Macierzyństwo Rozmowy

W oczekiwaniu na drugie dziecko – rozmowa z psychologiem Edytą Zając

Kiedyś już miałyśmy przyjemność porozmawiać o tym, że w trakcie macierzyństwa można być aktywną kobietą. Dziś po raz drugi zostaniesz mamą. Chciałam zapytać Cię o kilka kwestii dotyczących rodzicielstwa, tego jak przygotowujesz Hanię na rodzeństwo, czy żłobek to zło konieczne, i jakie masz plany zawodowe.

Troszkę o pracy i organizacji czasu

Położna Kasia: Edytka jest bardzo aktywną osobą, która jest mamą prawie 2-Letniej Hani. Niedługo zostaniesz po raz drugi mamą. Dodatkowo prowadzisz biznes. W jaki sposób to godzisz?

Edyta Zając: Zawsze będę powtarzać, że podstawą jest świetna organizacja – myślę, że mogę przyznać, że udało mi się stworzyć naprawdę dobry system, który sprawdza się w niemal każdej sytuacji. W ciągu kilku ostatnich lat testowałam chyba wszystkie metody zarządzania czasem, zadaniami, życiem, domem i karierą, jakie istnieją – i doszłam do tego, co w moim przypadku sprawdza się najlepiej. Jestem mamą, wkrótce przyjdzie na świat nasz syn, do tego piszę blogi, pracuję jako psycholog i zajmuję się kilkoma innymi projektami zawodowymi. Nie chciałabym zrezygnować z własnych marzeń – nie wiem czy mogłabym czuć się spełniona i szczęśliwa, gdybym TYLKO była mamą, która zajmuje się domem. Chcę czuć, że się rozwijam, zmieniam i dbam o siebie w każdym aspekcie. Chcę dobrze wyglądać, uprawiać sporty i odżywiać się jak najlepiej. Chcę, aby moje zawodowe działania ruszały do przodu, krok po kroku. Potrzebuję tego wszystkiego i właśnie dlatego tak poważnie zajmuję się organizacją.

PK: Zdradź nam jak ta organizacja wygląda?

EZ: Kiedy myślę o organizacji życia, mam w głowie planowanie (dnia, tygodnia, miesiąca), rytuały, które przyspieszają realizację wielu działań (np. poranna rutyna, cotygodniowe planowanie menu i zakupów spożywczych), oszczędzanie czasu na różne sposoby (np. wykorzystywanie minutnika, aby przyspieszyć tempo podczas sprzątania domu, przeróżne listy rzeczy do zrobienia). Zaczęłam też tworzyć własny organizer, dzięki któremu łatwiej i szybciej będę mogła zaplanować kolejne tygodnie czy miesiące, co tydzień też spotykam się sama ze sobą po to, aby zastanowić się nad celami na kolejny tydzień. Wierzę głęboko w to, że planowanie jest WIELKĄ oszczędnością czasu, pieniędzy i nerwów

Dolegliwościach ciążowych i podróżach

PK: Kobiety w ciąży często mówią ze maja skłonność do zapominania, szybko się dekoncentrują. Jak sobie z tym radzisz?

EZ: Nie zauważyłam u siebie takiej skłonności, ale chyba wynika to z tego, że już od kilku lat nie ufam swojej pamięci. Nikt nie jest w stanie zapamiętać wszystkich spraw do załatwienia, pomysłów, inspiracji i planów. Dlatego właśnie zawsze mam przy sobie notes, w którym zapisuję i luźne myśli i konkrety. Teraz zauważyłam, że mam w nim więcej rzeczy niż zwykle, więc coś jednak w tym zapominaniu chyba jest. Na szczęście zapisywanie chroni mnie przed katastrofami.

PK: O podróżach w ciąży i z małym dzieckiem Niektóre kobiety boja się podróżować w ciąży dlatego chciałam zapytać czy Podróżowałaś w ciąży? Czy w ciąży latałaś samolotem?

EZ: Nie zmieniłam trybu życia w trakcie ciąży i wiele podróżuje. Choć zwykle ogranicza się to do Polski (kilkugodzinna droga samochodem), w drugim miesiącu ciąży bardzo dużo latałam – za mną 4 długie, 8-godzinne loty. Mój lekarz stwierdził, że nie ma żadnych przeciwwskazań, dlatego i ja nie miałam wątpliwości. W trakcie tej 3-tygodniowej podróży czułam się bardzo dobrze (nie uniknęłam jednak mdłości).

PK: Czy w trakcie wyjazdów towarzyszyła Wam Hania?

EZ: Tak, zawsze zabieramy ją ze sobą.

PK: Teraz jesteś w drugiej ciąży i czy odczuwasz różnice? Coś zauważysz silniej?

EZ: Ta ciąża jest zupełnie inna od poprzedniej. Zawsze mówię, że w trakcie ciąży numer jeden czułam się, jakbym płynęła na chmurce. Pełna kontemplacja tego, co dzieje się z moim ciałem, brak dolegliwości, coś cudownego. Tym razem jest zupełnie inaczej – znoszę ciążę o wiele gorzej, mam mnóstwo dolegliwości, męczy mnie ciśnienie i w przeciwieństwie do sytuacji sprzed 2 lat – jestem zmęczona i czekam na poród. Jest inaczej.

PK: Jakieś sprawy są dla Ciebie mniej stresujące niż były w pierwszej?

EZ: Nie myślę tak obsesyjnie o porodzie – wiem, co mnie czeka, wiem, że poród kiedyś się przecież skończy, nie będzie trwał wieki Mniej rzeczy mnie zaskoczy i z pewnością – jestem przygotowana do wielu możliwości. Cieszę się, że traktuję ten stan jako coś totalnie naturalnego, normalnego.

Żłobek czy niania?

P.K: Decyzja o wyborze niani do dziecka bądź żłobka jest stresująca dla rodziców. Ostatnio zdecydowałaś się na żłobek? Skąd taka decyzja?

EZ: Myśleliśmy o żłobku od dawna. Przede wszystkim zauważyliśmy, że Hania łatwo nawiązuje kontakty z dziećmi i potrzebuje kogoś więcej niż dorosłych ludzi. Dojrzewaliśmy do decyzji od 1 urodzin Hani – ja jednak miałam opory, aby od razu wrzucać ją na głęboką wodę. Kiedy okazało się, że jestem w ciąży, decyzja została przyspieszona – lepiej wysłać maluszka do żłobka zanim pojawi się nowy dzidziuś. Po pierwsze uznałam, że Hania przyzwyczai się do nowego miejsca, nowych ludzi, zawrze znajomości i nauczy się spędzać czas bez rodziców. Po drugie – pomyślałam, że byłby mi żal mojej dziewczynki, gdybyśmy ją „wyrzucili” do żłobka po narodzinach Maksa. To by wyglądało jak zajęcie ważnego miejsca w domu przez młodsze rodzeństwo. Wolę, aby Hania teraz budowała swoją niezależność – to taki kapitał, który wykorzystamy, gdy pojawi się braciszek.

PZ: Dlaczego nie wybrałaś niani?

EZ: Temat niani nigdy się u nas w domu nie pojawił. Żłobek był od razu przez nas wzięty pod uwagę z kilku powodów. Przede wszystkim: daje pole do rozwoju społecznego. Inne dzieci, w podobnym wieku, z podobnym rozumieniem świata. Dziecko może w bardzo naturalny sposób nauczyć się podstawowych zasad: dzielenia swoimi rzeczami, rozwiązywania konfliktów, emocji. Po drugie: panie w żłobku są wykwalifikowane (nianie – nie zawsze). Przechodzą kursy pierwszej pomocy, są pedagogami i mają wiedzę, która może wspierać rozwój malucha. To cenne i daje pewność, że dziecko rzeczywiście będzie spędzało „rozwojowo” czas w żłobku. Do żłobka przekonały mnie też historie znajomych par, które korzystały z usług niań.

PK: W jaki sposób wybrałaś żłobek?

EZ: Wybrałyśmy kilka miejsc, które znajdują się najbliżej domu (spacer w lecie!) i umówiłyśmy się na oglądanie żłobka. Najczęściej byłyśmy zapraszane w godzinach zabaw dzieci, żeby sprawdzić, jak Hania sobie radzi. Ja miałam okazję zaobserwować, w jaki sposób Panie odnoszą się do maluchów, co robią, czy są cierpliwe. Wybrałyśmy miejsce najbardziej przyjazne

PK: Jakie zmiany zaobserwowałam w Hani po pobycie w żłobku?

EZ: Już po kilku tygodniach zaczęliśmy zauważać większe zmiany w zachowaniu Hani. Zaskakujące jest to, jak dużo i pięknie mówi – każdego dnia jest nowe słowo, nowe zdanie, już nawet sobie poważnie rozmawiamy wracając do domu. Widać też, że łatwiej radzi sobie z trudnymi emocjami, jest spokojniejsza. Podoba mi się też to, że umie bawić się z innymi dziećmi, nas zaprasza do wspólnej zabawy (we trójkę usypiamy jej lalkę każdego wieczora), tłumaczy po swojemu co trzeba zrobić i potrafi kreatywnie bawić się w samotności. Dorasta mi

PK: Gdybyś mogła wybrać raz jeszcze podjęłabyś taka sama decyzje?
EZ: Zrobiłabym to wcześniej

O rodzeństwie

PK: Jak rozmawiać z dziećmi o rodzeństwie? Kiedy postanowiłaś Hani powiedzieć ze będzie miała braciszka? Czy powiedzieliście o tym wspólnie z tatą Hani?

EZ: To nie była jedna, poważna rozmowa – wydaje mi się, że 2-letnie dziecko powinno być stopniowo przyzwyczajane do myśli o rodzeństwie. U nas nie było tajemnicy – kiedy zaczął pojawiać się brzuch Hania została zaangażowana do codziennego kremowania go masłem shea. W trakcie tłumaczyłam jej, ze jest w środku dzidziuś. Do tego doszło głaskanie brzuszka na dobranoc, trzymanie ręki na brzuchu podczas ruchów maluszka. Kilka razy też pokazałam Hani filmiki na youtube z dzidziusiami – podczas kąpieli, podczas płaczu – i opowiadałam, że i u nas będzie taki dzidziuś. Tak, opowieść to dobre słowo – u nas tak właśnie to wyglądało. Zamiast rozmowy, historyjki. O kąpaniu dzidziusia, o karmieniu, o wózeczku. Zdecydowaliśmy się też na przeniesienie Hani do większego łóżka, aby przyzwyczaiła się do myśli, ze łóżeczko będzie dla braciszka. Teraz z perspektywy czasu widzę, że bardzo dużo mówimy o braciszku.

PK: Jak zareagowała?

EZ: Na początku Hania nie do końca rozumiała co mam na myśli, gdy opowiadałam o tym, że mam w brzuchu dziecko. Abstrakcja totalna. Teraz widzę, że moja córeczka rzeczywiście wie, o co mi chodzi. Sama całuje mój brzuch, przytula się, mówi „o, braciszek!” kiedy widzi mój poruszający się brzuch. Jestem ciekawa, jak zareaguje na noworodka

PK: Z punktu psychologa i mamy jak myślisz kiedy jest dobry moment na powiedzenie dziecku ze będzie nowy członek rodziny?

EZ: Od razu – to oczywiste, że dziecko na początku nie rozumie, o co chodzi rodzicom. Podobnie – nie rozumie słów, które mama mówi do niego zaraz po porodzie. Uczy się ich, poznaje ich brzmienie i sens. Informacja o nowym dziecku jest jak informacja o nowym zjawisku, które pokazujemy dziecku (np. o tęczy).

PK: Gdy dziecko się rodzi, niektórzy starsze rodzeństwo przekazują dziadkom co myślisz o takiej praktyce?

EZ: Nie chcę tego oceniać, ale wiem, że u nas to nie jest do przejścia. Nie chciałabym tego zrobić, bo boję się, że moja córka może zwyczajnie poczuć się odrzucona. Najpierw widzi braciszka, dostrzega, ze mama jest nim zafascynowana, spędza z nim czas, przytula i całuje, a potem jest odsyłana do dziadków. Potem leży sobie w łóżeczku wieczorem i zastanawia się, dlaczego mama jest z tamtym maluchem a nie z nią. Myślę, że na miejscu mojego dziecka poczułabym się jak zbędny mebel, który został zamieniony na lepszy, nowszy. To jednak moja perspektywa – znam moje dziecko i wydaje mi się, że mogłoby tak się poczuć. Nasz plan na czas po porodzie jest prosty – szpital, powrót do domu i układanie sobie nowej rzeczywistości już we czwórkę

PK: U starszych dzieci można zaobserwować, że gdy pojawia się rodzeństwo oni nagle zaczynają chorować? Czy to powinien być sygnał dla rodzica ze coś jest nie tak?

EZ: Myślę, że warto obserwować dziecko w każdej nowej sytuacji w jego życiu – kto wie, jak maluch sobie radzi z emocjami. Jestem jednak za rozsądnym podejściem do tematu i sama unikam w takich chwilach panikowania

PK: Jaki jest Twój pomysł na spotkanie Hani i brata po narodzinach? 

EZ: Już mam wizję tego momentu. Przygotowałam dla Hani coś w rodzaju drobiazgu na oswojenie – czeka na nią mała wanienka do kąpania lalki, kilka nowych akcesoriów i jej własny dzidziuś. Pomyślałam, że w czasie zajmowania się braciszkiem wspólnie ze mną, będzie mogła naśladować moje działania właśnie w ten sposób – opiekując się lalką. Poza tym przygotowałam już prezent dla Maksa od Hani – chciałabym, aby podarowała go braciszkowi po przyjściu do szpitala.

O przeorganizowaniu życia we trójkę na życie we czwórkę 
PK:Jak planujesz zając się Hania, żeby była jak najmniej zazdrosna o braciszka?

EZ: Przede wszystkim ustaliłam z mężem, że będziemy regularnie organizować czas tak, aby mieć chwilę tylko dla Hani, ale i tylko dla braciszka. Chciałabym raz w tygodniu wychodzić gdzieś z Hanią – na babski spacer, do księgarni, do parku. Tylko ja i ona. Tak samo będzie robił tatuś – on pewnie wybierze jakiś sport jak zwykle. Oprócz tego chciałabym, aby moja córeczka była jak najbardziej zaangażowana w zajmowanie się bratem. Nie będę jej odsuwać, ale raczej zapraszać.

PK: Jak przyjdzie na świat Twój synek planujesz ze Hania kontynuuje bycie w żłobku?

EZ: Zdecydowanie! To ważny aspekt jej rozwoju. I jej nowy świat.

Musi paść pytanie o książki

PK: Mamy na rynku mnóstwo poradników, książek… Jaka jest Twoja ulubiona?

EZ: Trudno mi wybrać ulubioną książkę – czytam dużo i często. Ostatnio (ze względu na to, że jestem bardzo w temacie macierzyństwa) zagłębiłam się w „Dziecko dzień po dniu” i choć pochłonęłam książkę w dwa wieczory, przez kolejne dni wracałam do kolejnych rozdziałów (dziękuję za Twoją recenzję!). Podobają mi się też książki typowych mentorów: Briana Tracy, Tony’ego Robbinsa, Stephena Coveya – warto sięgnąć po nie chociażby po to, żeby przypomnieć sobie o tym,co ważne.

PK: Dziękuję za rozmowę.

Wybrane dla Ciebie

  • Anneta

    Pani Kasiu, jestem po cc (z przyczyn nagłych), interesuje mnie, czy drugie dziecko będę mogła urodzić sn? Jakie są wskazania, przeciwwskazania i ile czasu powinno upłynąć między porodami?

    • Pani Anneto, jeśli poprzednie cięcie cesarskie było wykonane z przyczyn nagłych, to drugie dziecko jak najbardziej może Pani urodzić naturalnie.
      Należy pamiętać, że cięcie cesarskie zostawia bliznę na macicy. Związku z tym warto zobaczyć jak ta blizna się zachowuje w drugiej ciąży i czy jest solidna 🙂
      Teoretycznie minimalny odstęp między jedną ciążą a drugą powinien być rok. Choć życie pisze różne scenariusze.
      Pozdrawiam,
      Położna Kasia

Zapraszam
na darmowy kurs!

Jestem położną i kurs stworzyłam z myślą o Tobie, przyszła mamo, żeby być Twoim przewodnikiem po narodzinach, karmieniu piersią i macierzyństwie.

Kasia Płaza-Piekarzewska — Położna

P.S. W każdej chwili możesz wypisać się z kursu.