Poronienie

Strata fasolki, ciąży, dziecka

Strata…

Przeczytałam wpis na blogu Buuba. Kobiety, mamy, która zazwyczaj prezentuje niezwykle radosne i szczęśliwe życie…

Nagle wpis o stracie… O tym, że parę lat temu niosła pod sercem życie, ale poroniła… Poczuła pustkę w środku… We wpisie podzieliła się przeżyciami z pobytu w szpitalu…

Kto by wtedy pomyślał, że po paru latach to ona będzie kobietą w ciąży (czyli pełną), a inna kobieta będzie po poronieniu (pusta)…

Napisała, że chciała podejść i powiedzieć:

„słuchaj ja też, słuchaj pozbierasz się, życie przed tobą, dziećmi się nacieszysz… chciałam przytulić. ale wiedziałam, że ona sama, że ona sama musi się podnieść w sobie, wszystko przemyśleć, za parę lat zrozumie tak jak ja..
i tak leżała pod ścianą schowana, wypięta tyłkiem do całego świata, przyjechała z zabiegu w nocy, łzy nieustanne i brak makijażu…”
Fragment wpisu z blogu buuba.pl

Są takie dyżury w szpitalu, w czasie których stykamy się ze śmiercią. Dzieci rodzą się martwe, umierają, kobiety robią. Kiedyś na konferencji podeszłam do Pani z Fundacji z pytaniem: „Jak pomóc, gdy ktoś nie chce naszej pomocy?”. „Możesz zrobić tylko tyle na ile pozwoli Ci druga strona, więcej nie”. Gdy ktoś umiera, zawsze jest na tę śmierć za wcześnie, razem z nim umierają też marzenia… Gdy jednak ktoś cierpi z powodu straty, możemy jej pomóc tylko na tyle, na ile nam pozwoli… Tak jak buuuba napisała, taka osoba “sama musi się podnieś w sobie”, albo otworzyć się i z kimś o tym porozmawiać…

Gdy przychodzi śmierć, to razem z nią nadchodzi żal i gorycz. Marzenia legły w gruzach… Dzieci w dzisiejszych czasach są coraz bardziej wyczekiwane i oczekiwane… Niestety, bywa, że mają jednak inny plan…

Dlaczego tak piszę? Gdzie jest granica między fasolką  a dzieckiem?

Buuba na swoim blogu pisze, że po tym wydarzeniu (domyślam się, że chodzi o poronienie)

„Śniła mi się później dziewczynka na fotografii. na tej fotografii my, ja i robert, za nami łódka, a przy nas mała dziewczynka z gęstymi brązowymi włosami do ramion, machała mi rączką. jak żywa, a wiatr rozwiewał jej włosy, ta fotografia stała na komodzie, przyglądałam jej się kilka dni po stracie w snach…” Fragment wpisu z bloga buuba.pl, warto przeczytać też ten wpis

Dziś jest Dzień Dziecka Utraconego – 15 października.

Zawsze gdy umiera osoba pada pytanie: „Dlaczego?”
Przychodzi mimochodem, i za tym pytającym słowem pojawia się myśli: tak szybko, tak wcześnie, dziś itd…
Nie lubię gdy ktoś wartościuje śmierć… NIGDY nie jesteśmy gotowi na pożegnanie się z bliską nam osobą, a jej brak… to nasza pustka…
Zdarza się, że śmierć porywa małe dzieci nienarodzone, urodzone, żyjące: kilka minut, kilka dni, kilka miesięcy, kilka lat… Zawsze za krótko! Zawsze nie zdążyły czegoś przeżyć, doświadczyć, a rodzice nacieszyć się troskami i radościami swoich dzieci…
Przeczytałam “Zorkownia” Agnieszki Kaluga i to z niej dowiedziałam się, że jest założycielką Stowarzyszenia Dlaczego… Opisuje osoby, które spotkała w hospicjum… Pisze o śmierci też małych dzieci… Sama doświadczyła odejścia swojego dziecko… Warto przeczytać… Tworzy również blog: zorkownia.blogspot.com

Proszę Was dziś o chwilę refleksji…

I choć pytamy dlaczego…
Nigdy nie znajdziemy odpowiedzi…

Więcej informacji o Dniu Dziecka Utraconego znajdziecie na stronie: dlaczego.org

i to z niej dowiedziałam się, że jest założycielką Stowarzyszenia Dlaczego…

Dziękuję Ci za przeczytanie wpisu:

  • Zachęcam Ciebie do dzielenia się własnym doświadczeniem w komentarzu. Często dzięki jednemu komentarzowi powstaje wartościowa dyskusja. A ja z radością poznam Twój punkt widzenia.

  • Podaj dalej, udostępnij wpis innym potencjalnie zainteresowanym 🙂

  • Znajdziesz mnie na Facebook’u ZapytajPoloznaPL

  • Koniecznie odwiedź mnie na Instagramie nick polozna_kasia tam dziele się swoją wiedzą w postaci ktrótkich InstaStories oraz w postach. Poznasz mnie też z prywatnej strony.

  • Lubisz YouTube? Od jakiegoś czasu staram się regularnie publikować nowe filmy 🙂
    Zajrzyj tutaj.

Wybrane dla Ciebie

2 komentarze

  • Odpowiedź
    Gosia
    27-10-2014 o 19:12

    Wlasnie stracilam czastke mego zycia mojej radosci i pociechy ,nadzieja umarla ostatnia bo choc jeszcze byla to szybko w jednej sekundzie …odeszla,caly czas mysle dlaczego tak sie stalo czy moglam cos zaradzic pewnie tak ale nie zwracalam uwagi na znaki i sygnaly nadchodzacego nieszczescia,jestem tak bardzo zla na siebie ze nie chce mi sie zyc to dzieciatko bylo ze mna 3 miesiace tylko,trzy miesiace radosci,stanu odmiennego,marzen teraz gorycz,zal,pustka i jeszcze czasami mysle ze jest ze mna ,glaszcze sie po brzuchu i rozmawiam …a za chwile placze, wyje z bólu z bezsilnosci,bo wiem ze juz odeszlo…

  • Odpowiedź
    Magda :/
    21-12-2015 o 22:11

    znam taką jedną Asolkę, ona mi się żaliła ! że też ostatnio poroniła :/ przykra spraweczka

  • Napisz komentarz

    Zapraszam
    na darmowy kurs!

    Jestem położną i kurs stworzyłam z myślą o Tobie, przyszła mamo, żeby być Twoim przewodnikiem po narodzinach, karmieniu piersią i macierzyństwie.

    Kasia Płaza-Piekarzewska — Położna

    P.S. W każdej chwili możesz wypisać się z kursu.