sama bałam się wszelkich pościeli dla niemowląt i mój syn zawsze spał na płaskim. Miałam taką wizję, że przewróci się twarzą na puszystą poduszkę i udusi – naprawdę, bardzo się tego bałam. Z drugiej strony np. w wózeczku zawsze podkładałam pod główkę pieluszkę. Nasza poduszeczka ma unikalne przeszycia – pionowe, podwójne. Łatwo dopasować ją np. do fotelika samochodowego. Dziecko się wtedy tak nie poci i w razie pobrudzenia można ją łatwo wyprać. Jest płaska i średnio twarda.

Czy na targach jest wyższa sprzedaż niż przez sklep internetowy?
Nie jestem w stanie porównać, ponieważ jak wspominałam, nie jeździmy na targi B2C.

Z doświadczenia radzisz by początkujący przedsiębiorcy wystawiali się na targach?
To na pewno dobre i mocne doświadczenie, nam było potrzebne. Wszystko zależy od targów – miejsca, czasu, osobowości. Jeśli pytasz o targi konsumenckie – można poznać swoich odbiorców, nawiązać z nimi relacje. Sprzedaż, akurat dla nas, zawsze była dodatkiem do tego.

Gdy zajrzymy na stronę Lullalove i zobaczymy gdzie można dostać produkty okazuje się, że znajdziemy je w Europie, a nawet Chinach. Aniu proszę zdradź nam jak tego dokonaliście?
Szczerze? Nasi dystrybutorzy sami się do nas zgłosili. Codziennie się zgłaszają. Zdradzę Ci, że jutro wysyłamy paczkę do Nowego Jorku. MRB całkiem dobrze czuje się już w USA, chociaż jeszcze o tym głośno nie mówiliśmy. Azja docenia nasz design i wykonanie. Są nim zachwyceni.

To może zapytam inaczej. W jakiś sposób starałyście się być widoczną i zauważalną marką zagranicą?
Nie myślałyśmy o tym jakoś szczególnie i nigdy nie miałyśmy na to ciśnienia. Dystrybucja wiąże się z innymi inwestycjami, planowaniem, ryzykiem. Chyba podświadomie chciałyśmy odroczyć ten temat, ale sam do nas przyszedł i wtedy trzeba się było zdecydować. To duża odpowiedzialność.

W swoim asortymencie macie teraz całe mnóstwo produktów proszę zdradź, do którego odczuwasz największy sentyment?
Zdecydowanie MRB. Nie tylko dlatego, że mój syn nie zaśnie bez swojego „misia” i, że postać czarno-biało-czerwonego ludzika towarzyszy nam codziennie. Ten produkt był pierwszy. Kiedy powstawał nie wiedziałyśmy absolutnie nic o rynku zabawek i produktów dla dzieci. Gdyby wtedy ktoś powiedział nam jak ten rynek wygląda i, że z jednym produktem nikt nie będzie nami zainteresowany i, że są układy i układziki, pewnie podeszłybyśmy z dystansem do własnej marki. Na szczęście, nie znałyśmy nikogo takiego. Były sklepy, które w nas uwierzyły, dały nam szansę i, z którymi cały czas współpracujemy. Niesamowite ciepłe osoby np. pani Beata z MamaGama.pl – pamiętam pierwszą z nią rozmowę. Ona wierzyła w nas od początku. Potem Pani Gadżet, która pokochała MRB – sama z siebie. Nikt jej za to nie zapłacił. Nie mogłyśmy w to uwierzyć. Rynek się zmienia, codziennie powstają nowe marki. Dla nas najważniejsze to – nie kopiować, chcesz coś robić – rób coś swojego. Niestety nas już kopiują.

Wypatrzyłam w Lullalove bransoletkę dokładnie miniaturkę MR B na sznureczku. Widziałam na nim piękny grawer #jestembojesteś. Muszę przyznać, że to hasło skradło moje serce. Każda osoba składając zamówienie może sobie coś wygrawerować?
Tak, można wykorzystać 10 znaków jak tylko się chce. Kiedyś patrzyłam na mojego Piotrka i tak pomyślałam, że jako matka istnieję dzięki niemu, a on jako dziecko – dzięki mnie. Nasza relacja jest wyjątkowa, miłość absolutna. Ja jestem za niego odpowiedzialna, ale to On wpłynął na to kim jestem teraz. Naprawdę nie wiem, gdzie byłabym w tej chwili bez niego. Jak wyglądałoby moje życie, które przecież kręci się bądź co wokół dzieci. Macierzyństwo mnie nie ogranicza, lecz inspiruje. I wiem, że wiele kobiet patrząc na swoje dzieci też czuje, że serce rośnie im tak, jakby miało eksplodować. Ale otoczenie najczęściej odbiera to jako „nawiedzoną matkę Polkę”, która żyje tylko dla dziecka. Ja jestem bardzo dobrze wykształconą kobietą, niezależną psychicznie i finansowo, mającą własną firmę, dbającą o siebie i przyznaję, że bez dziecka życia sobie nie wyobrażam. Tak, jest ono dla mnie jego sensem.
Zobacz, nasz #jestembojestes na Instagramie ma już ponad 113 000 zdjęć!

Archiwum Lullalove

Archiwum Lullalove (jak powstaje bransoletka)

 

To imponujące. Mając tyle produktów oznacza czy to oznacza, że macie swój lokal?
Tak, mamy już swój budynek.

Powiedziałaś budynek, to oznacza dużą przestrzeń. 🙂 Proszę opowiedz troszkę o tym miejscu.
Bardzo intensywnie się rozwijamy, co też wpływa na ciągły brak przestrzeni. Obecnie mamy 75 m2 plus dodatkowo wynajęte powierzchnie np. na trzymanie opakowań. Myślę, że dla każdego przedsiębiorcy, który ma produkcję czy magazyn (np. sklepy) problem lokalowy stale będzie się pojawiał. Mój mąż, który profesjonalnie zajmuje się planowaniem magazynów wyliczył nam metraż potrzebny na 5 lat i było to chyba 150m2 samego magazynu. Zobaczymy co z tego wyjdzie i jak sobie z tym poradzimy

Archiwum Lullalove

Archiwum Lullalove (magazyn)

 

Z Twojego doświadczenia na co warto zwrócić uwagę szukając miejsca na biuro?
Miejsce trzeba pokochać od pierwszego wejścia. I też wszystko dobrze skalkulować.

Z zakulisowych rozmów wiem, że zatrudniacie już pracowników. Kiedy zrodziła się taka potrzeba?
Współpracujemy ze szwalniami i stolarniami. Tam od samego początku mamy ludzi zatrudnionych tylko dla nas, do naszych projektów. W firmie, na miejscu, obecnie pracuje 5 osób. Na początku pomagali nam rodzice, mój mąż. Jednak ilości ich przerosły. Mamy takie zdjęcie jak Tata siedzi na podłodze i składa pudełka do otulaczy. Naszych pierwszych. Pamiętam, że złożył wtedy w sumie 36 sztuk i to było tak bardzo dużo wtedy dla nas. Teraz nie miałby szans z Agnieszką i Tadeuszem, którzy są odpowiedzialni za ten etap produkcji.

Co pamiętasz z pierwszej rekrutacji pracowników?
Naszym pierwszym pracownikiem na stałe był mój sąsiad. Kiedy moja siostra była w Argentynie na wyjeździe, a ja nie wyrabiałam się z pakowaniem przyszłam do niego i zapytałam czy nie zna kogoś, kto mógłby mi pomóc. I tak zgłosił swoją gotowość. Jest z nami już 1,5 roku.

Na co warto zwrócić uwagę, gdy zatrudniamy osobę do naszej firmy?
Spotkaliśmy różne osoby i niektóre po prostu do nas nie pasowały. Zwracamy uwagę nie tyle na doświadczenie czy wykształcenie, co na osobowość. W końcu spędzamy razem spory kawałek życia.

Przez dwa lata dużo się działo, Lullalove rozrosło się. Zdążyliście podbić Europę i Chiny, a jakie trudne zdarzenia dla przedsiębiorcy wydarzyły się po drodze?
Śmieję się, że mam cudowny umysł, który wypiera wszystkie złe doświadczenia. To chyba forma optymistycznej samoobrony. Zdarzyły nam się błędy np. w wydrukach, złe opakowania, szwalnia, która nadwyrężyła nasze zaufanie, niewypłacalni kontrahenci, próby kopiowania nas czy zwykłego wykorzystywania. Wiadomo, z takimi rzeczami trzeba się liczyć i uczyć jak najwięcej. W końcu trzeba się też nauczyć szanować siebie i mówić „nie”. Dla mnie wciąż bywa to trudne.

Archiwum Lullalove

Archiwum Lullalove (Z dystrybutorką z Włoch)

 

Czyta nas pewnie wiele przedsiębiorczych mam bądź planujących własny biznes przed czym przestrzegasz?
Przestrzegam przed kopiowaniem innych, powielaniem tych samych schematów produktów czy zasad prowadzenia firmy. Wszyscy szyją poduszki – to ja też, wszyscy robią koce – to ja też. No chyba, że ma się bardzo dużo pieniędzy na promocję.

Jak radzić sobie w trudnych momentach, które zdarzają się podczas prowadzenia biznesu?
Spokojem. Siostra codziennie mnie tego uczy. Ja zawsze wszystko chcę załatwić od razu. Wyjaśnić, dopiąć do końca. Czasem trzeba odpuścić, poczekać, nie brać wszystkiego do siebie.

Na Instagramie macie mnóstwo obserwatorów. Zabawki cieszą się ogromnym powodzeniem na zdjęciach. Jakie to uczucie zobaczyć, że tak wiele osób cieszą Wasze produkty?
Znasz to uczucie jakby pompowało Cię od środka? Ja odczuwam to tak jakby mi się klatka piersiowa rozrastała. Nie wiem czy inni tak mają 😀 kiedy widzę zdjęcia, czytam maile czy wiadomości do naszych fanów i dociera do mnie, że w tej chwili jakiś 3kg maluch tuli MRB, to roztapiam się wewnętrznie. To niesamowita odpowiedzialność, bo wiesz – ktoś swojemu dziecku (najdroższemu, ukochanemu) daje nasz produkt, ufa nam, chce dla niego jak najlepiej.

Archiwum Lullalove

Archiwum Lullalove

 

Aniu pięknie powiedziałaś. Wracając do początkujących przedsiębiorców jakie środki promocji polecacie przedsiębiorcom?
To chyba zależy od budżetów. My wszystko inwestowaliśmy (i wciąż tak robimy) w produkty. Nie miałyśmy i nie mamy pieniędzy na rozkładówki w gazetach. Nasza promocja w największej mierze opiera się na PR. Polecamy bliski kontakt z klientami w mediach społecznościowych. U nas instagram, facebook oraz snapchat sprawdzają się bardzo dobrze. Dodatkowo współpracujemy z różnymi redakcjami, szkołami rodzenia czy położnymi.

Uwielbiam czytać książki, więc obowiązkowo pada o nie pytanie. Jakie książki polecasz przeczytać dla osób planujących bądź tworzących własny biznes?
Trudne pytanie, czytałyśmy ich z Aśką setki, naprawdę. Lubię książki o sukcesach marek np. Toyota, Red Bull czy też biografie różnych ludzi. Na pewno nie znalazłam książki dającej gotowy przepis na sukces.

Być może bierzesz udział w kursach, które mogłabyś polecić moim czytelniczkom, które planują bądź prowadzą własną firmę?
Niestety w tym temacie nie pomogę. Zarówno ja, jak i Aśka mamy za sobą sporo kursów specjalistycznych np. z marketingu, projektowania, sprzedaży czy też… dyrektyw unijnych. I na to chyba warto zwrócić uwagę – każda przedsiębiorcza mama, wybierając sobie branżę działania musi wiedzieć, że zapewne są dyrektywy unijne czy inne dokumenty, które będą ją obowiązywały. Tak jak nas np. dyrektywy zabawkowe i cała biurokracja z nimi związana.

Na zakończenie tej inspirującej rozmowy chciałam zapytać jakie nowe produkty zagoszczą w ofercie Lullalove?
We wrześniu i październiku rozwiniemy dwie linie produktowe – MRB i spa. Pojawią się produkty dla dorosłych – zestaw z plecaczkiem, torbą i kosmetyczką. Dostosowane materiałowo i rozmiarowo do codziennych wyjść z niemowlakiem czy przedszkolakiem. Będzie też czerwona kaczuszka z koroną RoyalDuck. Obecnie mamy białą i czarną. Są wyjątkowe, bo nie mają dziurek i woda nie nalewa się do środka np. podczas kąpieli. To znaczy, że są zawsze czyste.
W linii MRB zagości piłka-układanka, kauczukowy i drewniany gryzak oraz zawieszka do smoczka. Pewnie jeszcze coś po drodze wymyślimy.

Na zakończenie nie może zabraknąć pytania: Jak udaje Ci się łączyć pracę z macierzyństwem?
Piotruś od pierwszych miesięcy życia przyzwyczajał się do wizyt w urzędach, biurach rachunkowych czy w sklepach. Brałam go wtedy do nosidełka lub wózka i jechał ze mną. Nigdy się tego nie wstydziłam i było to dla mnie naturalne. Wizyta u kontrahenta z dzieckiem na ręce? A czemu nie. Nie spotkałam się z negatywnym odbiorem. Teraz mam to szczęście, że przedszkole jest zaraz obok naszego domu i po drodze do pracy. Mieszkamy w małym mieście, więc nie tracę czasu np. na dojazdy czy przebijanie się w korkach. To duży plus.

Dziękuję za rozmowę.

Konkurs:

Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie:
Dlaczego do Ciebie powinna trafić wybrana rzecz marki Lullalove?

Zasady konkursu:
1. Wejdź na stronę Lullalove – wybierz nagrodę
2. Napisz komentarz konkursowy pod tym wpisem:
Dlaczego do Ciebie powinna trafić wybrana rzecz marki Lullalove? (Maksymalnie w 5 zdaniach) i dodaj link do wybranej nagrody
Inaczej mówiąc komentarz konkursowy znajduje wyjaśnienia dlaczego do Ciebie powinna trafić nagroda i link do wybranej rzeczy (jednej rzeczy)
3. Musisz być jedynym autorem zgłaszanego tekstu
4. Jedna osoba może wziąć udział w tym konkursie (Jeśli bierzesz udział w konkursie na blogu, nie możesz na Facebooku)
5. Osoba łamiąca regulamin nie jest brana pod uwagę w wyborze zwycięzcy
6. Miło jeśli polubisz profile:
Facebook
Instagram

W konkursie biorą udział komentarze zamieszczone między 08.09.2016 a 15.09.2016. Wybierzemy 2 zwycięzców, którzy zostaną ogłoszeni 21.09.2016. Nagrodą jest produkt Lullalove wymieniony w poście konkursowym.

Jak dodać komentarz konkursowy?
Zaloguj się wybierając logo wybranej platformy społecznościowej bądź rejestrując się na Disqus. Jeśli masz tam konto wystarczy, że się zalogujesz. 🙂

Dla czytelniczek mojego bloga mam rabat 10% na zakupy w Lullalove. Kod rabatowy: WYPRAWKA

kod-rabatowy

Wybrane dla Ciebie

  • Kasia Trzaska

    Produkty Lullalove towarzyszą mi i mojemu maluszkowi od pierwszych wspólnych chwil. W swojej kolekcji mamy już pieluszki, otulacze (o rozlicznych zastosowaniach) i oczywiście MR B, który wspiera nas w walce z kolkami, a mi pomagał podczas zastoju pokarmu. Bardzo sobie cenię ich jakość i wzornictwo, ale też wspaniały, miły kontakt z obsługą klienta. Nie miałam pojecia jaka jest historia tej marki, dlatego Kasiu dziękuję za ten wpis, a Pani Ani serdecznie gratuluję i trzymam kciuki za kolejne sukcesy! Bardzo byśmy się z synkiem cieszyli, gdyby do naszej kolekcji produktów Lullalove dołączył zestaw autek 🙂 http://sklep.lullalove.com/#/zestaw-3-autek-oda

  • Marta Siuta

    Zaufałam Lullalove. Jest dla mnie synonimem bezpieczeństwa i najwyższej jakości dla mojego synka. To MR B był jego pierwszą zabawką, jest z nami 7 miesięcy i niezmiennie go fascynuje – wciąż odkrywa w nim coś nowego! 🙂 Teraz poszukujemy bezpiecznych sposobów na trudne ząbkowanie. Pokładam nadzieję w gryzolach 🙂 Gryzol truskawka – bo już tęsknimy za kończącym się latem! http://sklep.lullalove.com/kategoria/gryzaki/gryzole-fruit-truskawka-klonowy-gryzak-z-apaszka

  • Monika Kuchar

    Na naszą Dziewczynkę czekamy od kilku lat. Za kilka miesięcy nasz Cud będzie na świecie 🙂 a ja chcę aktywnie wpływać na jej rozwój już od pierwszych dni życia. MR B jest w moich planach wyprawkowych już od kilku tygodni na tyle intensywnie, że parę dni temu śniła mi się moje nienarodzona Córeczka tuląca go do swojego brzuszka. Bardzo chciałabym spełnić to pierwsze senne marzenie naszej Madzi 🙂 Czuję, że to będzie najlepsza, pierwsza przytulanka dla naszego Maleństwa!
    http://sklep.lullalove.com/kategoria/linia-zabawek-mr-b/superzabawka-mr-b

  • Kasia

    Dzięki temu blogowi dowiaduję się, ile w Polsce jest fantastycznych firm stworzonych przez mamy, to naprawdę niesamowite i inspirujące! Z Lullalove spotykam się po raz pierwszy i jestem pełna uznania dla osób, które ją tworzą. Byłabym przeszczęśliwa, gdyby mój maluch (pojawi się pod koniec listopada) miał od początku zestaw do integracji sensorycznej http://sklep.lullalove.com/kategoria/zabawki-rozwojowe/integracja-zmyslow Powód jest prosty – nie chcę zasypywać go plastikowym badziewiem, wolę, aby miał mniej zabawek, ale zdecydowanie bardziej wartościowych, które będą wspierać jego rozwój.

  • Basia Baya

    Zawsze powtarzam,że w naszym kraju trzeba być bardzo odważnym albo szalonym żeby prowadzić własną działalność 😉 …. Dlatego całym sercem wspieram małe rodzinne firmy-tym bardziej z moich rodzinnych okolic 🙂 A dla mojego małego pana B czyli Bruno urodzonego tydzień temu, brakuje mi do kolekcji zawieszki do wózka,czegoś do ślinienia 😀 i może wystrzałowej czapeczki coby go babcia chociaż raz w czapeczce ujrzała , będzie jej lżej na sercu 😀
    http://sklep.lullalove.com/kolekcja/frontpage/zestaw-malutkiego-fana-mr-b

  • Magda

    Szkoda,że nie było Was 10 lat temu, jak rodziłam swoje pierwsze dziecko, ale dziś mając 4-miesięcznego malucha muszę to nadrobić:)Wszystko mi się podoba, ale wybieram http://sklep.lullalove.com/kategoria/zestawy/superzabawka-mr-b-gryzak-mamari Zabawkę dla mnie-po prostu rewelacyjna(brawo!), a gryzak dla Synka:) Chciałabym, żeby do mnie to trafiło, bo mam dwie bratowe i trzy przyjaciółki z maluszkami i w ciąży, a mam również silną moc przekonywania:) Choć sądzę, że takich produktów nie trzeba zachwalać, bo gdy je dziewczyny zobaczą, to będą chciały mieć -GRATULACJE p.Aniu!

  • To be or not to be? – to pytanie towarzyszy każdemu już od urodzenia…oczywiście, że być! Ale jak tu się cieszyć ze swojego jestestwa, gdy kolka skutecznie je zagłusza? Dlatego na pomoc wzywamy Mr B (o jakże wymownym imieniu w świetle hamletowskiego pytania) http://sklep.lullalove.com/kategoria/zabawki-rozwojowe/superzabawka-mr-b , który nie tylko pomoże się z nią rozprawić, ale również pomoże w odkrywaniu fascynującego „ja” pewnego maluszka.

  • Dominika Lenar

    http://sklep.lullalove.com/kategoria/linia-zabawek-mr-b/baby-mr-b-grzechotka

    O firmie lullalove dowiedziałam się właśnie na tym blogu, gdy urodziłam mojego teraz już 2-letniego synka. Zakupiłam mu drewniany gryzak, który ukoił jego męki podczas ząbkowania. Teraz oczekuję córeczki, która ma przyjść na świat z początkiem listopada. Chciałabym aby Mr B towarzyszył jej od pierwszych chwil. Bardzo urzekła mnie ta grzechotka swoją pozytywną postacią oraz kontrastem. Myślę że moja córeczka byłaby zachwycona mając takiego przyjaciela!

  • Z przyjemnością czyta się o takich nowinach. Kobiety nie powinny się bać zakładając własne firmy. Jak się ma dobry pomysł, to zawsze się uda. Sukces osiągnięto w bardzo krótkim czasie, wow.

  • Bardzo chciałabym, żeby do mojego synka trafiła grzechotka Mr B. Ignaś ma poważny problem z oczkami (nie chcę publicznie wdawać się w szczegóły), dlatego jesteśmy pod opieką trzech różnych poradni i niestety co chwila musimy włóczyć się po lekarzach. Dobry przyjaciel w postaci małego Mr B nie tylko niósłby ukojenie i zapewniał rozrywkę w kolejkach u lekarzy, ale przede wszystkim pozwoliłoby nam w domowym zaciszu jednocześnie bawić się i rehabilitować oczka (o stymulacji innych zmysłów nie wspominając) 🙂 http://sklep.lullalove.com/kategoria/linia-zabawek-mr-b/baby-mr-b-grzechotka

    • Gratuluję wygranej. Proszę o przesłanie danych potrzebnych do wysłania nagrody: imię, nazwisko, dokładny adres i numer telefonu.

      Pozdrawiam ciepło

  • Mała Margo

    Moja odpowiedź to: brzuszki, bo w nich kryją się Maluszki, które – nawet, gdy są zdrowe – mają bóle, też brzuszkowe! Jest sobie pewna Iskierka, która na mnie ciągle zerka z fotografii USG, i to dla niej właśnie chcę się postarać o zabawkę, by jej dać czułości dawkę!

    http://sklep.lullalove.com/kategoria/zabawki-rozwojowe/superzabawka-mr-b

  • Ula Staniszewska

    Ten wspaniały plakat http://sklep.lullalove.com/kategoria/do-pokoiku/plakat-white-rabbit idealnie pasowałby na naszą gołą ścianę nad łóżeczkiem bliźniaków. Oni zachwycaliby się kontrastem, a matka dowcipem płynącym z plakatu. Pozdrawiamy!

    • Gratuluję 🙂
      Proszę o napisanie maila z danymi (imię, nazwisko i dokładnym adresem) do wysyłki. Proszę też o dodanie numer telefonu.

      • Ula Staniszewska

        Super, cieszę się bardzo, juz wysylam maila.

  • Ag Oli

    Moje macierzyństwo nie różni się od innych:jest pełne niewyspania i pokładów czułości, o których nie miałam pojęcia – tak jak każda miewam podkrążone oczy i czasem nie śpię, bo patrzę na swoje drzemiące w łóżeczku dziecko. Nie mam jednak urlopu macierzyńskiego i wszystkie te trudy i wspaniałe chwile przeplatam swoimi dziennymi studiami. Znikam z oczu, ale nie chcę znikac całkiem, dlatego wybrałam zestaw z termoforem na kolki, któremu pozwoliłabym przesiąknąc swoim zapachem, a tym samym taka cząstka mnie zapewniałaby Zosi poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Mi zaś w tych trudnych chwilach rozłąki towarzyszyłaby bransoletka w kolorze krwi, która kiedyś przepływała pomiędzy naszymi ciałami….

    http://sklep.lullalove.com/kategoria/promocje/zestaw-urodzinowy-superzabawka-mr-b-bransoletka

  • Renata Am

    Wkrótce na świecie pojawi się mój długo wyczekiwany dzidziuś i chciałabym aby jego pierwszą zabawką był MR B bo uważam, że spełnia on kompleksowo wymagania najlepszej zabawki, od A do Z:

    A- angażuje wszystkie zmysły
    B- bezpieczny
    C- ciekawy i przyciągający wzrok
    D- działa na wyobraźnię
    E- edukuje
    F- fantastyczny jako przytulanka
    G- genialne, kontrastowe kolory
    H- harmonijny wygląd pobudza zmysł wzroku
    I- idealny dla maluszków
    J- jest funkcjonalny
    K- kształt wzbudza zainteresowanie
    L- lekki i miękki
    Ł- łagodzi kolki
    M- miły w dotyku
    N- nóżka szeleści i pobudza zmysł słuchu
    O- ogrzewa jak termofor
    P- pomaga zaabsorbować uwagę dziecka
    R- rozwija kreatywność
    S- stymuluje wyobraźnię
    T- tuli do snu
    U- uspokaja
    W- wspomaga rozwój
    Z- zachęca do zabawy

    http://sklep.lullalove.com/kategoria/zabawki-rozwojowe/superzabawka-mr-b

  • kochacwszystko

    http://sklep.lullalove.com/kategoria/zabawki-rozwojowe/superzabawka-mr-b

    WYBRAŁEM super zabawkę dla mojego synka z dwóch powodów! Pierwszy- zabawka jest świetna, a jej barwy sprawią, że mały Michaś się nią zainteresuje. Ponadto szeleszczące elementy i miękkie futerko sprawią, że będzie to miła zabawa oraz nauka! Po drugie, mój maluszek cierpi na kolki. A mi ?Aż serce się kraje gdy nie jestem w stanie pomóc! GDYBYM miał tą zabawkę to bez wahania użyłbym jej jako termoforku i mój mały zuch szybciej wyszedłby z „opresji”.
    Nagroda powinna trafić nie do mnie a do mojego synka, który pokocha ją jak braciszka! Miś będzie towarzyszył mu nocą, wysłucha jego gaworzenia a może i nawet najwcześniej usłyszy pierwsze słowo. Ten miś stanie się przyjacielem, towarzyszem zabaw i przytulanką podczas snu! Niezwykły, sympatyczny i taki kochany ! Ten miś powinien powędrować w małe rączki mojego SMYKA by pokazać mu zabawy różnego typu, i by między nimi kwitła miłość. Ten miś zastąpiłby pustkę podczas snu w łóżeczku, stałby się superbohaterem – bo wybawi z każdej opresji. Już sama jego obecność działałaby kojąco na mego synka. Pozdrawiam, marzący o tej zabawce dla synka, troskliwy Tata

  • Piotr Moryson

    Sam jeszcze nie wiem, kto trafi do Naszego mieszkania – nie wiem kto za kilka miesięcy zamieszka w jednym z pokoików na poddaszu domu, nie wiem jaki będzie Jego gust, nie wiem co lubi, nie wiem o czym marzy, nie wiem jakie ma plany, nie wiem jak będzie patrzył na świat; nie wiem o tej osóbce nic, a urządzić mam Jego kawałek domu, gdzie ma czuć się dobrze, marzyć, śnić, dorastać.
    I tak więc próbuję, po omacku dodać meblom i podstawowym sprzętom życia – trochę uczucia, nadać im odpowiednią formę, tak by dały dużo ciepła nowemu członkowi rodziny. Za każdym razem zdejmując ubłocone buty, by nie zniszczyć tego dziecięcego, magicznego świata.
    Ale myślę, że do tego skrawka świata pasowałby otulacze ze wzorem MR B, tak by tatowe przytulanki sprawiały jeszcze więcej przyjemności.
    http://sklep.lullalove.com/kategoria/kocyki-i-otulacze/zestaw-2-otulaczy-mu-linowych-100×100-cm

  • Edyta

    http://sklep.lullalove.com/kategoria/kocyki-i-otulacze/zestaw-otulacz-muslinowy-z-poduszka-przytulanka-doudou

    Gdy śpi moja kruszynka budzić jej nie chce, a pod zwykłym kocykiem strasznie się poci, więc gdy na lullalove zobaczyłam muślinowy otulacz wiedziałam, że właśnie takiego dla dziecka szukałam!
    Zestaw który wybrałam, nie jest przypadkowy!
    Gdy uśmiecha się moje dziecko, jestem szczęśliwa, gdyby położyło się na tej wspaniałej podusi, otuliło tym muślinowym otulaczem i przytuliło zabawkę – zasnęłoby jak aniołek !
    Tak wiem, to tylko wypociny zatroskanej mamy, pozdrawiam !

  • justusica

    „Drugie dziecko, jak wspaniale!” –

    Piali, gnając z podarkami.

    Dla potomka, bo mnie WCALE,

    NIC A NIC nie darowali!

    Gdyby więc ktoś dla odmiany

    Zechciał obdarować matkę,

    Niech na stronie z torebkami

    Weźmie czarną z pikiem w kratkę 🙂

    http://sklep.lullalove.com/kategoria/dla-mam/czarna-mini-torebka-etui-na-smoczki-gryzaki-i-drobiazgi

  • Ma Nia

    http://sklep.lullalove.com/kategoria/gryzaki/superzabawka-mr-b-gryzak-mamari

    Staram się na bieżąco wspierać rozwój mojego trzymiesięcznego synka różnymi zabawami, czytaniem bajeczek, a także spacerkami, na których nie tylko poznaje otaczający go świat, ale także się z nim zaprzyjaźnia. W trosce o Jego prawidłowy rozwój pragnę podarować mu kultową zabawkę sensoryczną MR B, która poprzez połączenie czerni, bieli i czerwieni, metek i elementów wydających dźwięk będzie stymulować rozwój nie tylko wzrokowy, spostrzegawczy, jak również ruchowy, bowiem ciekawa szata graficzna przytulanki skłaniać będzie mojego synka, aby ten po nią sięgał wszelkimi sposobami 🙂 Również ekologiczny gryzol z drewna z praktyczną zawieszką znajdzie u Nas zastosowanie – przyniesie ulgę przy przedzierających się przez dziąsła ząbkach. Wraz z mężem jesteśmy oczarowani produktami LULLALOVE 🙂

  • Sylwia

    http://sklep.lullalove.com/kategoria/kocyki-i-otulacze/zestaw-2-otulaczy-mu-linowych-100×100-cm

    Z pośród bogatej oferty fantastycznych produktów wybrałam zestaw dwóch otulaczy muślinowych, które dzielnie każdego dnia będą służyć moim córeczkom – bliźniaczkom. Mięciutkie, delikatne w dotyku i oddychające, a więc spełniają moje oczekiwania jako mamy. Przydadzą się nam podczas popołudniowych drzemek, które moje córeczki lubią sobie ucinać w najmniej oczekiwanym momencie 🙂 Wybrałam je ze względu na jakość wykonania i szereg zastosowań (od przytulania i owijania dzieci po zabawę w „a kuku!” itp.).

  • http://sklep.lullalove.com/kategoria/k-piel/royal-duck-kaczuszka-do-k-pieli-z-naturalnego-kauczuku

    W opisie kaczuszki można przeczytać: „Wiecie dlaczego nasze kaczuszki noszą złote korony? Aby traktować Wasze dzieci po królewsku. <3".

    Moja córka to Sarah. Sarah = księżniczka.
    Za jej uśmiech, za jej dobro, za jej miłość do kaczuszek – nagroda iście królewska dla księżniczki 🙂

    P.S. Uwielbiam POLSKIE WSPANIAŁE PRODUKTY!!!
    Pozdrawiam

  • sia

    Od prawie trzech miesięcy jestem dumną ciocią małego Patryka. Maluch mieszka ze swoimi rodzicami w Irlandii, więc widuję go tylko na zdjęciach, filmikach i podczas rozmów przez Skype’a, ale i tak wniósł w moje życie wiele radości. Już niedługo w końcu będę mogła go uściskać na żywo, a póki co kompletuję wyprawkę pełną polskich książeczek, ubranek z Reksiem, kotem Filemonem itp. Chciałabym żeby Mr B został jego przyjacielem do zabaw, oraz by towarzyszył mu podczas chłodnych, irlandzkich wieczorów. I żeby każdego dnia przypominał mu o kochanej cioci w Polsce 😉
    http://sklep.lullalove.com/kategoria/zabawki-rozwojowe/superzabawka-mr-b

  • Aneta Nadgrodkiewicz

    Potrzebujemy Rycerza! Potrzebujemy Rycerza, który swą mocą pokona paskudnego, szkaradnego i podłego potwora – kolkę. Rycerza, który swym zaczarowanym ciepłem utuli nasz mały Cud. MR B – przybywaj!

    http://sklep.lullalove.com/kategoria/linia-zabawek-mr-b/superzabawka-mr-b

Zapraszam
na darmowy kurs!

Jestem położną i kurs stworzyłam z myślą o Tobie, przyszła mamo, żeby być Twoim przewodnikiem po narodzinach, karmieniu piersią i macierzyństwie.

Kasia Płaza-Piekarzewska — Położna

P.S. W każdej chwili możesz wypisać się z kursu.