Poród

Poród w Norwegii

O porodzie w Norwegii opowie nam dzisiaj Pani Julita Tomczak 🙂 Wszystkie zdjęcia: sali porodowej, z porodu są umieszczone za pozwoleniem Pani Julity.

Poród w Norwegii.

Dwa miesiące temu urodziłam w Lillehammer synka Adriana. Chciałabym przedstawić jak wygląda poród w Norwegii i czym różni się opieka w czasie porodu i połogu między Norwegia, a Polska. Nie wiem czy we wszystkich szpitalach w Norwegii tak traktują ciężarne kobiety, ale ja byłam przyjęta bardzo ciepło i miło.

Do szpitala mieliśmy kawałek drogi (75 km), wiec tym bardziej w domu siedziałam jak na szpilkach, myśląc czy nie zacznę rodzic w samochodzie. Kiedy pierwszy raz trafiłam do szpitala myśląc, że rodzę (fałszywy alarm:)), lekarz zrobił mi wszystkie badania (KTG, USG) i oczywiście przeprowadzał ze mną wywiad. Czy miałam skurcze, co ile czasu, czy to pierwsza ciąża, czy jestem zdrowa, jak przechodziłam ciąże itd., itd. Zaprowadzono mnie do sali porodowej i tam, co parę minut robiono KTG, które niestety nie wykazywało skurczy.

Każda rodząca w Norwegii, ma własna sale porodowa z łazienka z prysznicem oraz WC. Na tej sali są wszystkie potrzebne kobiecie rzeczy. Podpaski, ręczniki, majtki poporodowe, koszule do porodu, telewizor z filmami na wideo:).

łóźko porodowe w Norweskim szpitalu

(Zdjęcie sali porodowej w norweskim szpitalu.)

Obok sal porodowych, znajdował się bufecik gdzie było jedzenie, picie itd. O każdej porze dnia i nocy można było tam pójść i wziąć sobie to na, co miało się ochotę. Wszystko było oczywiście darmowe. Lekarz postanowił, że zostanę jedna noc w szpitalu i poczekamy na skurcze. Położna zaproponowała mojemu mężowi, aby przenocował ze mną na sali, ale on musiał jechać do pracy. Rano odesłano mnie do domu. Na następny dzień odeszły mi wody, wiec znów wycieczka do szpitala. Tam kolejne badania, które wykazały brak skurczy. Położna powiedziała, ze mogę zostać lub jechać do domu. Więc wróciliśmy do domu. Rano następnego dnia, zaczęły się skurcze, co 10 minut i kolejny raz (już ostatni) z naleźliśmy się na sali porodowej. Skurcze nie były regularne, więc powiedzieli mi ze mam iść sobie na miasto, pochodzić po sklepach i poczekamy na skurcze które będą, co 3 min. Przez cały dzień maszerowania z mężem wieczorem położyliśmy się spać. Dostaliśmy sale z łóżkiem dwuosobowym (nie płaciliśmy nic za to) i czekaliśmy. Mąż zasnął, a ja męczyłam się z bólami. I pojawiła się położna(mój anioł stróż), która dala mi zastrzyk, obłożyła ciepłymi kompresami i kazała spać. Powiedziała, ze muszę spać, bo na poród trzeba miedz siły. Ale jak tu spać myślałam, skoro boli mnie krzyż no i mam skurcze. Za 2 godzinki zawołałam ja i powiedziałam, że już nie dam chyba rady, a ona na to NO TO ZACZYNAMY. Położyłam się na łóżeczko,ona mnie zbadała, rozwarcie 4 cm i wywołujemy skurcze. Podłączyła kroplówkę i mówiła ze teraz wystarczy czekać. Obudziła męża który był w szoku, ze już zaczęłam rodzic…:) Wszystko było super. Położna proponowała mi picie, jedzenie, pytała na co mam ochotę. Oj mąż dostawał kawkę. Czułam się tam super. Dostałam tez gaz rozweselający, który mogłam wdychać jak tylko przychodził skurcz.

Poród w Norwegii

Położna pytała się mnie, co chwilkę czy chce znieczulenie. Zdecydowałam się na zastrzyk w kręgosłup. Bardzo bolał, ale ból w kręgosłupie minął po 3 sekundach.

Przez te kilka godzin leżałam, uśmiechałam się, położna żartowała z nami. Czułam się jak w domu:) Kiedy skurcze były co 5 min, przyszedł lekarz, który obserwował na KTG czy wszystko jest ok. Reszty porodu nie bardzo pamiętam, gdyż wdychałam tyle gazu rozweselającego ze czułam się na pól przytomna:) Wiem tylko ze moje skurcze parte trwały 2 godzinki a i tak miałam problem z urodzeniem mojego synka. Przyszedł następny lekarz, który postanowił mnie nacinać aby pomoc mi urodzić. Byłam tak zmęczona już ze gdyby nie skurcze to zasnęłabym na tym łózko:) Lekarz mnie naciął bocznie. Nie w stronę odbytu lecz w stronę uda. Nic nie bolało. Już za chwilkę na mym brzuszku leżał mój mały synek:) Uczucie niesamowite. Płakaliśmy z mężem jak dzieci. Byłam dumna z siebie i męża, który cały czas stal przy mnie, trzymał za rękę, podawał soczek do picia i robił okłady na czoło. Mój synek był cały czas przy nas. Mnie zszyli (co tez nie bolało) i po 20 minutach po porodzie wstałam z łózka i poszłam karmić mojego synka. Położna instruowała mnie jak to robić. Potem zjadłam kanapeczki i poszłam pod prysznic. Godzinę po porodzie poszliśmy na sale porodowa. Czułam się wyśmienicie. Mile było to, ze lekarze i położne, którzy zajmowali się mną przy porodzie przyszli później złożyć nam gratulacje.

Poród w Norwegii

Podziękowałam im z całego serca, bo uczynili, ze ten poród wspominam cudownie i ilekroć o nim wspominam to się uśmiecham i mam ochotę jeszcze raz tam wrócić:)

W norweskim szpitalu w czasie porodu każda kobieta:
– Ma sale porodowa wyłącznie dla siebie ze wszystkimi niezbędnymi dla siebie rzeczami;

– Dostęp do bufeciku z jedzeniem i piciem, kiedy tylko ma na to ochotę;

– Możliwość spacerowania po mieście, jeżeli poród w pełni się nie zaczął;

– 24 h opiekę położnych i lekarzy, kiedy tylko jej potrzebuje;

– Możliwość jedzenie i picia w czasie porodu.

Lekarze w Norwegii nacinają w czasie porodu tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Po porodzie kobieta nie musi leżeć 2 godziny tak jak w Polsce. Jeżeli wszystko poszło dobrze to od razu może wstać, iść pod prysznic i zjeść. Dzidziuś po narodzeniu jest cały czas przy rodzicach (zostaje zabrany tylko na parę minut, gdy położna go waży, mierzy i ubiera). Neonatolog badał dziecko po pierwszej dobie życia. Bynajmniej u nas tak było.

Jeżeli któraś z Pan chciałaby dowiedzieć się więcej informacji na temat porodu lub opieki po porodzie, chętnie podzielę się swoja wiedza:)

Autorką artykułu jest Pani Julita Tomczak [email protected]

Dziękuję Ci za przeczytanie wpisu:

  • Mój wpis będzie bogatszy jeśli napiszesz komentarz. Dołączysz do dyskusji. Z radością poznam Twój punkt widzenia.

  • Podaj dalej czyli podziel się wiedzą z innymi dzięki przesłaniu linku do wpisu, zamieszczeniu go na grupie bądź podzieleniu się na Instagramie czy Facebooku.

  • Chcesz więcej? Zachęcam do polubienia na Facebook’u https://www.facebook.com/ZapytajPoloznaPL/.

  • Chcesz jeszcze więcej? Moim ukochanym miejscem w sieci jest Instagram https://www.instagram.com/polozna_kasia/ polozna_kasia tam dziele się swoją wiedzą w postaci ktrótkich InstaStories oraz w postach. Poznasz mnie tam z zupełnie prywatnej strony.

  • Raczkującym miejscem jest YouTube https://www.youtube.com/channel/UC3rmaam0tObVrswe2belzHQ?view_as=subscriber. Jeśli staniesz się subskrybentem mojego kanału to o nowych filmikach dowiesz się od razu.

Wybrane dla Ciebie

82 komentarze

  • Odpowiedź
    Kasia
    14-01-2009 o 19:23

    Hej,
    Naciecie krocza w bok jest standardem i ma właśnie zapobiec niekontrolowanemu pęknięcu krocza w stronę odbytu. Ale z opisu wynika, że najważniejsza w tym porodzie była miła atmosfera i soczki w bufecie za darmo. O profesjonalizmie personelu trudno cokolwiek sądzić po Pani opisie.

  • Odpowiedź
    Bożena
    14-01-2009 o 21:03

    Tylko pozazdrościć tak wspaniałej opieki.

  • Odpowiedź
    Róża
    14-01-2009 o 22:34

    to co przeczytałam to niczym bajka ,to co ja przeżyłam przy pierwszym porodzie 15 lat temu w Kolskim szpitalu.
    Super i pozdrawiam!!!!

  • Odpowiedź
    Natalia
    15-01-2009 o 02:46

    ja jestem w Anglii i tu bebe[mama nadzieje]lada momet rodzic.Mysle ze bedzie choc w paru procetach tak jak przeczytalam.Pozdrawiam

  • Odpowiedź
    Julita Tomczak
    15-01-2009 o 10:39

    Pani Kasiu chcialabym sie odniesc do Pani komentarza. Napisala Pani ze najwazniejsza dla mnie byla mila atmosfera i soczki w bufecie. Otoz nie najwazniejsze, ale wazne. Milo jest slyszec jak personel szpitala milo sie do Ciebie odnosi, pomaga Ci, robi wszystko zebys czula sie dobrze. Porod to wazne wydarzenie ktorego boi sie kazda kobieta zwlaszcza ta, ktora rodzi pierwszy raz. A dla mnie bylo jeszcze trudniej gdyz to inny kraj, obcy jezyk itd.Zapewniam, ze gdyby lekarze nie byli profesjonalistami ,to nie opisywalabym tak milo mojego porodu. Kolezanka opisywala mi swoj porod w Polsce, gdzie polozna krzyczala na nia ze ma przec, klada sie na jej brzuch i ¨wypychala¨ dziecko, a po porodzie kiedy miala problem z karmieniem, to polozna stwierdzila, ze nie ma co robic tylko o 2 w nocy zajmowac sie jej sutkami. To raczej nie jest profesjonalizm prawda? Mi w trakcie porodu (co mnie zdziwilo) nie mowiono kiedy mam przec. Kiedy mialam bole parte, polozne i lekarze mowili mi JESTES DZIELNA, TAK TRZYMAJ. To bardzo pomaga i zycze kazdemu takiego profesjonalizmu ze strony personelu.

  • Odpowiedź
    Julita Tomczak
    15-01-2009 o 10:51

    I jeszcze jedno chcialam napisac. Chyba najwaznejsza rzecz. Zycze kazdemu takiej opieki i takiego porodu jak moj, ale bez wzgledu na to, do jakiego szpitala traficie i jak Was beda traktowac, pamietajcie ze w dniu narodzin Waszego malenstwa TO WY I WASZE DZIECIATKA JESTECIE NAJWAZNIEJSI. Cieszcie sie ta chwila, bo dokonalyscie cudu wydajac na swiat dziecko. Ja bedac w ciazy tak nie myslalam, ale teraz patrzac na mojego synka, zastanawiam sie jak to mozliwe, ze we mnie stworzyl sie czlowiek. Dalam mu zycie. To jest prawdziwy cud.

  • Odpowiedź
    Kasia
    15-01-2009 o 11:07

    Witam Panie,

    Chciałam powiedzieć, że w Polsce też odbywają się wspaniałe porody i mamy cudowne położne. Proszę o tym pamiętać.

    Wiele kobiet z polski, które będą rodzić zagranicą zadaje mi pytania o różnice jakie są w prowadzeniu porodu między Polską a ich krajem. Trudno mi odpowiedzieć, bo nigdy nie byłam zagranicą w szpitalu położniczym. Dlatego poprosiłam Panią Julitę, żeby opowiedziała o swoim porodzie z podkreśleniem różnic między naszymi krajami.

    Jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc Pani Julicie.

    Być może jest osoba, która rodziła w Polsce i wspomina swój poród pozytywnie. Serdecznie zachęcam do napisania o nim i przesłania do mnie 🙂 Powinny Panie motywować się pozytywnie i nastawiać dobrze do porodu. Przede wszystkim wierzyć w siebie, że dadzą Panie radę.

    Pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedź
    Izabela
    15-01-2009 o 13:45

    Jestem pod wielkim wrażeniem tego co przeczytałam.Bardzo zazdroszczę p.Julicie gdyż mnie za ok. 4 miesiące czeka poród a wiem że tak rewelacyjnie nie będzie.W Polskich szpitalach nie chcą podawać znieczulenia i nie rozumiem dlaczego.Dlaczego mamy tak cierpieć skoro jest na to metoda a jest zabroniona.

  • Odpowiedź
    Kasia
    15-01-2009 o 14:00

    Witam Pani Izabelo,

    W Polskich szpitalach jest znieczulenie ZZO, za które należy zapłacić jeżeli nie ma medycznych wskazań do założenia tego typu znieczulenia.

    Chciałam przypomnieć, że jest wiele metod niefarmakologicznych łagodzących ból porodowy:
    – Korzystanie z imersji wodnych czyli pójście pod prysznic, do wanny na około 30 minut i polewanie wodą okolic krzyża, dołu brzucha lub całego brzucha. Pamiętając, żeby to nie była gorąca woda tylko ciepła. Woda działa relaksująco 🙂

    – Piłka idealnie rozluźnia mięśnie krocza i również ma działanie relaksujące 🙂

    Mogłabym wymienić jeszcze wiele innych metod, które pomagają złagodzić ból porodowy. Na prawdę można go przezwyciężyć.

    Dużo też zależy od nastawienia, naprawdę 🙂

    Bywa tak, że do porodu kobiety biorą swoje „amulety”, które mają im pomóc w łagodzeniu bólu. Nigdy nie zapomnę jak trwał drugi okres porodu i nagle coś się wysypało z ręki rodzącej. Okazało się, że to była torebeczka z dziurawcem, która miała pomóc przezwyciężyć ból. Także każda z Was może mieć swój sposób na łagodzenie bólu i poprawienie swojego samopoczucia. 🙂

  • Odpowiedź
    Julita Tomczak
    15-01-2009 o 17:29

    Ja rowniez zgadzam sie z pania polozna ze w POlsce tez sa dobrzy lekarze, tak samo nie moge zagwarantowac ze w Norwegii wszedzie jest tak jak bylo podczas mojego porodu.
    Kiedys wlasnie Pani Kasia napisala w kursie o tym ze dobre nastawienie jest bardzo wazne. Ja skorzystalam z rady Pani Kasi i w czasie porodu usmiechalam sie i bylam zadowolona. Nawet lekarze nie rozumieli dlaczego nie okazuje strachu. Przeciez jestem mloda i to moj pierwszy porod. Ale pomyslalam sobie, ze tak czy siak bede musiala urodzic i na pewno bedzie bolalo. Ale co z tego skoro to bol chwilowy i zaraz sie go zapomina. A za to na cale zycie ma sie kochana istotke:))

  • Odpowiedź
    julia
    17-01-2009 o 20:39

    witam Panie serdecznie
    chiałam powiedzieć że nasze polskie szpitale są straszne pamiętają jeszcze gierka poprostu koszmar mój pierwszy poród byl okropny rodziłam na piłce na kolanach chyba we wszystkich pozycjach jakie były możliwe oczywiście trwało to wszystko 10 godzin miałam załozone znieczulenie w kręgosłup. Dwie godziny w bólach partych i dopiero przyszedł lekarz i zdecydował o cesarskim cięciu już nie wspomne ze do trzeciej doby nie miałam pokarmu i mały był dokarmiany mlekiem szpitalnym ,oki ale dlaczego nikt nie przyszedł do mnie i mi nie pokazał jak małego przystawiać do piersi nikt nie jest alfą i omegą i może nie wiedzieć ,a po obchodzie lekarzy byłko tylko ktoś do pani przyjdzie to pani wszystko pokaże i powie tym bardziej że mały nie mógł się złapać zabrodawkę bo miałam zapadnięte i ciągle się denerwował i była jazda aż w końcu skończyło się to butelką i odciąganiem laktatorem .Kobietki trzymajcie się i nie dajcie się trzeba walczyć o swoje nikt nam łaski nie robi poskie szpitale pod hasłem rodzić po ludzku to jeszcze daleka droga dlatego zazdroszczę takiej opieki i atmosfery w szpitalu pozdrawiam.

  • Odpowiedź
    Marzena
    21-01-2009 o 13:43

    Witam wszystkie Panie !Jestem strasznie zaskoczona opisem tego szczęsliewgo i udanego porodu.Życzyłabym sobie rownież takiego podejscia do mojej osoby.Już na dniach bede rodzic mojego synka i niestety nawet nie mogę liczyc na znieczulenie.Powód brak anastezjologa.Bylam w szoku gdy to usłyszałam.Jakoże juz rodziłam to wiem co Mnie czeka i strasznie sie obawiam tego bólu który muszę zniesc.A nie jestem wytrzymała niestety.Uważam iż w Polsce jestesmy sto lat za murzynami jesli chodzi o warunki szpitalne i personel nie zawsze sie spisuje.Wiem bo przy pierwszym porodzie położna nie traktowala Mnie najlepiej.Nie bede sie rozpisywac na ten tema.Pragnełabym tylko konkretnych zmian w Polskich szpitalach.Mam nadzieje na lepsza przyszłosc.Może wkoncu się cos zmieni.Poród nie będzie dla Mnie tak cudownym przerzyciem jak dla Pani która opisała swuj w Norwegii.Pozdrawiam

  • Odpowiedź
    jollyvonne
    23-01-2009 o 00:16

    Profesjonalizm personelu – z mojego punktu odczuwania.

    Kiedy urodzilam pierwsze dziecko, to po porodzie bylam w kiepskim stanie, dostalam antybiotyki i nieprzytomna odwiezli mnie na oddzial poporodowy. Od wysoce profesjonalnego personelu szpitala uslyszalam ze poniewaz sie nie nadaje do zajecia sie wlasnym dzieckiem, wiec szkoda czasu i ich pracy, bedziemy sobie lezec na roznych oddzialach. Poniewaz nie bylam w stanie wstac z lozka, wiec 3 dni dziecko widywalam tylko na prosbe odwiedzajacych mnie osob.
    Przy drugim porodzie znow niefajnie, prawie zemdlalam przy pierwszej probie wstania i z porodowki na oddzial poporodowy pojechalam na lozku, ale z dzieckiem w objeciach. Pielegniarki: polozne i dzieciece zagladaly do mnie na zmiane 3x na godzine, podawaly te darmowe soczki przewijaly dziecko, nie bylo im szkoda czasu, ani nie uslyszalam nic o dodatkowej pracy, jaka im przysparzam.

    Przy pierwszym dziecku, kiedy juz skonczylam przyjmowac antybiotyk i oswiadczylam ze chce zaczac karmic piersia, to od profesjonalistki, wysoce wykwalifikowanej pielegniarki specjalistki od laktacji uslyszalam ze latwiej przejsc z piersi na butelke, niz odwrotnie. Sama nauczylam sie sciagac mleko (aby oczyscic je z antybiotyku) i przystawiac dziecko do piersi: udalo sie! Ze strony personelu nie uzyskalam najmniejszej pomocy.
    Przy drugim porodzie , kiedy w drugiej dobie dziecko stracilo na wadze wiecej niz norma przewiduje, przyszla do mnie pielegniarka i pokazala jak przystawic dziecko, zwazyla je przed i po jedzeniu zeby sprawdzic ile potrafi wyssac a potem przyniosla mieszanke mleka zastepczego i nakarmila dziecko z kubka (zeby nie przyzwyczajac do butelki). Nie uslyszalam peanow o profesjonalizmie, za to ktos sie mna i dzieckiem zajal.

    Nietrudno zgadnac ze pierwszy porod, w otoczeniu profesjonalistow, a mimo to niezaspokojona potrzeba otrzymania pomocy to Polska sprzed kilku lat. Drugi porod, wsrod zyczliwych ludzi, w ktorych profesjonalizm pani Kasia wydaje sie bardzo watpic, odbyl sie w Norwegii. W Polsce tez sa wspaniale porody i polozne, niewatpliwie, tylko czemu zamiast czytac o takich wlasnie przypadkach, trafiam w gazetach na wzmianki o ciezarnych uciekajacych w terminie za granice? Czy naprawde chodzi tylko o te darmowe soczki, czy moze o cos innego, co sprawia ze tak chetnie rezygnuja z „opieki” profesjonalistow?

  • Odpowiedź
    Elka
    23-01-2009 o 21:14

    Szukam polskiego ginekologa w norwegi,moze macie jakis kontakt.Jezeli tak to prosze o odpowiedz,bede wdzieczna.Pozdrowienia

  • Odpowiedź
    Julita Tomczak
    24-01-2009 o 17:49

    Elka ja osobiscie nie znam zadnego polskiego ginekologa. Ale jak wejdziesz na forum norwegii tam na pewno cos znajdziesz. Jeszcze pewnie zalezy gdzie mieszkasz.

    http://www.forumnorwegia.net/

    to jest link na forum i w dziale FORUM RODZICOW znajdziesz interesujace Cie informacje Pozdrawiam

  • Odpowiedź
    Edyta
    26-01-2009 o 16:41

    Bardzo podniosła mnie na duchu wypowioedz Pani Juli, jestem w ciaży w połowie kwietnia ma przyjśc na świat moje pierwsze dziecko, i zastanawiam sie gdzie urodzić w norwegji czy wrócić do polki. Przeraża mnie troche poród w obcym kraju, tym bardzie że niestety nie znam jezyka na tyle by sprawnie sie porozumiewać, do szpitala prawie 60 km ale widze że nie jest to takie syraszne. I może jednak zostaniemy tutaj.
    A co do Ginekologa znam pania ginekolog u której byłam sama jest to polka i mieszka w Skien. Nazuwa sie Joanna Majek. Moge ja polecić z całym sercem. Pozdrawiam

  • Odpowiedź
    Kasiaa
    28-01-2009 o 14:40

    witam mile panie! Opisanego przez pania Julite cudu narodzin zycze kazdej przyszlej mamie! Ja rodzilam dwa razy w polsce, a teraz czeka mnie porod w Danii za niespelna piec miesiecy. W 2000 roku przyszedl na swiat nasz pierwszy synek i porod wspominam bardzo dobrze, byl ze mna moj maz, a gdy trafilismy juz na sale poporodowa dziecko nam przyniesli po dwoch godzinach. Na opieke poloznych podczas pierwszych prob karmienia tez nie narzekam, bynajmniej. Jednak piec lat pozniej nie bylo juz tak wesolo…Teraz w obcym panstwie wszystko inne, troche sie obawiam ale bylam juz na usg i moje pierwsze doswiadczenia bardzo pozytywnie mnie nastrajaja. Kiedy juz bedzie po wszystkim postaram sie opowiedziec jak to bylo…pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy !

  • Odpowiedź
    Gabi 84
    26-02-2009 o 10:07

    Witam wszystkich. Ja jestem w 20 tyg ciąży i także przebywam w Norwegii. Na samym początku gdy tylko się dowiedziałam się że jestem w ciąży od razu poleciałam do przychodni do lekarza. Niestety wielkie rozczarowanie- ginekologa brak!!! i po prostu przez badanie krwi sprawdzili czy jestem w ciąży. Będzie to moje pierwsze dziecko o które dość długo żeśmy się starali. Dzięki Bogu że tydzień później jechaliśmy z mężem do kraju na urlop i zrobiłam wszystkie badania i zobaczyłam się z ginekologiem. Okazało się że moja ciąża jest zagrożona i przepisano mi leki. Po miesiącu wróciłam do Norwegii bo wszystko w moim organizmie było ok.
    Ostatnio miałam skierowanie na usg i byłam przekonana że w końcu zobaczę się tu z lekarzem. Niestety nawet usg w szpitalu robiła położna. Jak powiedziałam o moich problemach to popatrzyła na mnie i powiedziała że wszystko jest w porządku. Co miesiąc chodzę do przychodni na spotkania z położną która mierzy mi ciśnienie, waży mnie i przeprowadza wywiad, niestety wcale to nie zaspokaja moich oczekiwań.
    Obawiam się porodu tutaj, mieszkam koło Molde i może któraś z was już tutaj rodziła. Mam dwie koleżanki które przeżyły poród w tutejszym szpitalu i niestety nic pozytywnego nie mogą na ten temat powiedzieć :(. Czy na pewno każdej kobiecie przysługuje tu znieczulene w kręgosłup bo bardzo obawiam się bólu i gdzie mam się zgłosić żeby w końcu ktoś mnie porządnie zbadał (a nie przez rendgen w oczach) a może można iść i prywatnie się przebadać?????
    Pozdrawiam wszystkie panie Gabi

  • Odpowiedź
    Anitka
    02-03-2009 o 13:03

    W Norwegii ciąże prowadzi położna lub lekarz pierwszego kontaktu i pewnie nas Polki przyzwyczajone do wizyt u ginekologa to trochę przeraża. Ja poszłam do lekarz pierwszego kontaktu i również miałam badania krwi i moczu z których stwierdzono że jestem w ciąży (w Norwegii możesz poprosić o tłumacza, ale musisz go zamówić z wyprzedzeniem – jest darmowy) To fakt, że fajniej jest jeżeli ktoś zrobi ci usg i powie, że wszystko jest na pewno OK! Ale jestem pewna że jeżeli kobieta chce pójść do ginekologa to nikt jej tego nie zabroni, trzeba jednak pamiętać że to obcy kraj i język jest często dużą barierą (przynajmniej w moim przypadku – norweskiego nie znam, a mój angielski nie jest na tyle dobry żeby mogła rozmawiać z lekarzem o czymś tak poważnym jak ciąża) Znalazłam więc klinikę w której pracuje polski ginekolog (fakt że musiałam za to zapłacić)i dowiedziałam się po polsku tego czego chciałam. Chodzę do tej kliniki od czasu do czasu. A norweski lekarz nie chciał prowadzić mojej ciąży i skierował mnie do położnej i nic się strasznego nie stało. Jestem Polką więc i tak przy okazji pobytu w Polsce byłam prywatnie u ginekologa żeby sprawdzić tych Norweskich profesjonalistów i muszę powiedzieć że za bardzo nie mogę się ich czepiać. Byłam też już w szpitalu -norweskim, z powodu mojej ciąży i wiem jedno, byłam kilka razy w Polsce w szpitalach z różnych powodów (nie z powodu ciąży) ale nawet po znajomości nie było mi nigdy tak dobrze jak w Norwegii, chociaż słowo \\"dobrze\\" tutaj nie pasuje, nie mogę znaleźć innego żeby oddać to czego doświadczyłam, czy kiedyś w polskim szpitalu przychodziła do was pielęgniarka żeby was zapytać dlaczego nie dzwonisz? Bo tutaj jest dzwonek, więc jak czegoś potrzebujesz to pamiętaj i dzwoń. A ty dzisiaj znów nie dzwoniłaś, może jesteś za słaba? A co chcesz na obiad?
    Tak wyglądał mój trzy dniowy pobyt, mój mąż też był tu w szpitalu i spotkaliśmy się z taką samą opieką, może nie zawsze potrafią wiedzieć co ci dokładnie jest i jak ci pomóc, może polscy lekarze czasem mają o wiele większe doświadczenie, ale cóż z tego jak bardzo często traktują pacjenta (nie koniecznie kobietę w ciąży) jak chorobę którą trzeba zwalczyć, a nie jak człowiek który bardzo ale to bardzo potrzebuje twojej pomocy!
    Nie wiem jeszcze jak będzie wyglądał mój poród i się go boję, ale wybrałam ten sam szpital w którym już byłam i mam nadzieję że będzie mi w nim tak samo sympatycznie jak dotychczas.
    Ps. A co profesjonalizmu w polskich szpitalach: w jednym z profesjonalnych szpitali (po wypadku) zrobiono mi prześwietlenie na którym mój obojczyk składał się z dwóch kawałków, które trzymały się po obu stronach ramienia, jak by to ująć, brakowało części środkowej, która się gdzieś zawieruszyła i na zdjęciu jej nie można było znaleźć. Lekarz (ordynator ortopedii w owym szpitalu) stwierdził że obojczyk sam się zrośnie i wypisując mnie nie dali nawet chusty żeby podtrzymać rękę. Po znajomości (w innym szpitalu)okazało się że muszą ciąć i znaleźli ten brakujący kawałek, zdrutowali, a potem rehabilitacja. Już nie wspomnę, że jak się ma złamaną kość strzałkową, to wiecie że na nodze nie wolno stawać? a tym bardziej chodzić? Mnie w tym pierwszym PROFESJONALNYM szpitalu powiedzieli, że mogę i to nic wielkiego, a po dwóch dniach chodzenia wyszło na prześwietleniu że moje złamanie rozeszło się i jak tak dalej będzie to też będą musieli ciąć i nastawiać kości. Wiecie co chyba zabrakło tego co jest w norweskim szpitalu – opieki nad pacjentem!
    Zyczę powodzenia wszystkim!

  • Odpowiedź
    Julita
    10-03-2009 o 17:35

    Piszac moje wspomnienie z porodu, chcialam zeby naprawde kazda kobieta mogla miec taka opieke jak ja. Ale wiem ze to niemozliwe, bo ile szpitali, tyle roznych ludzi i kazad opieka lekarska jest inna. Gabi ja tez na poczatku mojej ciazy nie bylam zadowolona z mojej opieki w przychodni. Wydawalo mi sie ze wszytskich badan jest za malo, ze wazenie, badanie krwi i cisnienia nie wystarczy. Tez jezdzilam do Polski i tam robilam badania usg dla pewnosci Nawet na czas porodu chcialam byc w Polsce zeby tam urodzic. Wydaje mi sie ze kazda ciezarna chcialaby wiedziec wszysciutko o swojej dzidzi- czy jest zdrowa, czy dobrze oddycha, czy rozwija sie w brzuszku prawidlowo. I kiedy tylko kobiety ciezarne czuja jakis bol zaraz zaczynaja sie martwic i biegna do lekarza z mysla ze na pewno cos jest nie tak, a kiedy lekarz powie ze to normalne to nie chca mu wierzyc.
    A co do ginekologa to faktycznie slyszalam ze bardzo czesto go po prostu nie ma i trzeba sie umawiac gdzies na prywatne wizyty. Ja kiedy pierwszy raz bylam w mojej przychodni jeszcze nie mialam pewnosci ze jestem w ciazy, zrobiono mi test, ciaza potwierdzona i od razu mialam ginekologiczne badanie. I to byl pierwszy i ostatni raz w przychodni. Dopiero krotko przed porodem lekarz mnie badal ginekologicznie. na pewno mozna isc na prywatne badania tylko wiadomo ze to dodatkowy koszt no i musialabys poszukac ginekolga.
    Ale nie martw sie na pewno wszytsko jest dobrze. Jezeli Ty sie dobrze czujesz to dzidzia tez ma sie swietnie.
    Teraz mozecie powiedziec ze sie wymadrzam bo juz urodzilam, ale z wlasnego doswiadczenia wiem ze jak jest sie w ciazy to zdenerwowanie jest straszne, ale wiem juz na pewno ze jak bede drugi raz w ciazy to wiem ze nie bede sie denerwowac bo tylko szkodze dziecku. A ciaza to taki stan ze musi cos bolec, bo przeciez zmiany w naszym organizmie sa wielkie.

  • Odpowiedź
    iwona
    31-03-2009 o 22:16

    witam panie.bardzo prosze o kontakt do pani ginekolog Joanny Majek.lub do innej ginekolog w telemarku

  • Odpowiedź
    patrycjaem
    04-07-2009 o 20:39

    Witam 🙂
    Nie trzeba wyjeżdżać do Norwegii, żeby „urodzić po ludzku”. Trzy lata temu rodziłam w szpitalu w Wolsztynie (woj. wielkopolskie). Rewelacyjna opieka lekarska i położnicza, pielęgniarki niesamowicie miłe… Drugie dziecko też planuję urodzić właśnie w tym szpitalu… profesjonalizm pod każdym względem 🙂
    przy okazji pozdrawiam cały personel… 🙂

  • Odpowiedź
    izabelunia86
    06-07-2009 o 11:45

    Ja rodziłam w Polsce,a dokładnie w Pile(woj.Wielkopolskie).Opieke i warunki miałam niemalże identyczne jak Pani Julita w Norwegii.Osobna sala z prysznicem,położna zajmowała sie tylko i wyłącznie mną,co chwile przychodziła i pytała czy wszystko ok,badała i sprawdzała puls dziecka.Nie krzyczano na mnie,że mam przeć,jak miałam bóle parte poprostu parłam,co chwile słyszałam,ze jestem dzielna,jak pięknie pre,nikt mi się nie kładł na brzuch.Mąz był cały czas przy mnie.Jak tylko urodziłam to poszłam odrazu pod prysznic,póżniej leżałam na tejże sali ok.20 mnin,po to żeby pierwszy raz dać pierś dziecku,była przy tym połozna,która uczyła mnie jak to robić,po czym przeszłam juz na normalna sale,dziecko dostałam po 30 min.i od tej pory było juz ze mną.Jedyne czego nie miałam to bufetu obok sali,no i za znieczulenie w kręgosłup trzeba płacić.Ale ja dostałam,zastrzyk przeciwbólowy,wiadome,że nie jest tak skuteczny jak znieczulenie,ale w niektórych szpitalach nawet tego nie można dostać.Wię opieke miałam naprawde profesjonalną,wszystkim ponią życze takiego porodu

  • Odpowiedź
    magdalena
    04-10-2009 o 21:01

    Ja rodzilam w Ålesund 7 stycznia. Porod trwal 6 godzin. Sale mialam do wlasnej dyspozycji, moglam brac cieple natryski kiedy tylko chcialam, co przynosilo niesamowita ulge przy bolach.Moglam korzystac takze z gazu rozweselajcego-jednak od paru miesiecy nie mozna go juz stosowac w szpitalach ze wzgledu na personel(zbyt duzo tego gazu ulatywalo do powietrza).Bol byl niesamowicie silny-myslalam, ze zwymiotuje. Do tego jeszcze zapach tej gumowej maski od gazu rozweselajacego, cos okropnego. Z akupunktury niestety nie zdazylam skorzystac, gdyz od rozwarcie na 5 cm porod przybral niesamowitego tepa (45 min.)
    W przerwach miedzy bolami partymi polozna robila mi gorace oklady na krocze co redukowalo znacznie uczucie napiecia i bolesci.
    – nie nacieto mi krocza (rodzilam pierwszy raz).Jednak troche peklam-po porodzie zalozono mi 6 rozpuszczarnych szwow, w roznych miejscach.
    -nie wykonuje sie juz lewatywy w tym szpitalu, co troche mnie
    przerazilo, ale po porodzie zrozumialam dlaczego.Przy porodzie polozna dba, zeby nie bylo zadnej \’niespodzianki\’, a po porodzie cala fizjologia latwiej wraca do normy.
    -nie odessano wod plodowych z zoladka mojego synka po porodzie-przez co cala noc odbijalo mu sie i ulewalo tymi wodami. Wytlumaczono mi, ze to naturalny proces, ktory ma za zadanie ochronic malenki nowonarodzony organizm przed inwazjami bakteri i wirusow.(nie wiem czy tak do konca jest, ale sie nie spieralam).
    -przy porodzie byla tylko polozna, zadnego lekarza!!!

    Zdziwilo mnie troche, ze po porodzie nikt mnie nie zbadal, nie zrobil USG,zeby sprawdzic, czy wszystko w porzadku i czy czasem nic w srodku nie zostalo.

    Od razu po porodzie polozono mi synka na brzuchu i przykryto go cieplymi miekkimi recznikami.Tak lezelismy sobie 2 godziny.Potem polozna zaczela wazyc i mierzyc malego a ja w tym czasie mialam wziasc prysznic i sprobowac zrobic siusiu.
    4 godz. od porodu musialam sie przeniesc do przyszpitalnego hotelu dla matki z dzieckiem.Takie jest rutynowe postepowanie, jesli nie ma zadnych komplikacji przy porodzie. W hotelu mialam fachowa opieke 24h/ dobe, wlasny pokoj z tv, ciuszki, pieluchy i kosmetyki dla dziecka a dla mnie jednowazowe majtki, podpaski, wkladki itd…
    W ciagu dnia przychodzila do mnie polozna i sprawdzala jak sobie radze z karmieniem i jak malutki sie czuje. Pokazala wszystko: jak dbac o pepek, jak zmieniac pieluszki, jak malego zawijac w kocyk.Nawet dostalam instrukcje karmienia po polsku. Kiedy szlam do stolowki to musialam zostawiac synka pod opieka poloznej w dyzurce.Polozne sprawdzaly czy nie ma zoltaczki poporodowej, czy pepek goi sie dobrze oraz najwazniejsze-czy dziecko nie stracilo za duzo na wadze od momentu porodu.Moj maly stracil na wadze troche za duzo, a ja ciage nie mialam wystarczajacej ilosci pokarmu.Personel przez jedna dobe dokarmial go NANEM, a potem juz wystarczylo moje mleko.Dziecko po porodzie jest dwukrotnie badane przez pediatre oraz pobierana jest (na szczescie tylko raz)krew z pietki. Po 3 dobach pojechalismy nareszcie do domu.
    Wszystko byloby pieknie ladnie, gdybym nie dostala za to wszystko faktury, hehe
    Na szczescie to bylo tylko nieporozumienie i faktura trafila w strzepach do kosza, ale moj chlopak (Norweg) niezle sie wkurzyl na ta sytuacje, poniewaz wszystkie formalnosci zwiazane z moim pobytem w norwegii i ubezpieczeniem mielismy zalatwione dlugo przed porodem.
    Nieporozumienie wyniknelo tylko z tego faktu, ze przyjmujaca mnie do szpitala osoba wpisala na karcie, ze jestem Polka, a ja naprawde nie mialam sily tlumaczyc jej wtedy zadnych szczegolow (zreszta wszystko bylo w papierach).
    Za 4 miesiace czeka mnie kolejny porod, takze w tym szpitalu.Mam nadzieje, ze bedzie bez niespodzianek i rownie sprawnie jak przy nr 1.
    pozdrawiam

  • Odpowiedź
    aga
    09-10-2009 o 11:11

    Witam!!zastanawia mnie dlaczego wszyscy tak narzekają na porody w Polsce?ja rodziłam w małym szpitalu w rodzinnym mieście i wcale nie było tak źle, przecież nie przychodzimy tam poleżeć, tylko urodzić dziecko i to chyba jest najważniejsze.Co do gazu rozweselającego, to przecież lek!!, który ma wpływ na nasze dziecko.Poród to osobiste przeżycie, więc każdy to przeżywa na swój sposób… pozdrawiam

  • Odpowiedź
    ella
    09-11-2009 o 16:28

    WERTUJĄC PO INTERNECIE ZA PRACĄ W NORWEGI, NATKNĘŁAM SIĘ NA TEN OPIS PORODU W I SIĘ POPŁAKAŁAM LECIAŁY MI ŁZY JAK GROCHY A TYLKO DLATEGO ŻE JAK WSPOMNĘ O SWOICH PORODACH DWÓCH W POLSCE W LATACH OSIEMDZIESIĄTYCH I DZIEWIĘĆDZIESIĄTYCH TO MYŚLĘ,ŻE LEŻAŁAM JAK ZWIERZĘ DO UBOJU W RZEŻNI .JAK MIŁO ŻE GDZIEŚ KOBIETA CZUJE SIĘ KOBIETĄ JAK RODZI BO MYŚLĘ ŻE W POLSCE DALEKO IM DO TEGO POZDRAWIAM

  • Odpowiedź
    Julita Tomczak
    13-11-2009 o 12:30

    Pani Ello, przykro mi ze ma Pani takie wspomnienia z porodu. Jeszcze przed urodzeniem dziecka ciagle slyszalam ze porod i bol z nim zwiazany sie szybko zapomina. Moze i faktycznie zapomina sie jak to bolalo i nie jestesmy w stanie opisac jak ten bol odczuwalysmy, w ktorych miejscach dokladnie itd, ale nie zapomina sie tego jak wygladala cala sytuacja zwiazana z nadejsciem naszego dzidziusia na swiat.
    Pani Ago oczywiscie ze najwazniejsze jest to zeby urodzic dziecko i po to sie jest w szpitalu. Ale moim zdaniem wazne jest to jak to wszystko sie odbywa. A dlaczego? Chociazby dlatego ze ma to potem zwiazek z naszym dalszym zyciem. Na wlasnym przykladzie moge to potwierdzic, gdyz niedawno opisywalam moj porod z pierwszym dzieckiem a niedlugo na swiecie pojawi sie drugie:) Na poczatku czerwca mam termin. I juz nie moge doczekac sie porodu. Nie boje sie, nie zastanawiam sie jak to bedzie i czy bedzie bolalo. Wiem, ze bedzie. Ale o cala reszte jestem spokojna. Pomimo ze kazda ciaza jest inna i wiem ze nie moge porownywac jej z moja pierwsza ciaza, ale jestem dobrej mysli. Znam wiele kobiet, ktorych traumatyczne przezycia z porodu powoduja ze nie chca miec wiecej dzieci pomimo tego ze zastanawiaja sie czasami, ze naprawde fajnie byloby miec chociaz jeszcze jedno, zeby pierwsze dziecko nie bylo samotne i wychowywalo sie z rodzenstwem- co na pewno bedzie spozytkowane w przyszlosci:)
    Na pewno nie kazdy szpital jest zlym szpitalem i ma zlych lekarzy i polozne. Ja w Polsce balabym sie rodzic, moze dlatego ze wiem jak jest tutaj.
    Zycze wszystkim dobrych, szybkich;) rozwiazan, mnostwo zdrowych dzieci i szczesliwych mam:) Pozdrawiam JULITA

  • Odpowiedź
    madi1307
    22-11-2009 o 16:37

    Witam serdecznie!
    A ja jestem w 9 tygodniu ciazy.Bardzo obawiam się pierwszej wizyty tu u lekarza,bo nie znam jezyka norweskiego a moj angielski tez nie jest za dobry.Mam nadzieje ze sobie jakos poradze.Bylam juz na wizycie w Polsce i wiem ze z moim malenstwem jest wszystko ok.Chce jednak urodzic tutaj,bo razem z mezem mamy tu pracy.Martwia mnie jednak sprawy formalne zwiazane z porodem i tym wszystkim.Musze zalatwic sobie numer personalny,a nie bardzo wiem gdzie to zrobic.Mam nadzieje ze wszystko sie ulozy.
    pozdrawiam!!!

  • Odpowiedź
    Robbie
    01-12-2009 o 23:42

    A ja nie rozumiem zachwytu. Norwegia jest kiepskim krajem do życia i wychowywania dzieci. Edukacja jest daleko za nami. Wasze dzieci nie zobaczą pediatry, a „leczyć” ich będą nieuprawnieni do tego interniści. Jaka jest różnica? A proszę wziąć dla przykładu linijkę i zmierzyć swoją klatkę piersiową i porównać do dziecięcej. Trzeba mieć ścisłą specjalizację by móc odróżnić szmer oskrzeli od szmeru w płucach. Takich przykładów jest mnóstwo. Mój mąż jest Norwegiem, na dodatek lekarzem. Dziecko urodziłam w Warszawie przy Karowej. Opiekę miałam doskonałą, prysznic brałam kiedy chciałam, pokoje są jednoosobowe z drabinkami, piłkami itp… Z przyczyn fizjologicznych jedzenie nie jest wskazane przy porodzie-więc nie rozumiem zachwytu… Według standardów medycznych dziecko MUSI być zbadane w pierwszej minucie życia i po upływie pewnego czasu ale wciąż w ciągu dwóch godzin od narodzin – wtedy można wcześnie wykryć nieprawidłowości i tak też w Polsce się dzieje. Neonatolog był przy porodzie by sprawdzić dziecko. W Norwegii jest to rzadkość. Dzieci mojej szwagierki mają poważne wady rozwojowe, niestety ignorowane przez personel norweski, który twierdzi to samo do wszystkich: to jest naturalne. W PL już dawno by miały wczesną interwencję i rehabilitacje. Żal mi że zachwycacie się czymś, co u nas jest w lepszym stanie. Może wygląd niektórych szpitali i jest przerażający, ale profesjonalizm jest do pozazdroszczenia…. Z resztą, dlaczego najlepsi specjaliści w Norwegii mają dyplomy naszych uczelni???

  • Odpowiedź
    Julita Tomczak
    06-12-2009 o 16:14

    Akurat nie interesuje mnie to dlaczego specjalisci w Norwegii ktorych Pani jak rozumiem zna ( i nie chodzi tutaj o Pani meza) maja dyplomy naszych uczelni. Kazdy ma inne zdanie i niech Pani nie probuje nikomu wcisnac tego co sama Pani mysli na ten temat. To opowiadanie nie ma na celu przekonac kobiety aby szybko z Polski przyjechaly rodzic do Norwegii. Jest wiele kobiet w Norwegii ktore nie wiedza co i jak sie tutaj dzieje. A Panie ktore wyzej sa zdumione moim opowiadaniem nie doswiadczyly tak swietnej opieki jak Pani. Moze Pani maz jest w takim razie zlym lekarzem skoro tak Pani na nich narzeka. Oczywiscie ze Norwegia jest kiepska. Zwlaszcza pod tym wzgledem ze ludzie dozywaja poczciwego wieku, poprzez zdrowy tryb zycia oraz brak stresu jakiego w Polsce nie brakuje. A gdyby bylo tutaj tak zle to niech mi Pani uwierzy ze Polacy nie chcieliby tutaj przyjezdzac i mieszkac.
    Jest Pani w bledzie ze dzieci nie zobacza pediatry bo moje dziecko jest badane przez pediatre, oraz lekarzy srodowiskowych. Pisze Pani ze z przyczyn fizjologicznych jedzienie nie jest wskazane przy porodzie. Ale dlaczego??? Przeszkadza to poloznym i lekarzom? Chyba wlasnie tylko im. Kobiety ktore nie chca jesc nie musza, ale kto ma prawo im tego zabronic? Moja kolezanka pierwszy posilek w Polsce po porodzie dostala po paru godzinach, bo nie zmiescila sie w porze obiadowej.
    Ja tez bylam bardzo przeciwna Norwegii kiedy tu przyjechalam. Ale trzeba sie nauczyc zycia, bo jest ono zupelnie inne i moim zdaniem lepsze. Ale to tylko moje zdanie.

  • Odpowiedź
    jowi
    14-12-2009 o 20:43

    witam zgadzam sie w pelni z pania Julita ja jestem w ciazy mieszkam i narazie jeszcze pracuje w Norwegii rodzic tez bede tutaj.Oboje zmezem i dziecmi mieszkamy w norwegii moj syn niedlugo idzie do szkoly i nie moge sobie pozwolic na wyjazd do polski aby urodzic poza tym mam roczna corke ktora trzeba sie intensywnie zajmowac ogolnie nie chodzi mi o super pieke i wygody tylko o to ze nie bede musiala przemierzac tyle kilometrow do polski aby urodzic.pozdrawiam wszystkie panie mieszkajace w norwegi.

  • Odpowiedź
    Agnieszka
    02-01-2010 o 21:01

    Witam,
    czy znają Panie polską połążną lub ginekologa w Odense w Danii? Jeśli tak bardzo proszę o kontakt.

  • Odpowiedź
    Agnieszka
    01-03-2010 o 01:06

    Witam wszystkich ja rowniez mieszkam w norwegii 5 lat i tutaj mam rodzic ale tylko dlatego zeby dostac zasilek maciezynski gdyby nie chodzilo o kase wybrala bym polske.Pierwsze dziecko rodzilam w polsce i mialam super opieke w szpitalu Matki Polki w Łodzi.Porod byl bardzo ciezki rodzilam 36 godzin mialam 9 cm rozwarcia i zakonczylo sie cesarka a badalo mnie 3 lekarzy i sam profesor ktory natychmiast nakazal wykonac cesarskie ciecie.Maly znalazl sie na patologi noworodka a ja na sali pooperacyjnej gdzie pytano sie co jakis czas czy mnie nie boli.Na szczescie dziecku nic nie bylo i po 6 dniach wyszlam wczesniej pokazano jak mam karmic piersia i jak myc i przewijac dziecko.Jesli chodzi o norwegie moj synek czesto choruje a leki ktore ma przepisywane nigdy nie pomagaja dlatego zaopatrzam sie w polskie lekarstwa. Wszystko ma dziac sie naturalnie np.anemia ktora trwa rok czasu hemoglobiny 7 a lekarz nie robi nic.Boje sie o porod tutaj wyliczyli mi ze mam chodzic 10 miesiecy w ciazy fajnie tylko ze sloniem nie jestem.Czesto mam twardy brzuch i mnie boli najlepszy podobno jest paracet zreszta jak na inne 100 chorob.W marcu bede w polsce to moze dowiem sie prawdziwa date porodu.

  • Odpowiedź
    Julita
    02-03-2010 o 19:17

    Ciaza trwa 10 miesiecy ksiezycowych czyli po 28 dni co daje nam 9 miesiecy kalendarzowych. To takie male sprostowanie i moze Pani tego nie zrozumiala.
    Duzo kobiet narzeka na to ze ich chore dzieci w Norwegii nie dostaja od razu 5 paczek antybiotyku, ktory w cudowny sposob pomaga i leczy. Trzeba sie zastanowic dlaczego wszytsko ma sie dziac naturalnie… dlaczego male dzieci nie sa faszerowane lekami? dlaczego nacinanie krocza nie jest standardem i nie wykonuje sie lewatywy? To sa male roznice miedzy krajami, ale po dluzszym zastanowieniu sie wiadomo dlaczego tak sie dzieje. Antybiotyki oslabiaja organizm dziecka. Jezeli lekarz mowi ze dziecko wyjdzie z choroby samo za tydzien lub dwa to szybko chcemy interweniowac a tym samym powodujemy ze zamiast stan zdrowia sie polepszac to sie pogarsza. Moj synek rzadko choruje- od kiedy sie urodzil spal na dworze przy -15 stopniach. Tak radzili lekarze. Dzisiaj wiem ze to wplynelo bardzo dobrze na moje dziecko. Jest okazem zdrowia.
    A w Polsce na bole brzucha dostanie Pani nospe- jak na 100 innych chorob. Bierze sie leki ktore sa bezpieczne. A czego Pani oczekuje? Zastrzykow? znieczulen? Wiadomo ze kobietom w ciazy zazywanie lekow jest niewskazane. Mi paracet jako lek przeciwbolowy bardzo pomagal. Tak samo jak Apap i Nospa.
    Wiele Polek wykorzystuje norweski kraj w ten sposob ze rodzic chca tutaj dla pieniedzy. Norweskie Panstwo powinno cos z tym zrobic bo jest to zwykla kradziez. Tak dla Pani informacji moze Pani urodzic w Polsce a becikowe otrzymac w Norwegii. Pod warunkiem ze przynalezy Pani do Nav. Becikowe mozna dostac juz dwa miesiace przed porodem wiec moze Pani urodzic nawet w Afryce. Gdziekolwiek Pani zdecyduje sie urodzic to zycze szczesliwego rozwiazania.

  • Odpowiedź
    edyta
    24-06-2010 o 15:10

    no piękny miała pani poród:-)znieczulenie i lekarz był:-) ja również rodziłam w Norwegii i jedynie dostałam woreczki na rozgrzanie kręgosłupa i zastrzyk z morfiny ponoć:-) ale bólu on nie zniósł:-) a ostatnie ktg miałam o 15-30 a urodziłam o 21szej> lekarza widziałam raz podczas przyjęcia do szpitala:-) to ja chyba miałam pecha strasznego bo zainteresowanie mną było w momencie wychodzenia główki jak już zaczęliśmy wrzeszczeć ze już wychodzi dziecko, a wcześniej jak mówiłam że rodzę bo czuje jak wychodzi to nie wierzyli, nawet ja wody mi odeszły to stwierdziła położna ze to tylko krwawienie:-)a lekarz no cóż podobno po 16tej nie ma na oddziale, wiec obyło się bez i w 100%naturalnie:-)

  • Odpowiedź
    Julita
    24-06-2010 o 19:30

    3 tygodnie temu urodzilam drugiego synka w tym samym szpitalu w ktorym opisywalam moj pierwszy porod. Przy pierwszym porodzie bylo chyba z trzech lekarzy a przy drugim nie bylo zadnego. Przyszedl tylko jeden 2 godziny przed urodzeniem i powiedzial ze wszystko jest super i sobie poszedl. Przy porodzie byly dwie polozne i moj maz. Jedna odbierala porod, druga sie patrzala 😀 Nie mialam tym razem zadnego znieczulenia, nie bylam nacinana, w ogole nie popekalam, a po porodzie moglam isc na dyskoteke- bylam w tak dobrej formie. W ogole nie czulam ze urodzilam. I tak jak przy pierwszym porodzie, zaraz po wstalam z lozka, poszlam pod prysznic, wypilam z mezem szampana przyniesionego przez polozna, odebralam gratulacje od wszystkich i przenieslismy sie na sale poporodowa. Tym razem mialam swoj pokoik oczywiscie razem z malenstwem, oraz swoja lazienke. Nie moglam narzekac na nic. Zaraz po porodzie polozna przyniosla mi jedzenie oraz picie. 2 dni pozniej mielismy zajecia z fizjoterapeutka ktora pokazywala rodzicom jak dbac o noworodka a potem wszystkim kobietom po porodzie pokazywala jak zadbac o swoj kregoslup i o macice ktora sie zwija. W przedostatni dzien wyjscia ze szpitala mialam lekka depresje i plakalam caly dzien. Bardzo tesknilam za starszym synkiem i nie moglam sie doczekac kiedy go zobacze. Teraz ucze sie bycia podwojna mama. Dla mnie osobiscie drugi porod choc bardziej bolesny byl lepszy, bo szybszy i bez zadnych komplikacji. Urodzilam 9 dni po terminie. Kiedy w nocy dostalam skurcze wiedzialam ze to juz blisko. Rano o 6 zabrala mnie z domu karetka przed godzina 8 bylam w szpitalu a mojego synka urodzilam o 12:19. Ciesze sie ze mam juz w domu dwojke upragnionych dzieci, wiecej nie planuje wiec to moj ostatni opis porodu:) Pozdrawiam wszystkie mamusie:)

  • Odpowiedź
    Kasia
    25-06-2010 o 21:58

    Pani Julito, gratuluję drugiego synka! 🙂

    Dziękuję za wiadomość 🙂

    Pozdrawiam serdecznie,
    Kasia

  • Odpowiedź
    Julita
    25-06-2010 o 23:31

    Dziekuje bardzo:) Jest zdrowy to najwazniejsze:)

  • Odpowiedź
    kejt
    01-08-2010 o 13:09

    Witajcie 😉
    Czytam wszystkie wpisy i łezka kręci mi się w oku. Czytając Panią Julitę przez moment się zastanowiłam, czy to nie jakiś mój stary wpis hehehe. 5 maja 2008 roku w szpitalu w Tonsbergu urodziłam przecudownego synka Dawida Andreasa. A zanim to sie stało, to ….:
    Do Norwegii poleciałam w 7 miesiącu ciąży. Od razu zgłosiłam się do lekarza rodzinnego w Tjome (mała wioska oddalona 120km od Oslo). On, po przeprowadzeniu ze mna wywiadu, zebraniu wszystkich dokumentów o przebiegu ciąży, poprosił mnie do zabiegowego, gdzie siostra pobrała mi krew, zważyła itp. Zostałam poinformowana, ze wysyła teraz informację o mnie do szpitala w Tonsbergu (pierw pytał, gdzie będę chciała rodzić), żeby byli na mnie przygotowani mniej wiecej w okresie zblizajacego sie terminu porodu. Pierw dostałam zaproszenie-jak ja to nazywam z uśmiechem, na badanie ginekologiczne (usg, tętno). Monitor od USG miałam przed oczami. Z bliska i nie kątem oka, mogłam zobaczyć mojego synka, jak się przepycha w moim brzuchu, jego usta, nosek – niesamowite. W Polsce nie dość że nic nie widać to jeszcze trzeba nie lada akrobacji, żeby spojrzeć w monitor. Przemiła Pani Doktor pokazywała mi każdą część ciała, tłumaczyła z taka pasją i zaangażowaniem ….
    Po jakiś 3 tygodniach dostałam następne zaproszenie z tego samego szpitala. Tym razem zostałam oprowadzona po oddziale położniczym. POkazano mi sale, gdzie kobiety czekają na poród, sale gdzie rodzą (w zależności jaką wybierzemy metodę porodu – jeśli w wodzie, jest sala z ogromną wanną-gdzie, i to ciekawe, kobieta może siedzieć w niej z mężem!!!), sale z łóżkasmi, wyposażone w piłki rehabiliotacyjne, drabinki, materace. Oczywiście jednoosobowe, ze wszystkimi niezbędnymi środkami czystości, higieny. Pokoje wyposażone były w komputery z internetem – także ja byłam w ciągłym kontakcie z rodzicami w PL 😉 Oczywiście mój nażeczony ciągle mógł być ze mną, spał na materacu. Oczywiście bufecik – zapach porannego pieczywa ;-))))
    W trakcie porodu dostałam epidural w kręgosłup bo już naprawdę nie dawałam rady z bólu. I to jest prawda, że w Norwegii bardzioej praktykują naturalne środki leczenia. Ja, gdy przy skurczach poprosiłam o jakiś lek, to porzyszła pielęgniarka i zaczęła mi wbijać igły w głowę i w dłonie. Akupunktura jak najbardziej na I miejscu ;-)))) Ból ustąpił bo przecież jak parsknęliśmy z nażeczonym ze śmiechu, to zapomniałam o bólu. Fakt ten oczywiście uwieczniłam na zdjęciu ;-))))))
    Samego porodu niewiele pamiętam, bo co chwilę dawali mi gaz rozweselający – oj cieżką mieli ze mną przeprawę. Synek był ciągle ze mną. Chodził ze mną na posiłki, na spacery po szpitalu. Ależ jak tam pachniałao – w ogóle nie szpitalowo. Ci ludzie tam pracujący, im się naprawdę chciało. Oni nie byli zmęczeni. Dawidek dostał kartke z gratulacjami, z podpisami lekarzy, położnych, dostał wyprawkę do somu – kocyk, kosmetyki, książeczkę z płytą z kołysankami na dobranoc. Coś nie do opisania i nie uwieżenia.
    Dziś jestem w 4 miesiącu ciąży i już drżę. Nie sądzę, żeby udało mi się tym razem tam wyjechać. Co prawda nażeczony tam pracuje nadal ale jakby, nie do końca jest legalnie zatrudniony. Na tą chwilę dorabia i nie sądzę, żeby coś się zmieniło. Mieszkam w Kielcach. Są tu 3 szpitale w których mogę rodzić ale o każdym jedym krążą straszne opowiadania. Byłam ostatnio 2 dni w jednym z nich (na Prostej) i wyszłam, na własne żądanie. Żadnej opieki. Lekarz jeden na 3 oddziały jest uchwytny tylko przez godzine – około 10 przy obchodzie. Późnie tylko puielęgniary, które robią o wszystko łachę. A posiłki – szkoda mówić. Pierwszego dnia pobytu należy ci się tylko zupa na obiad – bez drugiego !!!!! Sztućce trzeba mieć swoje, papier swój, mydło … no wszystko. W szafkach smród, bród … Nie wiem jak to będzie, ale chyba wykupię sobie tu w PL ubezpieczenie i pojadę ;-))))))

  • Odpowiedź
    sylwia
    15-08-2010 o 02:48

    jestem w 21 tygodniu ciazy i za niecale 3 tygodnie przeprowadzam sie do stavanger. bardzo dziekuje za opis porodu zarowno pani jak i dziewczyn z komentarzy. bedzie to moj drugi porod i w zwiazku z tym, ze pierwszy byl naprawde bardzo milym doswiadczeniem, obawialam sie ze w norwegii moze nie byc juz tak dobrze. opisy sa bardzo optymistyczne. bede rodzila w styczniu i jak juz bedzie po wszystkim to dodam tu swoj komentarz- mam nadzieje, ze bedzie rownie pozytywny.

    dziekuje takze pani julicie za komentarz dotyczacy antybiotykow. obecnie mieszkam w usa gdzie wszystkich faszeruje sie lekami z byle jakiego powodu. leki sa na wyciagniecie reki. bylam w norwegii w zeszlym roku i bylam w szoku, ze na wiekszosc lekarstw, ktore w innych krajach mozna kupic bez recepty, tam trzeba bylo miec recepte. obawialm sie troche tego, bo pewnie przyzwyczailam sie, ze byle katarek leczy sie tutaj od razu lekarstwem. pani komentarz pomoze mi spojrzec na ta sprawe bardziej pozytywnie.

  • Odpowiedź
    Julita
    03-09-2010 o 16:34

    Dziekuje bardzo. Ciesze sie ze moglam pomoc. Pani Kejt miala nawet lepiej ode mnie bo ja nie dostalam wyprawki dla dziecka:) Ale to maly szczegol:)
    Pani Sylwio niech sie Pani nie boi, bo nie ma czego:) Jest tak jak pisze Pani kejt. Naprawde widac ze tym lekarzon i pielegniarkom chce sie pracowac. Ja osobiscie podczas moich dwoch porodow czulam sie jak ksiezna:) Urodzilam synow, dalam im zycie i nie jest to cos co mozna przeoczyc czy machnac na to reka. Kobieta duzo musi zniesc w czasie pordu i po nim. To nie sa latwe chwile. Ale milej sie je wspomina jak sie ma dobra opieke. I tak jak pisala jedna Pani wyzej ze to nie jest wazne jak jest w szpitalu i jak sie nami zajmuja bo jestesmy tam po to zeby urodzic, to dla mnie byloby nie do pomyslenia rodzic w miejscu gdzie jest brudno, gdzie wszyscy omijaja mnie szerokim lukiem zeby tylko nie pomoc. Zycze Paniom aby dzien porodu minal szybko, bezbolesnie i z zadowoleniem z opieki:)

  • Odpowiedź
    Nina, mama Mikołaja
    01-02-2011 o 21:29

    Opieka w czasie mojej ciąży i porodu w Anglii wyglądały podobnie jak u pani Julity, no może poza szampanem i bufetem. była za to maszyna z kawą, herbatą i czekolada na korytarzu. miałam do dyspozycji wszelkie możliwe formy znieczulenia ale wystarczał mi dwie tabletki paracetamolu jeszcze w domu i gaz, chciałam przeżyć wszystko jak najpełniej i najbardziej swiadomie i nie chciałam być kłuta w kręgosłup, bo akurat to, bardziej mnie przerażało niż bóle porodowe. Nie miałam podawanej oksytocyny bo tutaj podaje sie ją tylko w wyjątkowych przypadkach (zazwyczaj po epidualu kiedy spowalnia się akcja i przy wywoływaniu) nie nacięto mi krocza bo nie było potrzeba. Naturalna oksytocyna z mózgu, masaże krocza na ponad miesiąc przed porodem, (i wg mnie herbata z liści malin i olej z wiesiołka) zrobiły swoje. rodziłam klęcząc na łóżku uwieszona u szyi mojego męża. skończyło sie lekkim otarciem bez konieczności zakładania szwów.od pierwszych skurczów do przytulenia synka trwało to niewiele ponad 6 godzin. maleństwo było potem cały czas ze mną. wyszliśmy ze szpitala 1.5 doby po porodzie. gdyby nie to, że ponad dobę czekliśmy od odejścia wód do narodzin moglibyśmy wyjść nawet tego samego dnia, jdnak chcieli być pewni że jesteśmy zdrowi.
    wszystkim dziewczynom oczekujacym na dzidziusia w UK polecam poród w tym kraju. Nie marnujcie czasu ani pieniędzy na jeżdzenie rodzić do Polski, jeśli się niepokoicie, pojedźcie na wakacje zrobić sobie badania krwi, usg itp. ale wierzcie: tutaj też się wami zaopiekują, tylko po prostu nie będą was traktować jak chorą i nie będą szukać patologii tam, gdzie jej nie ma. Wg mnie to największa różnica pomiędzy położnictwem w Polsce a w UK czy w Skandynawii.
    mogłabym bardzo długo opowiadać o swoim porodzie, bo wspominam go z rozżewnieniem jako najpiękniejsza rzecz która przytrafiła sie w moim dotychczasowym życiu, mam nadzieję że kolejne będą równie piękne.
    pozdrawiam i życzę pięknego macierzyństwa wszystkim mamom obecnym i przyszłym.

  • Odpowiedź
    Katarzyna
    14-03-2011 o 15:23

    Witam serdecznie.Ciesze sie Pani Julito ze opisuje pani dokladnie jak wyglada porod w norwegi.WLasnie stoje przed taka dylematem.Mam za soba dwa porody w Polsce i jest to tragedia z drugim nie bylo najgorzej,ale tylko dlatego ze znalazlam sobie ginekologa pracujacego w szpitalu w ktorym rodzilam,wiec jakos to bylo.Natomiast pierwszy porod…szkoda slow.Polozne faktycznie krzycza i do pacjentki ktora lezy w bolach zagadaly raz na jakies 40min.Domyslam sie ze mialy wazniejsze sprawy byc moze serial by przegapily.Pani Julio jestem w 3 ciazy sam poczatek takze mam jeszcze czas na zastanowinie sie.Bardzo chcialabym urodzic w norwegi gdyz maz tam pracuje a my i tak bedziemy sie tam przeprowadzac po narodzinach.Powstrzymuje mnie jedynie bariera jezykowa kompletnie nie znam jezykow.Maz moglby ze mna rodzic on zna angielski.Jednak przeraza mnie fakt ze to nie wystarczy by sie dogadac.Barzdo prosze o porade.Nie wyobrazam sobie nauczyc sie w kilka miesiecy norweskiego nawet minimum.Bede wdzieczna.Pozdrawiam

  • Odpowiedź
    Slonecznik
    16-04-2011 o 16:41

    Witam, 3 dni temu dowiedzialam sie ze jestem w ciazy. staralismy sie z mezem o dziecko juz rok wiec nie musze pisac jaka jestem szczesliwa:). Mam wielki dylemat, jak niektore z Was..gdzie rodzic, w Polsce czy Norwegii. Oboje z mezem tutaj pracujemy. Wasze opisy porodow naklaniaja mnie na wybor Norwegii, tym bardziej, że to moj pierwszy raz, ktorego sie bardzo boje. problemem jest fakt iz termin przypada w grudniu na swieta bozego narodzenia. nie chcialabym spedzic w norwegii swiat z mezem i nowym czlonkiem rodziny, a niestety nie ma mozliwosci aby rodzina przyleciala do mnie:(wiem ze troche za wczas na takie rozmyslania, ale ja juz tak mam:) pozdrawiam Was wszystkie przyszle i obecne mamusie.

  • Odpowiedź
    MMM
    20-04-2011 o 06:57

    Witam!!! Nie chciałabym nikogo tu straszyć, a jedynie ostrzec. Mianowicie wierzę i chcę wierzyć, że porody w szpitalu w Lillehammer kobiety wspominają dobrze… tylko do tego porodu musi dojść… W ciąży przebiegającej prawidłowo problemów nie ma… Natomiast schody zaczynają się gdy ciąża jest zagrożona… Moja taka była i z własnego doświadczenia wiem, że takie przypadki lekarzy w tym szpitalu nie obchodzą. Najpierw pojawiło się plamienie, lekarz robi usg i stwierdza, że serce bije. Wytłumaczenie – czasem tak jest na razie wszystko jest ok… ale jak poronisz to przecież nic takiego się nie stanie bo kobieta w ciąże może zajść co miesiąc…(do kontroli za miesiąć) po 3 tygodniach, z samego rana dostałam krwotoku, pojechaliśmy prosto do szpitala, kolejne usg, krwiak i dokładnie ten sam tekst…ze to nic takiego, co ma być to będzie, żebym się nie ograniczała i jak chcę to mogę biegać… Jak zapytałam o hormony, które daje się w takich sytuacjach to usłyszałam, że po co, przecież zaszłaś w ciąże więc jakieś hormony w organizmie masz…Ale żebym się nie zdziwiła że będe krwawić, bo krwiak będzie się oczyszczał-puki krew jest ciemna wszystko jest ok… Dostałam tydzień zwolnienia, wypisany jakbym prosiła o coś niezwykłego… Kontrol za tydzień ( tylko dlatego, że wizyta była już szybciej ustalona). W usg lekarka stwierdziła ze serce dziecka bije a maleństwo urosło więc byłam już dobrej myśli… Tylko, że ten tydzień przeleżałam, oszczędzając się… potem zwolnienie się skończyło i trzeba było wrócić do pracy… Kolejną kontrol miałam mieć miesiąc puźniej… 2 dni przed ciemna krew, o której tak mnie zapewniano przy każdej wizycie, zmieniła się w krew świeżą… szpital… tym razem nawet nie wierzyłam jak mnie straszono już przed badaniem, że to prawdopodobnie poronienie bo słyszałam już to tyle razy… Usg, bardzo mi przykro, ale muszę to powiedzieć… mam dla państwa złe wieści… poproszę tylko koleżankę, o potwierdzenie… serce już nie biło… Stwierdzili że rozwój dziecka zatrzymał się w 9 tygodniu… (zaczęłam właśnie 12 tydzień). W jedenastym tygodniu byłam u lekarza rodzinnego który przy pomocy ktg pozwolił mi usłyszeć bicie tego maleńkiego serduszka-ale w szpitalu powiedzieli że to niemożliwe… Powiedzieli, że muszą zrobić zabieg, na oddziale czekałam od ok 14 do 23,20… po zabiegu nikogo nie obchodziło co przeżywam, to że moje maleństwo umarło… w mojej sali słychać było krzyki rodzących, ktg z sali obok, płacz noworodków… i wiem, że w szpitalu to norma, ale uwierzcie, że dla kogoś kto przed chwilą stracił dziecko to istne piekło… Pomimo tego, że obiecano mi, że po zabiegu jeszcze w nocy będę mogła wrócić do domu… to położna musiała przypomnieć lekarzowi o moim istnieniu, bo czekaliśmy na niego pół kolejnego dnia… Nikt nic nie wyjaśnił pomimo moich pytań… jedyne co usłyszałam to, że tak się zdarza…ale przecież to nic takiego… 3 tygodnie gojenia się po zabiegu i może się pani znowu starać o dziecko… tylko że nie wiem kiedy u pani wystąpi okres… jak nie to to kolejne… Jakby dziecko było przedmiotem, który można zamienić na nowy, lepszy… Mam nadzieję, że w miarę czytelnie to streściłam. Ja po tym wszystkim nie jestem w stanie zaufać lekarzom tego szpitala… i naprawdę drogie panie jeśli w waszej ciąży coś przebiega nieprawidłowo, to bądźcie ostrożne… Mojego maleństwa już się nie da uratować, ale wy walczcie o swoje…

  • Odpowiedź
    Katarzyna
    23-05-2011 o 08:13

    Termin porodu na pewno sie zmieni o kilka dni.Mało prawdopodobny jest poród w dniu wyznaczonego terminu,choc zdarza sie i tak.Ja mam za soba 2porody w polsce w tej chwili sama sie wacham gdzie rodzic czy tu czy w Norwegii ale nie ze wzgledu na warunki tylko na brak jezyka.Kompletnie nie znam jezykow a to jednak problem.Kobieto wogle sie nie zastanawiaj wiem ze swieta z rodzina wazna rzecz ale wspolnych swiat spedzicie jeszcze wiele a porod hmmm.My kobiety powinnismy robic wszystko zeby to sobie ulatwic a nie utrudniac.Powinnas urodzic w Norwegi bez wachania.Jak sie czyta wypowiedzi kobiet to tam jest jak w bajce a u nas?az brak slow na to co sie tu dzieje i jak olewaja cie polożne.Przeszlam to 2 razy w 2roznych szpitalach.COraz bardziej sama sie przekonuje do porodu tam i chyba sie spakuje i wyjade do meza by godnie urodzic mimo braku znajomoscu jezyka.Pozdrawiam

  • Odpowiedź
    4lena44
    23-05-2011 o 12:27

    Jeśli chodzi o poród w Norwegii to ja również byłam zadowolona z pobytu w szpitalu w Lorenskog. miałam cesarkę z powodu wysokiego ciśnienia stanem przedżucawkowy ,czyli było już ciężko.ale opieka super i wogółę wszystko było jak powinno .myślę ze tego brakuje w Polsce bo tam tez przeżyłam poród. tylko po porodzie leżałam z trzema kobietami na sali,w odstępie jednego metra .do tego odwiedzających było mnóstwo do jednej kobiety przyszło nawet 9 osób w jednym momencie to możecie se wyobrazić jak się czuliśmy na sali po porodzie w takim tłumie .A W NORWEGI naprawdę niczego nie brakowało ,chociaż przyznam ,ze bałam się tu rodzic ale dziś nie żałuje i polecam to duże wsparcie takiej opieki po porodzie.a jeśli kobieta powie w szpitalu ze była w ci\gu pół roku w szpitalu w Polsce to zaczyna się trochę zachodu.ponieważ traktują jak w izolatce czyli chodzą zamaskowani w fartuchach i nie można opuszczać sali do momentu potwierdzenia ze nie jesteś zarażony wirusowym zapaleniem wątroby.pobierają wymazy z nosa ,ust i krew jest to nie przyjemne.

  • Odpowiedź
    Slonecznik
    30-05-2011 o 18:08

    Niestety moje rozterki byly grubo przedwczesne…2 tyg temu stracilam mojego dzidziusia:(.

  • Odpowiedź
    Katarzyna
    02-06-2011 o 16:24

    Bardzo wam wspolczuje,ale glowa do góry na pewno jeszcze bedziecie miec zdrowe i radosne dziecko.Trzeba w to wierzyc i miec nadzieje.Tysiace kobiet niestety to spotyka ale nie wolno wam sie poddac.Trzymam kciuki.Powodzenia!

  • Odpowiedź
    Wiolka
    22-06-2011 o 14:00

    Witam Panie:) Jestem w 17 tygodniu ciąży i bardzo bym chciała rodzić w Norwegii. Nie wiem tylko czy będę musiała za to zapłacić ponieważ nie pracuje i nigdy nie pracowałam w tym kraju. Mieszkam tu z mężem od roku. Mąż ma pracę. Może któraś z pań wie jak to dokładnie jest? A może jakaś pani rodziła w szpitalu w Stavanger? Bo ja właśnie tam zamierzam rodzić. Jeśli tak to bardzo bym prosiła o jakieś informacje na temat porodów w tym szpitalu. Serdecznie pozdrawiam:)

  • Odpowiedź
    Katarzyna
    27-06-2011 o 06:48

    Witam ja tez jestem otwarta na rady.Jestem w 22 tyg i za 2tyg sie przeprowadzam z dziecmi do męża.Ja podobnie jak ty nie pracuje ale bedziemy na ubezpieczeniu męża i wszystko jest bezpłatnie.Sadze ze o sam porod tez nie ma sie c martwic czytajac te wszystkie opinie i setki innych mysle ze jest to dobra decyzja.Ja jeszcze nie wiem w jakim szpitalu bede rodzic jak pojade zorientuje sie ktory jest najblizej od Olen.Pozdrawiam

  • Odpowiedź
    Klauda;d
    10-08-2011 o 07:05

    Ja sama mam termin na 15.08.2011r. i boję się porodu . ;/ Gratuluję ci opieki . Ja niestety rodzę w Polsce w najbliższym a przy okazji najgorszym szpitalu bo w czasie ciąży miałam problemy i mogę urodzić nawet w ciągu 5 minut więc nie mamy czasu na dojazd . ;(

  • Odpowiedź
    Urszu
    14-08-2011 o 16:24

    Witam :]

    Jestem świeżo po przeczytaniu Pani artykułu o porodzie w Norwegii. Mam jedno pytanie. W jakim języku porozumiewała się Pani z personelem szpitala?? Pytam ponieważ rozważam poród w Norwegii. Nie znam języka norweskiego a język angielski raczej słabo.

    serdecznie pozdrawiam i z góry dziękuję:]

  • Odpowiedź
    Doti
    19-09-2011 o 20:23

    Witajcie.
    Ja również rodziłam w Norwegii, w lipcu tego roku, i uważam, że była to bardzo dobra decyzja. Pomimo iż opieka w ciąży jest tutaj na niższym poziomie niż w Polsce, to sam poród i czas połogu wspominam bardzo dobrze. Personel szpitala był bardzo miły, wręcz oczekiwał na moje „prośby” i „potrzeby”.
    Do Norwegii przyjechałam w 7 miesiącu ciąży. Do lekarza poszłam pierwszy raz po 4 tygodniach, ponieważ przed wyjazdem z Polski byłam na wizycie. Wizytę miałam u zwyklego lekarza, który zlecił badanie krwi i moczu oraz zmierzył ciśnienie i skierował do położnej. Położna była bardzo fajna i kompetentna, ale niestety pod koniec mojej ciąży poszła na urlop i chodziłam w ostatnim miesiącu raz w tygodniu do zwykłych lekarzy, którzy nie bardzo wiedzieli co ze mną „robić”. Miałam pecha z urlopem położnej.
    Tydzień po terminie pojechałam do szpitala, lekarz zrobił mi USG, ponownie przeliczył termin porodu na podstawie zdjęć USG z Polski i stwierdził, że jestem 11 dni po terminie, więc mam iść na oddział położniczy i tam się wszystkiego dowiem (on do nich zadzwonił w mojej sprawie). Na oddziale zrobiono mi KTG, pobrano próbki moczu, podano wewnętrznie coś i powiedziano żebym przyjechała jutro na 8 rano, że będą wywoływać poród. Miałam być po sniadaniu, abym miała siłę rodzić. W środę rano ponownie zrobiono mi KTG, pobrano krew a nastepnie przeszliśmy do sali porodowej, gdzie przebito mi wody płodowe. Gdy odeszły podano mi kroplówkę, po której zaczęły się powoli skurcze. Koniec końcem urodziłam przed 17-tą z pomocą lekarza, który wyciągał moje dziecko chyba próznociagiem, po norwesku to nazywało się „vacum”.
    Mogłam skorzystać ze znieczulenia zewnątrzoponowego ale nie zdążyłam, bo jak przyszła pani anestezjolog, to miałam już bóle parte i rozwarcie na 10 cm. Niestety mój synek jest szeroki w ramionkach i nie dałam rady go sama wypchnąc, walczyłam prawie 4 godziny i to było straszne, ale urodziłam naturalnie. Gdybym dostała znieczulenie, to skończyłoby się cesarką. Z gazu nie skorzystałam, bo było mi po nim niedobrze. Położna przyniosła mi piłkę, specjalna poduchę, robiła okłady na plecy i brzuch, masowała plecy… Podczas porodu wielokrotnie zmieniałam pozycje w celu ułatwienia mi urodzenia, czasami były 3 położne na raz, bym mogła jakąś konkretną pozycję przyjąć. Cały czas był ze mną partner, który podawał mi picie i lody na wzmocnienie. Po porodzie partner również był z nami przez dwa dni, pojechał do domu tylko na noc przed wypisaniem nas ze szpitala. Nic za to nie płaciliśmy, ponieważ potraktowali go jako tłumacza :-)).
    A teraz parę informacji
    1. Opieka dla ciężarnych faktycznie jest za darmo.
    2. Ciążę prowadzi położna u której za darmo można poprosić o tłumacza (odbywa się to przez telefon)
    3. Od samego początku partner może być przy porodzie i to jest za darmo, po porodzie każda doba spędzona przez partnera w szpitalu kosztuje 200 NOK
    4. Lewatywa jest nieobowiązkowa, ja poprosiłam, a kiedy chciałam się umyć „po”, położna powiedziała, ze to nie jest konieczne, że trochę bakterii będzie dobre dla dziecka.
    5. Dziecko jest myte dopiero następnego dnia, również badane było przez lekarza następnego dnia i w dniu wyjścia
    6. Przed wyjściem ze szpitala mieliśmy rozmowę z tłumaczem (na telefon) – za darmo.
    7. Po powrocie do domu miałam się zglosić po tygodniu do przychodni, gdzie dziecko było ważone i mierzone.
    8. Lekarz w moim przypadku ogladał dziecko w 6 tygodniu
    9. Pierwsze szczepienia są w 3 miesiącu.
    10. Od 6 tygodnia należy dziecku zacząć podawać tran, zamiast witaminy D (u nas w Polsce podaje się podobno od pierwszych dni), a witamina K podawana jest podobno jeszcze w szpitalu, ja tego nie pamiętam, ale możliwe, ze to było zaraz po porodzie
    11. W Polsce zaleca się „werandowanie” dziecka przez 2 pierwsze tygodnie, tutaj zalecają aby chodzić od razu na spacery.

    Muszę kończyć, bo synek płacze :-). Jeżeli macie dziewczyny pytania, to piszcie, postaram sie w wolnej chwili odpowiedzieć, a jestem na świeżo z informacjami :-))
    Pozdrawiam
    Doti

  • Odpowiedź
    Doti
    20-09-2011 o 08:44

    Witam.
    Ja rodziłam pod koniec lipca w Norewgii. Sam poród mimo iż bolesny, wspominam w miarę dobrze, dzięki podejściu położnych i lekarza. W trakcie porodu czułam, że cały czas ktoś dba o mnie i moje dziecko (synek miał cały czas monitorowane tętno – taki kabelek przyklejony do główki :-)). Ja poród miałam wywoływany 11 dni po terminie i poszło dość szybko, bo w 7 godzin. Mogłam poprosić o znieczulenie, ale nie zdążyłam, bo jak przyszła Pani anestezjolog, to miałam już 10 cm i zaczęły się bóle parte. Niestety synek miał źle ułożoną główkę i szerokie ramionka, więc ostatni etap trwał u mnie prawie 4 godziny. Zakończyło się z pomocą lekarza, który pomógł mi urodzić próżnociagiem (nie jestem pewna, czy to było to, w karcie mam wpisane „vacum”).
    Ja słabo znam norweski i jeszcze gorzej angielski. Mój partner zna trochę lepiej norweski i „robił” za tłumacza, dzięki czemu nie płaciliśmy za jego pobyt w szpitalu już po porodzie, choć mam wrażenie, że to dzięki życzliwości położnej, która „nas prowadziła”. Po porodzie każda położna, która przychodziła do nas po raz pierwszy gratulowała nam synka, a rano zawsze przynoszono mi do łóżka małą przekąskę :-). Lekarze przedstawiali się z imienia i nazwiska i podawali rękę na powitanie, również gratulowali. Położne dbały bym przystawiała dziecko do piersi i by prawidłowo chwytało pierś. Gdy nie miałam jeszcze pokarmu, synek dostał dwa razy sztuczne mleko, raz z butelki, raz z kubeczka. I raz dostał wodę z cukrem.
    W trakcie porodu jeżeli nie mogliśmy się porozumieć ani po norwesku, ani po angielsku korzystaliśmy z tłumacza w google 🙂 na internecie. Myślę, że to wszystko zależy od położnych. My trafiliśmy na świetną opiekę, byliśmy bardzo długo pod wrażeniem i nie mogliśmy się nachwalić, a koleżanki, które rodziły w Polsce, nie mogły w to uwierzyć, że można tak rodzić. Chwilami żartowałam, że nie mogę się wyspać, bo co chwilę położne przychodziły i pytały, czy wszystko w porządku i przypominały w jaki sposób mogę je wezwać.
    Mam wrażenie, że tu w Norwegii położne naprawdę lubią swoją pracę i sprawia im to przyjemność. Zastanawialiśmy się dlaczego i myślimy, że wynika to z kilku powodów. Po pierwsze to inna mentalność i podejście do życia i pracy, po drugie, to tutaj nie rodzi się aż tak dużo dzieci i położne nie są tak obciążone jak w Polsce, po trzecie sądzę, że dobrze zarabiają (w trakcie mojego pobytu w szpitalu były dwie Szwedki, które przyjechały tu do pracy w trakcie swojego urlopu).
    To był mój pierwszy poród, drugi jeżeli się zdecyduję na dziecko, również chcę mieć w Norwegii
    Pozdrawiam

  • Odpowiedź
    Ola
    25-10-2011 o 10:44

    Witam.
    Mam pytanie do Doti.
    Jestem w 16tc. Od stycznia mój mąż zaczyna pracę w Norwegii. Jeszcze jesteśmy w Polsce. Ja mam pracę i na początku planowaliśmy, że zostanę w Polsce do porodu, mąż przyjedzie na poród i jak już się ogarnę to pojadę do Norwegii z dzidziusiem i tam na jakiś czas zostaniemy. Teraz jednak doszliśmy do wniosku, że lepiej by było gdybym pojechała przed porodem, łatwiej i bezpieczniej. Czy w związku z tym jeśli umowę o pracę będzie miał tam tylko mój mąż (od stycznia, ja rodzę na początku kwietnia) to czy przysługują mi tam świadczenia? Czy lepiej pojechać od razu z mężem czy poczekać np do 8 miesiąca? Czy muszę przed porodem zgłosić się do szpitala czy po prostu jechać do najbliższego jak się zacznie? Jak to wszystko wygląda prawnie i organizacyjnie?

    Pozdrawiam, Ola

  • Odpowiedź
    Ula26
    27-10-2011 o 14:33

    Witam wszystkie panie.
    Ja rowniez rozważam poród w Norwegii. Niestety tak jak MMM tez straciłam swoje pierwsze dziecko w 18tyg. w szpitalu na Ulleval. To było okropne przezycie, po którym nie chciałam juz nawet mieszkac w Norwegii. Teraz minęło juz kilka miesiecy (poroniłam/urodziłam w styczniu, termin miałam na czerwiec)i jestem w 26tc. Nastawiałam sie na poród w Polsce, bo zwyczajnie przeraza mnie norweska służba zdrowia, ale… wiem, że po 26tym tyg. ciazy ich podejscie jest juz inne. ta ciazą równiez jest zagrozona, mam za soba 2 pobyty w szpitalu…
    Boję sie strasznie, poniewaz tez nie znam języka norweskiego ( zaczełam kurs wiele miesiecy temu, ale juz wszystko wyparowało)po ang. tez sobie do konca nie radzę 🙁 Nie wiem co robic, bardzo chciałabym byc tam z mężem, bo jest mi cieżko samej w Polsce ( nie wiadomo czy męzowi udało by sie dotrzec tu na poród).
    Obawiałam sie jak mnie potraktują jak zgłoszę sie juz w 7 ms. ale widzę, że Wy nie miałyscie z tym problemów. Ja mam numer personalny i lekarza rodzinnego (którego chcę jednak zmienic ze wzg. na miejsce zamieszkania),ale tez nigdy tam nie pracowałam.
    To co piszecie o opiece w szpitalu wiem juz, ze jest prawdą. ja niestety nie wyszłam ze szpitala ze swoim malenstwem, ale nie mogę się zle wypowiadac na temat personelu, jedyne co to te róznice w podejsciu do ciężarnej do 26t( brak jakichkolwiek lekow na podtrzymanie, jedynie wspomniany Paracet, który niestety nie powstrzyma skurczy), dla nich poronienie jest normalną, naturalną sprawą, dla kobiety ogromna tragedią… a pozniej tez nikt specjalnie nie mówi jaka była przyczyna:/
    Wciąz mam wątpliwosci… choc powtarzam sobie, ze juz na tym etapie wszędzie ratuje sie dzieci…

  • Odpowiedź
    Doti
    10-12-2011 o 18:10

    Witaj Olu.
    Ja również mam pracę w Polsce, teraz jestem na macierzyńskim. Do Norwegii pojechałam w 7 miesiącu. Poszliśmy na policję, gdzie mój Partner mnie zarejestrował w ramach łączenia rodzin. Od tej pory miałam takie same prawa jak on. Opieka tak czy siak dla kobiet w ciąży jest bezpłatna. Ja jak już dostałam dokument w ramach łączenia rodzin to poszłam zarejestrować się do lekarza. Najpierw wysłali mnie do zwykłego lekarza, a on skierował do położnej. Jeżeli będziecie mieli problem z komunikacją, można poprosić o tłumacza, to następnym razem położna umówi tak wizytę, aby był dostępny tłumacz na telefon. Musisz również wybrać szpital, w którym chcesz rodzić i ok. miesiąc przed porodem pojechać obejrzeć ten szpital. Tam wszystko Wam opowiedzą, pokserują co tam będą chcieli. Na wizytę do szpitala również trzeba umówić sie telefonicznie. W szpitalu poproszono mnie o wynik badania grupy krwi, z Polski nie honorowali, zrobiłam te badania za darmo – lekarz dał mi skierowanie jak tylko mu o tym powiedziałam. W ostatnim miesiącu chodzi się na wizyty raz w tygodniu. Jeżeli nie urodzisz w terminie, to 2 -3 dni po terminie należy zadzwonić do szpitala i oni wyznaczą Ci termin kiedy masz przyjechać. Z reguły to jest tydzień po terminie. Ja tak miałam :-), więc jak pojechałam tydzień po terminie, zbadał mnie lekarz, zrobił USG, obejrzał moje wydruki USG z Polski, wyliczył, że dobrze bym rodziła jutro, pojutrze, wysłał ponownie na oddział położniczy, gdzie umówiono mnie na dzień następny i wywoływano poród.

    Ja jestem bardzo zadowolona z opieki, i myślę, że dobrze zrobicie jak się zdecydujecie rodzić w Norwegii. W razie pytań pisz na mój adres mailowy 🙂 [email protected]

  • Odpowiedź
    Doti
    10-12-2011 o 18:17

    I jeszcze jedno 🙂 jak odejdą wody, to należy od razu jechać. Z bólami radzą zaczekać aż będą bardziej regularne. Zanim wyjedziesz do szpitala, również należy do nich zadzwonić. Przynajmniej u nas tak to wyglądało. Mnie osobiście wydaje się, że to kiedy należy jechać do szpitala (czy będziesz czekała na regularne bóle czy nie) zależy przede wszystkim od odległości jaką będziecie mieli do szpitala :-).
    Pozdrawiam
    Doti

  • Odpowiedź
    Kasssia
    24-05-2012 o 09:37

    Ja rodziłam w Polsce i położne też pytały się mnie czy coś chcę… Odpowiadałam, że nic nie chcę… Chcę tylko urodzić.Pokazywały mi różne ćwiczenia uśmierzające ból i też kazały odpoczywać.A jeśli chodzi o wzięcie prysznica zaraz po porodzie, to nie byłabym w stanie. Dziecko urodziłam 0 3.45 w nocy, a pod prysznic poszłam o 12 w południe i ledwo wróciłam do łóżka, bo byłam tak wyczerpana.Miałam bardzo dobrą opiekę położnych, lekarzy a i salowe też były sympatyczne.Jedyne co źle wspominam, to moją współlokatorkę… Gburowata i niechętna do rozmowy… Ale to już nie wina szpitala:)

  • Odpowiedź
    katiwojt
    28-06-2012 o 12:48

    Witam wszytkie Panie:)
    Jestem w 27 tygodniu ciazy,jest to moja 3 ciaza.Pierwsza (kraj Polska-2004rok) niestety stracilam gdy bylam w 12 tygodniu,lekarz zdiagnozowal obumarcie plodu,wyskrobali mnie i na tym sie skonczylo,tez uslyszalam ze jestem jeszcze mloda i ze jeszcze nie raz zajde w ciaze.Mialam wtedy 20 lat i bylam zdruzgotana.Nie mialam jednak pretensji do lekarza,ze mnie nie wspieral,bo tak szczerze co mozna komus powiedziec w takiej chwili? Jedynie to,ze jest ci przykro…Nastepne 2 lata minely na mojej depresji i staraniach o dziecko.I tak w 2006 roku zaszlam w ciaze,cieszylismy sie bardzo ale oczywiscie bylam pelna obaw.Maz pracowal w Norwegii ale urodzilam w Polsce w 2007 roku.Co do porodu nie moge narzekac,polozna byla mila,lekarza nie bylo poniewaz rodzilam w niedziele ale pielegniarki pomagaly.Po 2,5 godzinach urodzilam synka.Przewiezli mnie na sale poporodowa i tu juz nie bylo za fajnie,mialam problem z karmieniem synka,kazda pielegniarka sama przytykala mi dziecko do piersi a nie uczyla jak podac.I tak przy kazdym karmieniu.Dwa tygodnie meczrni w domu,bo dalej nie potrafilam podac piersi a moj synek za kazdym razem strasznie sie irytowal.Nauczyla mnie karmienia piersia dopiero pielegniarka w szpitalu,do ktorego trafilam z dzieckiem z powodu ciezkiej choroby…Takze porod jak najbardziej wspominam mile ale nie opieke po porodzie…Teraz mieszkam w Norwegii juz 4 lata,moj syn ma 5,a ja jak pisalam na samym poczatku jestem znowu w ciazy.Tym razem bede rodzic w Norwegii,troche sie boje czy zdaze dojechac do szpitala ale poza tym nic mnie nie przeraza,mam pare kolezanek ktore niedawno rodzily w tym kraju i bardzo sobie chwala,nieraz porownujemy porody w Polsce i te w Norwegii.wszystkie mowia,ze teraz za kazdym razem wybralyby ten wlasnie kraj…Mam nadzieje,ze jest tak faktycznie jak mowia i jak pisza kolezanki wyzej:),ale okaze sie w praktyce:)pozdrawiam wszystkie mamy.

  • Odpowiedź
    Weronisiaaa88s
    18-07-2012 o 15:42

    Witam 🙂
    Jestem tu od kilku miesiecy i to mój pierwszy dzidziuś 🙂
    Puki co nie stresuje sie tym co bedzie, bo musi być dobrze 🙂
    Za 3 tyg.rodzi znajoma, a 3 tyg.po niej ja.
    Odezwe sie i podziele doswiadczeniami po 🙂

  • Odpowiedź
    marta
    05-11-2012 o 22:14

    Hej dziewczyny, to moja pierwsz ciąża i tez jestem pełna obaw, mianowicie; zamierzam wyjechac do norw styczniu w 7miesiącu, pracuje tam mój mąz i on mnie do tego namawia że powinnismy przeżywac to wszystko razem, również nie znam języka norweskiego a angielski średnio i najbardziej obawiam sie tych wizyt u lekarza, cały czas rozważam gdzie mam rodzic, zdecydowałam sie juz ze odejdę z pracy i wyjade jednak czytając niektóre wpisy to mam watpliwości czy dobrze robie:/, bardzo prosze o podpowiedz jak wyglądają te wizyty i porozumiewanie się z lekarzem czy angielski w średnim stopniu zaawansowania wystarczy? i jak oni traktuja karte ciażowa polską czy w ogóle brana jest po uwage? bardzo sie tym wszystkim przejmuje poniewaz przewaracam swoje zycie do góry nogami nie dosc że wyprowadzka, odejscie z pracy pierwszej po 13 latach, dzidzius… i najgorsze w tym wszystkim ten brak porozumienia się z lekarzem,połozna..
    dziewczyny pomózcie z góry dziekuje i pozdrawiam

  • Odpowiedź
    Doti
    11-11-2012 o 23:57

    Witaj Marta 🙂
    Miałam trochę podobnie jak Ty z pracą, ciążą, tylko ja nie znałam żadnego języka. Jeżeli chcesz, możesz napisać do mnie na maila, to mogę Ci podpowiedzieć, jak rozwiązać kwestię zwolnień lekarskich, macierzyńskiego w Polsce, zasiłku z Norwegii itp.
    Dorota
    [email protected]

  • Odpowiedź
    Marta P.
    17-01-2013 o 14:41

    Jestem w 24 tygodniu ciazy. Mieszkam w Norwegii ponad rok, bede tu rodzic. Szczerze napisze, ze jestem przerazona rodzeniem w Norwegii. Nie podoba mi sie spisob prowadzenia tu ciazy, dlatego chodze tez prywatnie do kliniki w moim miescie. Byc moze jest to dobre, ze nie ma tu stresow, ale ja bym wolala zeby jednak od czasu do czasu zapewnione bylo usg, lub chocby zwykle badanie ginekologiczne. Podczas ostatniej wizyty u poloznej bardzo prosilam, aby sprawdzila stan mojej szyjki, martwie sie troszke bo brzuch twardnieje mi czesto i na dlugo, ona odpowiedziala, ze jest na to za wczesnie, gdybym sie nie rozebrala i nie powiedziala, ze nie wyjde poki tego nie zrobi prawdopodobnie do tej pory nie wiedzialabym czy szyjka sie skraca. Mam nadzieje, ze dziecko urodzi sie w terminie i ze porod odbedzie sie bez powiklan, bo zwyczajnie nie ufam tutejszym lekarzom i nie jestem pewna czy jezeli cos dzialo by sie z dzieckiem lub ze mna, beda w stanie odpowiednio zareagowac, wrecz spodziewam sie, ze nie. Pomimo tego, ze wszyscy sa tu mili i sympatycznie, ze kobieta w trakcie porodu ma zapewnione wszelkie wygody to chyba jednak wolalabym zeby w razie czego mial mnie kto ratowac, a nie podawac kanapexzki z kantyny….

  • Odpowiedź
    Polozna Bergen
    02-04-2013 o 08:03

    Witam
    Pracowalam w polskim, a teraz norweskim szpitalu. Oba duze. Kazda z Was ma swoje doswiadczenia i szczerze wierze ze sa prawdziwe. To na co zwracamy uwage jest indywidualne. Kazdy ma swoje potrzeby i prosby. Jedna osoba marzy o znieczuleniu a druga chce sprobowac urodzic naturalnie. Jedna wstydzi sie lekarzy plci meskiej, innej to obojetne. Jedna marzy o cieplym posilku po porodzie i potrzebuje energii w jego czasie, inna polozylaby sie spac. Nie ma jednego szpitala gdzie wszystkie bedziemy zadowolone z opieki. Najwazniejsze jest nastawienie. Druga najwazniejsza sprawa to chemia miedzy polozna a pacjentka. Polozna powinna wyjsc naprzeciw potrzebom rodzacej i jej partnera. Nieistotne jest czy jest to Polska czy Norwegia, czy jeszcze inne miejsce. Najwazniejsze jest otoczyc opieka najlepiej jak to mozliwe. Oczywiscie Norwegia moze wiecej zaoferowac jesli chodzi o wyposazenie, jednak cala reszta to kwestia szczescia. To czy tarfimy na zmiane z fajnymi poloznymi i lekarzami, wazy o wszystkim. W najgorszym szpitalu mozemy trafic na super mila i wyksztalcona obsade, albo w dobrym szpitalu na kogos kto ma gorszy dzien. Ogromna roznica jest tez miedzy dniem kiedy jest malo pacjentow, a dniem kiedy akurat jest pelne oblozenie. Personelu jest zawsze tyle samo, po prostu ich czas dzieli sie na liczbe pacjentow.
    Zycze wszystkim pozytywnego nastawienia bo z doswiadczenia wiem ze wtedy wszystko idzie duzo lepiej.
    Pozdrawiam
    Polozna z Bergen
    [email protected]

    • Odpowiedź
      Kasia
      02-04-2013 o 08:43

      Polozno Bergen Dziękuję za ten komentarz i puentę jaka z niego bije. To prawda możemy wybrać najpiękniejszy szpital, ale w nim będą najważniejsi ludzie. Może być szpital wizualnie z poprzedniej epoki z niezwykłym personelem medycznym. Ważne, żebyście wybrały szpital, położną przy której czujecie się dobrze. Możecie jej wszystko powiedzieć bez skrępowania. 🙂 Pozdrawiam, Kasia

  • Odpowiedź
    Justyna80
    23-04-2013 o 16:05

    Witam.
    Mam na imię Justyna, od 3 tygodni mieszkam w malutkiej wsi w NO, jestem w 20 tygodniu ciąży. Czekam na papiery i ubezpieczenie no i na „zaproszenie” do przychodni w Surnadal, jeszcze nie byłam u lekarza.Wiem ze ciąże prowadzi lekarz rodzinny i położna, mam nadzieję, że zrobią mi USG (bo słyszałam, że tylko raz w 20 tygodniu robi się USG). Wiem też że będę rodziła w Trondheim, a to jest ok. 2,5-3 godziny jazdy samochodem, podobno bliżej nie ma szansy…Czy może zna ktoś tamtejszy szpital, a może jest ktoś z okolic Surnadal?
    Mam już córeczkę, rodziłam w Polsce,boję się jak każda z nas porodu, a tym bardziej porodu w obcym kraju. Jak Was czytam to trochę mniej się boję;-)
    Powiedzcie że będzie dobrze 😉 Pozdrawiam

  • Odpowiedź
    Paulina
    24-04-2013 o 10:27

    Witajcie. Ja jestem w 17 tygodniu ciąży. Mieszkam z mężem w Norwegii i tutaj też mam zamiar urodzić. Nie byłam jeszcze tutaj u lekarza i zastanawiam się czy zapisać się prywatnie do Polskiego ginekologa w Oslo Pana Witolda Szczęsnego,czy pójść do lekarza rodzinnego. Niestety mam ten problem, że nie znam języka i trudno będzie mi się dogadać z norweskim lekarzem. Może jest jakaś Pani z okolic Oslo i tam też rodziła? Może mogłaby mi coś doradzić? Mój adres e-mail [email protected]
    Pozdrawiam wszystkie Mamusie 🙂

    • Odpowiedź
      Talcia
      11-04-2016 o 22:04

      Tylko do położnej. Lekarze tutaj to zwykli ogólni i ich pojęcie o ciąży jest średnie. Położna przysługuje Ci z gminy:)

  • Odpowiedź
    Wandi
    20-11-2013 o 22:18

    Witajcie:)
    Urodziłam dwójkę dzieci.Jedno w polsce a drugie w norwegi.Byłam zadowolona z jednego i drugiego.Jedne co mnie przerażało w norwegi to odległość jaką miałam do szpitala bo prawie 180km ale nie zdążyłam tam dojechać (i też mąż nie mógł mnie zawieść)ponieważ musiałam zadzwonić do położnej która miała dyżur w tym dniu-opowiedzieć co się dzieje i ona stwierdziła że mam zadzwonić po pogotowie i czekać.Później oni zawieźli mnie 30 km do położnej (mieszkam w małej miejscowości hemsedal) ona mnie zbadała tzn jakie mam rozwarcie i powiedziała że do 20 minut urodzę.Nie dojechałam do tego szpitala co miałam.Pojechałam do pobliskiego (nawet nie wiem czy to był szpital) 50 km i tam urodziłam po 10 minutach.Poród odbierała położna co jechała ze mną.Musiała mnie naciąć żebym nie pękła.Po zeszyciu nic nie czułam ale i tak wspomniała że wcześniej byłam źle zszyta i czułam tą różnice.Jak się synek urodził to helikopterem przylecieli pediatrzy z Honefos zbadali dziecko i polecieli.Mają inne podejście niż w pl.Wszystko na spokojnie .Nie wiem gdzie bym się zdecydowała z następnym porodem.Czasami się śmieję że może następny poród we wodzie ale czy bym zdążyła chyba że w domu 🙂

  • Odpowiedź
    ruda
    22-11-2013 o 14:51

    witam. Jestem w Norwegii prawie 8 miesiecy i pracuje ok 4 miesiecy, jestem w 2 miesiacu ciazy a w grudniu tego roku ja i moj narzeczony bierzemy slub, by m.in sie zarejestrowac. Troszeczke sie tego wszystkiego boje i przeraza mnie to, gdyz nie mowie jeszcze po Norwesku jedynie ang. ale chcialabym sie spytac czy sa polskie polozne w norweskich szpitalach i jezeli ktos moglby mi wytlumaczyc o becikowych, bo nie do konca wiem o co w tym chodzi. Pozdrawiam

  • Odpowiedź
    stokrotka
    18-10-2014 o 20:38

    Witam, jestem w 23 tyg ciąży, przyleciałam do męża do Stavanger, nie wiem kompletnie nic na temat opieki , gdzie iść itp.

  • Odpowiedź
    kasina
    12-01-2015 o 12:53

    Witam, a ja mam pytanie, może któraś się orientuje. Mój mąż pracuje w Norwegii a ja mam stałą pracę w Polsce. Jestem obecnie na zwolnieniu ciążowym, czy mogę dołączyć do męża w Norwegii, bo przyznam, że z jego pomoca łatwiej mi bedzie doczekać porodu(mamy prawie 3 letnią córeczkę) niż samej w Polsce z dzieckiem.Zastanawiam się jak to wygląda od strony prawnej??nie chce stracić pracy w Polsce. Czy mogę rodzić w Norwegii??wiadomo, że po porodzie ze szpitala zabiera się zaświadczenie do zakładu pracy i na tej podstawie wyliczają macierzyński…Proszę o odpowiedz;))

  • Odpowiedź
    monikadud1987
    01-06-2015 o 14:03

    witam serdecznie.
    Jestem w 11tc nie pracuje i jak narzie nie posiadam d numeru,czy w związku z tym mogę korzystac z opieki zdrowotnej w Norwegii bedąc ubezpieczona w Polsce. W Polsce jestem na urlopie bezpłatnym. z góry dziękuję za odpowiedź

  • Odpowiedź
    Holandia
    31-07-2015 o 06:50

    Powinniśmy brać przykład z Norwegów i zacząć w Polsce wprowadzać takie standardy! Dzięki wielkie że podzieliłaś się z nami swoim porodem.

    • Odpowiedź
      Talcia
      11-04-2016 o 22:02

      Nie zgodzę się. Może wyposrodkowac bardziej. W Polsce dbają nad wyrost, tutaj znowu zbyt często bagatelizuja i niestety jest ogromna różnica podejścia polskiego lekarza, który okazuje ciężarnej zainteresowanie, przyjmując pacjenta w ładnych czystych, nowych gabinetach, a byle jakie podejście nor lekarzy korzystających z komputera żeby Cię zdiagnozować.

  • Odpowiedź
    Gabrysia
    03-02-2016 o 12:47

    Ja korzystałam z pomocy od niepublicznego centrum medycznego u nas w kraju od http://www.salve.pl/Poloznictwo,68,0,7 i jestem bardzo zadowolona. Czułam się pewnie i troszczyli się o mnie godnie. Bardzo polecam to centrum medyczne.

  • Odpowiedź
    Agula Zawila
    18-03-2016 o 05:09

    Witam. Ciekawi mnie jak jest z cesarskim cieciem w Norwegii? Mam dzidzie ulozona posladkowi i poki co sie to nie zmienia…co prawda zostalo troszke czasu, ale czlowiek juz mysli jsk to bedzie….

    • Odpowiedź
      Talcia
      11-04-2016 o 21:57

      W Polsce owszem, byłaby dla bezpieczeństwa robiona cesarka. W Norwegii nie. Koleżanka rodzila pierwsze dziecko z pozycji pośladkowej, jej prośby o cesarkę na nic się zdały. Swoj sres i obawy przeszła.

  • Odpowiedź
    Patrycja Karaś
    05-07-2016 o 20:08

    Witam serdecznie, przylece do meza pracującego w Norwegii będąc w 30 Tc, czy zdążymy zalatwic mi ubezpieczenie itd i to całe łączenie rodzin ?

  • Napisz komentarz

    Zapraszam
    na darmowy kurs!

    Jestem położną i kurs stworzyłam z myślą o Tobie, przyszła mamo, żeby być Twoim przewodnikiem po narodzinach, karmieniu piersią i macierzyństwie.

    Kasia Płaza-Piekarzewska — Położna

    P.S. W każdej chwili możesz wypisać się z kursu.