Karmienie piersią

W obiektywie Stacie Turner – karmienie piersią w prawdziwym życiu czyli o mamach karmiących

Karmienie piersią dla jednych jest powodem do dumy, dla innych jest obsceniczne!
Jak to możliwe, że coś tak naturalnego SZOKUJE?

Mam ogromną nadzieję, że dzięki różnym akcjom mam karmiących, karmienie piersią w sferze publicznej będzie na porządku dziennym. Dlatego prezentuję fotografie Stacie Turner, które po raz pierwszy zobaczyłam na portalu NaTemat.pl – Karmienie piersią jest piękne? Zobaczcie te zdjęcia i oceńcie sami. Maria Kowalczyk podzieliła się swoimi odczuciami i przeżyciami związanymi z karmieniem piersią, co bardzo wzbogaciło tekst, gorąco polecam go przeczytać.

Najbardziej pierwotny odruch dziecka – ssanie piersi matki jest niesamowity. Tak naturalny, że pojawia się już kilka minut po porodzie. Ale karmienie piersią, z jednej strony szeroko popierane i wychwalane pod niebiosa, niestety w realu, wcale nie wygląda tak kolorowo. Zdjęcia Stacie Turner, która fotografuje matki z dziećmi urzekają naturalnością i pięknem. A my, jak postrzegamy i traktujemy karmiące mamy?
Framgent tekstu Mari Kowalczyk z portalu NaTemat.pl

Poniżej zamieszczam zdjęcia Stacie Turner, które przedstawiają moment karmienia piersią, intymną chwilę między mamą a dzieckiem, uczucie, którego nic nie zastąpi. Zastanawiam się czemu kobiety, gdy mogą dać coś od siebie niepowtarzalnego, tak łatwo czasem poddają się w sferze laktacji, wierzą, że jak kupią najdroższe mleko, to będzie to samo co ich pokarm… Przy czym karmienie mlekiem modyfikowanym, to sprawa kosztowna… Za te pieniądze można wyjechać na cudowne wakacje, a nie oszukujmy się za żadne pieniądze nie kupi się tego co matka natura stworzyła za darmo…

Fotografie  przedstawiające matki karmiące swoje dzieci nie są stylizowane, ani pozowane. Część z niech przedstawia przyjaciółki Stacie Turne. Jednak większość fotografii z cyklu powstaje podczas przerw w trakcie wykonywania rodzinnych sesji portretowych.

Stacie Turner zdecydowanie częściej wybiera fotografię analogową. Fotografię cyfrową uważa za pójście na łatwiznę. „Kiedy w aparacie znajduje się film z określoną liczbą zdjęć, trzeba zwolnić i zobaczyć, co się dzieje, zastanowić się nad zdjęciem, wyobrazić je sobie. Po jakimś czasie te nawyki zostają i jeżeli wybierasz cyfrówkę, nie nosisz ze sobą tuzina kart pamięci. Pozwalam sobie na porażki. Jeśli nie przesuwa się granic, nie ma mowy o rozwoju. Nawet jeśli rolka lub karty wypełnione są śmieciami, należy przypomnieć sobie, że najważniejsze jest to, że się próbuje” – mówi Stacie Turner.
Fragment artykułu Stacie Turner fotografuje mamy karmiące piersią Redakcja ŚwiatObrazu.Pl

Stacie Turner pokazuje karmiące mamy, zobaczcie jakie one są:

Jak postrzegacie mamy karmiące piersią? Jesteście mami, które karmią piersią dosłownie wszędzie czy karmicie tylko w domowym zaciszu?

Dziękuję Ci za przeczytanie wpisu:

  • Mój wpis będzie bogatszy jeśli napiszesz komentarz. Dołączysz do dyskusji. Z radością poznam Twój punkt widzenia.

  • Podaj dalej czyli podziel się wiedzą z innymi dzięki przesłaniu linku do wpisu, zamieszczeniu go na grupie bądź podzieleniu się na Instagramie czy Facebooku.

  • Chcesz więcej? Zachęcam do polubienia na Facebook’u https://www.facebook.com/ZapytajPoloznaPL/.

  • Chcesz jeszcze więcej? Moim ukochanym miejscem w sieci jest Instagram https://www.instagram.com/polozna_kasia/ polozna_kasia tam dziele się swoją wiedzą w postaci ktrótkich InstaStories oraz w postach. Poznasz mnie tam z zupełnie prywatnej strony.

  • Raczkującym miejscem jest YouTube https://www.youtube.com/channel/UC3rmaam0tObVrswe2belzHQ?view_as=subscriber. Jeśli staniesz się subskrybentem mojego kanału to o nowych filmikach dowiesz się od razu.

Wybrane dla Ciebie

3 komentarze

  • Odpowiedź
    MalgosiaR
    09-10-2014 o 10:39

    Moim zdaniem tekst powinien byc napisany bardziej obiektywnie, ponieważ poczułam niemile ukłucie w sercu po przeczytaniu fragmentu: „Zastanawiam się czemu kobiety, gdy mogą dać coś od siebie niepowtarzalnego, tak łatwo czasem poddają się w sferze laktacji, wierzą, że jak kupią najdroższe mleko, to będzie to samo co ich pokarm… Przy czym karmienie mlekiem modyfikowanym, to sprawa kosztowna… Za te pieniądze można wyjechać na cudowne wakacje, a nie oszukujmy się za żadne pieniądze nie kupi się tego co matka natura stworzyła za darmo…”
    Jako mama wcześniaka początki laktacji były banalne, wystarczyło, ze odciągałam mleko co 3h dla mojego synka. Dopiero po paru tygodniach, odczulam bolesne skutki odciągania pokarmu laktatorem. Zapalenie piersi, niegojące sie i stale krwawiące brodawki wycisnęły ze mna wiele łez. Po 2tyg wyleczyłam sie z zapalenia i wygoiłam piersi, a mój syn zostal wypisany w końcu do domu, bylam przeszczęśliwa, bo wiązało sie to (w końcu!) z przystawianiem dziecka. Jednak przebyte zapalenie zasiało spustoszenie w moich piersiach, mimo regularnego spożywania odpowiednich posiłków, co moim zdaniem jest bardzo ważne przy podtrzymaniu laktacji.pokarm raz byl, potem na pare dni znikał. Synek slabo łapał brodawkę i tracił na wadze, co wcześniakom nie moze się przydarzać po wypisie do domu. Poddałam sie po 4miesiacach walki z własnymi piersiami.
    Syn ma za pare tygodni pierwsze urodziny. Mimo to do teraz miewam sny o karmieniu go piersią. Mam straszne wyrzuty sumienia, jakbym zrobiła cos najgorszego, a tekst napisany przez panią wcale mi nie pomógł.
    Moze warto napisać raz artykuł o tym, ze czasem nie ma wyjścia, ze wcześniaki maja problemy, ze mamom wieloraczków trudniej jest karmić piersią, a mamy które MUSZA przejść na karmienie sztuczne swoich maleństw nie są złymi, niekochającymi potworami. Pani, jako położna, najlepiej wie o tym ile kobiety przechodzą, ile różnych jest sytuacji i zmagań wpływających na laktacje…
    Nie chce, by karmienie sztuczne kojarzyło sie wszystkim z zaniedbaniem, warto by uświadomić niektórych, by pamiętali, ze karmienie piersią nie jest błahostką i potrafi przysporzyć wiele problemów i nie oceniali od razu mam, które musiały, ale nie chciały karmić mlekiem modyfikowanym.

    • Odpowiedź
      Położna Kasia
      09-10-2014 o 17:50

      Pani Małgosiu,

      Dziękuję za bardzo CENNY komentarz. Nie chciałam Pani urazić. Pani sytuacja jest szczególna wyjątkowa i z pewnością napiszę również post o trudnościach z karmieniem piersią.

      Zacytowała Pani fragment wpisu:
      „“Zastanawiam się czemu kobiety, gdy mogą dać coś od siebie niepowtarzalnego, tak łatwo czasem poddają się w sferze laktacji, wierzą, że jak kupią najdroższe mleko, to będzie to samo co ich pokarm… ”

      Pisząc ten fragment miałam na myśli kobiety, które za łatwo się poddają. Jeśli są trudności z karmieniem to nie stymulują laktacji, to nie trenują z dzieckiem przystawienia do piersi. Tylko zbyt łatwo przechodzą na mleko modyfikowane.

      Oczywiście są sytuacje, że bez dokarmiania mlekiem modyfikowanym się nie obejdzie. Natomiast to są wyjątkowe sytuacje, bardzo indywidualne.

      We wpisie miałam na myśli zbyt łatwe przechodzenie na mleko modyfikowane bądź z góry wybranie tego typu karmienia.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Położna Kasia

  • Odpowiedź
    Ania R
    06-01-2015 o 23:20

    Pani Kasiu,

    Ja rowniez mialam trudnosci z karmieniem mojego pierwszego synka i gdybym posluchala pediatrow (mieszkam we Wloszech i tutaj tylko polozne przekonuja do karmirnia piersia , pediatrzy nie rozczulaja sie nad placzaca mama czy jej problemami) to juz po dwoch dniach od porodu poddalabym sie i przeszla na mleko modyfikowane. Nie potrafilam przystawiac synka, mialam male brodawki, mleko bylo geste, piersi twarde i nabrzmiale ale nic z nich nie wychodzilo, tylko moj synek jak juz mi sie udalogo przystawic, potrafil scagnoc odrobine i tak wlasciwie nie rozstawalismy sie ze soba. Byl wlsaciwie caly czas przyklejony do piersi. Ja zaciskalam zeby, zagryzalam na wlasnych rekach z bolu bo brodawki byly spekane i zakrwawione,a jak wysychaly spawialy mi bol jakby mnie ktos przypalal otwartym ogniem, cos okropnego. Mialam wspaniala polozna, ktora nie pozbawiala mnie zlodzen, mowila, ze to moze trwac nawet do miesiaca a nawet dluzej. Postanowilam nie poddawac sie,tymbardziej, ze dziecko roslo wspaniale. W koncu po dwoch miesiacach, moglam wyprostowac plecy i nie czuc , tego okropnego pieczenia. Piersi sie wygoil. Synek rosl jak na drozdzach. Byl zdrowy, silny i wlasciwie dopuki nie poszedl do przedszkola, nie chorowal. Po 15 miesiacach odstawilam go od piersi w ciagu jednej nocy. Wlasciwie on sam sie odstawil. Teraz mam tez drugiego synka, ktory ma juz 19 miesiecy i ani mysli rezygnowac z cycusia. Wrecz przeciwnie,domaga sie nie zwazajac na okolicznosci . Wlascie chcialam go tez odstawic po 15 miesiacach ale ponieaz jest alergikiem, doktor poradzil mi byl jeszcze przetrzymala zime i nie robila sobie wyrzutow , ze to za dlugo, i ze im dziecko starsze tym trudniej bedzie mu sie pogodzic z utrata takiego kontaktu z matka. Mam nadzije, ze znajdziemy jakis najmniej bolesny sposob dla obojga w przeciagu nastepnego miesiaca:)))

    Pozdrawim Pani Kasiu i ciesze sie, ze tak profesionalanie stawia Pani sparawe karmienia dziecka. Zycze powodzenia wszystkim karmiacym mamom i ich bobaskom,
    Ania

  • Napisz komentarz

    Zapraszam
    na darmowy kurs!

    Jestem położną i kurs stworzyłam z myślą o Tobie, przyszła mamo, żeby być Twoim przewodnikiem po narodzinach, karmieniu piersią i macierzyństwie.

    Kasia Płaza-Piekarzewska — Położna

    P.S. W każdej chwili możesz wypisać się z kursu.