Poronienie

Poronienie – przykre doświadczenie – historia czytelniczki

Gdy opublikowałam na blogu artykuł „Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim” – 15 października dzień dziecka utraconego, to poczułam MOC społeczności. Zobaczyłam dziesiątki udostępnień na InstaStories otrzymałam setki wiadomości. Otrzymałam też bardzo cenną wiadomość od czytelniczki, która poronienie przeżyła inaczej. Pomyślałam, że to niezwykle cenne móc poznać zupełnie inny punkt widzenia. Być może wśród Was są również kobiety, które czują podobnie. Chcą zabrać głos.

Przeczytajcie historię mojej czytelniczki:

„Kasiu postanowiłam napisać to w wiadomości prywatnej bo nie chce być oceniana, a chce przekazać Ci swoje myśli i odczucia jako kobiety po dwóch stratach. Chce pokazać, że taki punkt widzenia też istnieje i że warto, aby społeczeństwo nie oceniało, nie traktowało jako oczywiste, że jest tak jak u większości kobiet.

Jestem po dwóch straconych ciażach. Jedna 16tc, druga 9tc. Miedzy nimi urodziłam syna, po drugim poronieniu córkę. Także 4 ciąże, dwie straty. To co czułam to rozczarowanie, że to jeszcze nie teraz, ze muszę poczekać i się znowu postarać. Ale nic więcej. Nie wyparlam rozpaczy, nie przeżyłam żałoby, straty „dziecka”. W piątek miałam łyżeczkowanie w szpitalu w 16tc, a w poniedziałek byłam już w pracy.

Wszyscy się bardzo dziwili (włącznie z moim szefostwem), że należy mi się urlop, odpoczynek, że muszę dojść do siebie, przeżyć żałobę, bliscy proponowali pomoc, wsparcie, psychologa. Myśleli, że ja nie chce rozmawiać, bo wypieram, odsuwam. Że to wróci.

Nic takiego się nie stało. Płakałam tylko raz wtedy gdy się dowiedziałam, bo byłam rozżalona, ze nie po mojej myśli, ze jeszcze nie teraz. Miałam w sobie głębokie przekonanie, że dobrze się stało, bo płód miał ciężkie wady, że los uchronił mnie przed dużo gorszym scenariuszem. Ludzie mnie nie rozumieli. Ja nie chciałam o tym rozmawiać bo sprawa była dla mnie zamknięta. Trochę przykra, ale zamknięta. Nie czułam nigdy ze straciłam „dziecko”, podchodziłam do tego czysto medycznie.

Byłam w ciąży, już nie jestem, następnym razem się pewnie uda. Nigdy nie ucieleśniałam tamtego płodu, czy zarodka. W obu ciazach które donosiłam nie miałam nigdy stosunku emocjonalnego do dzieci póki się nie urodziły. Nie nadaliśmy imion przed porodem itd. Ciąża była koniecznym stanem fizjologicznym aby zostać rodzicem. Nie mówiłam do brzucha. Dbałam, robiłam wszelkie badania, martwiłam się czy wszystko będzie dobrze. Ale stosunek emocjonalny i miłość do dzieci czułam zawsze po porodzie.

Kocham moje dzieci ponad wszystko, jestem fanką rodzicielstwa bliskości, karmieni piersią itd, dla dzieci bardzo mocno poświęciłam siebie. Ale nic nie czułam wcześniej, ani także gdy traciłam poprzednie ciąże. Nawet tak sobie pomyślałam, ze gdybym je wtedy donosiła to mogłabym zupełnie inne dzieci niż te i przecież sobie tego nie wyobrażam więc jest idealnie i tak jak miało widocznie być.

Chciałam żebyś poznała też inny punkt widzenia. Bo mówią tylko te kobiety które mocno przeżywają bo jest akceptowalne społecznie, a te który nie poroniły mówią ze nie wiedza jak by sobie dały radę. Bywa bardzo różnie. Ja poronienia traktuje jako niemile i przykre doświadczenia które już minęły. I tyle. Pozdrawiam Cię serdecznie.”

Opisane przykre doświadczenie pokazuje jak w różnych momentach rodzi się miłość kobiety do płodu. Czasami rodzi się w chwili pojawiania się dwóch kresek, czasami usłyszenia bicia serca, czasami po narodzinach dziecka, a czasami na to by pojawiło się uczucie potrzeba wielu dni, godzin, doświadczeń. Między innymi, dlatego poronienie będzie dla każdej kobiety różnym doświadczeniem. Pamiętam list czyteniczki, która napisała przeczytałam historie kobiet i czuję zagubiona. Nim dowiedziałam się o ciąży, to ją zaraz straciłam…

Podsumowując są kobiety dla których tak jak dla mojej czytelniczki poronienie będzie niemiłym i przykrym doświadczeniem, które minęło.

Apeluje byśmy byli empatyczni w stosunku do drugiego człowieka, nie narzucali jemu naszej wizji świata. Postarali się wsłuchać, zapytać czego od nas potrzebuje, jak możemy pomóc?

Dziękuję Ci za przeczytanie wpisu:

  • Zachęcam Ciebie do dzielenia się własnym doświadczeniem w komentarzu. Często dzięki jednemu komentarzowi powstaje wartościowa dyskusja. A ja z radością poznam Twój punkt widzenia.

  • Podaj dalej, udostępnij wpis innym potencjalnie zainteresowanym 🙂

  • Znajdziesz mnie na Facebook’u ZapytajPoloznaPL

  • Koniecznie odwiedź mnie na Instagramie nick polozna_kasia tam dziele się swoją wiedzą w postaci ktrótkich InstaStories oraz w postach. Poznasz mnie też z prywatnej strony.

  • Lubisz YouTube? Od jakiegoś czasu staram się regularnie publikować nowe filmy 🙂
    Zajrzyj tutaj.

Wybrane dla Ciebie

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszam
na darmowy kurs!

Jestem położną i kurs stworzyłam z myślą o Tobie, przyszła mamo, żeby być Twoim przewodnikiem po narodzinach, karmieniu piersią i macierzyństwie.

Kasia Płaza-Piekarzewska — Położna

P.S. W każdej chwili możesz wypisać się z kursu.