Niepłodność

Z cyklu Niepłodność: Gdy w związek wkrada się niepłodność rozmowa z Anielno

Dziś rozmawiam z Anią z bloga Anielno o relacji między partnerami gdy pojawia się niepłodność.

Położna Kasia: Aniu rozmawiałyśmy o tym jak rodzi się w kobiecie instynkt macierzyński. Podczas kolejnej o staraniach o dziecko i pierwszej wizycie u lekarza zajmującego się niepłodnością. Dzisiaj chciałam porozmawiać z Tobą o relacji miedzy partnerami i ich bliskimi.

Z rozmów jakie przeprowadziłam wynika, że najczęściej pary planujące dziecko. Najpierw docierają się czy chcą rozpocząć starania czy wolą jeszcze poczekać. Tak jakby można było to tak dokładnie zaplanować. Choć są pary, którym się to udaje. Problem zaczyna się, gdy dwie osoby pragną dziecka. Na początku starania się o potomka są całkiem przyjemne. Z czasem każdy miesiąc zaczyna się oczekiwaniem, staraniem, a później czekaniem na owoc. Gdy zamiast dwóch pasków na teście ciążowym pojawia się jeden, albo miesiączka czar pryska. Emocje zaczynają sięgać zenitu. Jak myślisz, w którym momencie zapala się „czerwona lampka” dla związku?

Anielno: Kiedy para przestaje ze sobą rozmawiać i rodzą się pomiędzy nimi jakieś niedopowiedzenia. Kiedy negatywny wynik testu ciążowego ma wpływ na ich relację. Kiedy ich jedynym celem w życiu jest staranie się o dziecko.

Bywa, że pary niechętnie o tym (o nieudanych staraniach) rozmawiają. Miesiące mijają. U znajomych zaczynają pojawiać się dzieci. Co w takiej sytuacji powinna zrobić para?

Nie ukrywajmy, że nie ma nic gorszego, niż wiadomość o kolejnej ciąży wśród znajomych. Niby człowiek się cieszy, ale w środku czuje, jak rozrywa mu serce. Mało tego, my wiemy, że to coś złego, że nie powinno tak być, ale zazdrościmy. Są to ciężkie chwile, kiedy idąc do znajomych – zaczepia cię ich dziecko. Muszę coś napisać ważnego. W relację znajomi- para niepłodna, wkrada się również wiele niedopowiedzeń. Podam klasyczne przykłady: “Jak mogła dać mi na ręce dziecko, skoro wie, że się staramy”, “Jak może mówić przy mnie, że jest zmęczona”. Podałabym wiele takich przykładów, które są w chwili starań odbierane jako atak, przytyk. Tutaj następuje kolejny problem, bo takie osoby nie mogą się dogadać i zrozumieć nawzajem. Ci co nie starali się o dziecko nie zdają sobie sprawy, ile bólu jest w ich tekstach i nie wiem, czy można mieć o to do nich pretensje. Ja proponuję mówić o wszystkim i stwarzać sobie lepszy komfort życia. “Wiesz, znowu nam się nie udało, a Ty płaczesz, że nie spałaś całą noc przez dziecko”. Dla osoby starającej się, ta nieprzespana noc jest absurdem, jest czymś niezrozumiałym. Faktem jednak jest to, że po nieprzespanej nocy człowiek jest zmęczony i nie ma w tym nic złego.

Z zasłyszanych historii wiem, że jeśli stan się przedłuża to mężczyzna idzie wykonuje badanie nasienia. Gdy jest wszystko w porządku, to partnerka bada się wnikliwie. Natomiast, co zrobić gdy partner nie chce zrobić badania?

Z moich obserwacji wynika, że dla niektórych mężczyzn jest to upokarzające. Utrata płodności, męstwa itp. Oddanie próbki do badania, to dosyć stresująca sytuacja dla takich ludzi. Kiedyś rozmawiałam o tym z mężem znajomej. Miałam go przekonać do badań i po krótkiej rozmowie wyszło, że jest to dla niego coś bardzo wstydliwego. On jest mężczyzną a mężczyzna się nie bada. Druga sprawa jest taka, że jego duma była ważniejsza od starań o rodzinę.

Natomiast gdy u partnera wyniki nie są dobre, to pojawia się jawna trudność. W Kanadzie zostało przeprowadzone badanie na ”temat postaw wobec osób niepłodnych i chęci pomagania im, mężczyźni są dużo bardziej stygmatyzowani z powodu swoich problemów z płodnością niż kobiety. Ludzie podchodzą do niepłodnych mężczyzn z mniejszą sympatią i empatią niż kobiet mających problemy prokreacyjne. Nieadekwatne zachowania innych osób mogą też wzbudzić wielkie pokłady złości.” (Cytat pochodzi z książki „Nadzieja na nowe życie” Joanny Kwaśniewskiej, Justyny Kuczmierowskiej, Agnieszki Doboszyńskiej) Dlatego gdy z badań wyniknie, że przyczyna leży po męskiej części warto by kobiet pamiętała o?

Zadbaniu o komfort partnera. Para zna się na tyle, żeby wiedzieć, czy jest to temat wstydliwy, tabu, czy może bez problemu mogą o tym rozmawiać ze znajomymi. Ja mam wrażenie, że dla wielu mężczyzn problemy z płodnością oznaczają utratę ich męskości. Wielu z nich starałam się przekonać, żeby potraktowali to jak schorzenie, które trzeba leczyć.

Aniu czytam ostatnio książkę “Nadzieja na nowe życie” i trafiłam na taki cytat:
“(…) Nasza pustka składa się ze zdań niewypowiedzianych – z poczucia smutku, że nie spełnię własnych pragnień (38,08%), poczucia żalu, że nie spełnię jego marzeń (20,95%) z poczucia winy, że to przeze mnie (15,93%), z lęku, że mnie opuści, aby z inną kobietą realizować swoje marzenia o dzieciach (12,95%), i z innych substancji organicznych występujących z różnym nasileniem w zależności od pory dnia i strefy geograficznej.” Wszystkie wymienione zdania, to myśli zarówno kobiety jak i mężczyzny. Co można zrobić by je zminimalizować?

Myślę, że to są te emocje, które towarzyszą przez cały okres starań. To są te niewiadome, które kobieta stawia przed sobą miesiąc w miesiąc. Ja te słowa jednak przypisałabym do kobiet, bo to właśnie my jesteśmy od pisania czarnych scenariuszy. Co będzie, jak nie dam mu dziecka, nie spełnię jego marzeń. Może to głupie, ale za bardzo wybiegamy w przyszłość i opłakujemy ją. Powinnyśmy skupić się na teraźniejszości, a nie na tym, jak będzie wyglądało nasze życie za ileś lat. A mężczyzna? Ja im zazdroszczę, bo oni nie myślą o tym, liczą się tylko zadania, które mają wykonać, żeby było dobrze. Stąd wiele kobiet myśli, że partnerzy nie biorą udziału w walce. Jest to nieprawdą.

Jak zadbać o relacje z partnerem gdy starannie o dziecko jest bezowocne od dłuższego czasu?

Po wielu nieporozumieniach powinien przyjść czas na rozmowę. Para powinna jasno ustalić zasady wsparcia i czego od siebie oczekuje. Jeżeli partnerzy przestaje ze sobą rozmawiać i nie podejmują się tego, to może być to kolejny krok w stronę rozstania. Nie ma nic gorszego od tłumienia w sobie emocji. Czasem trzeba schować dumę, pokazać słabość i jasno mówić co się czuję. Nazywać rzeczy po imieniu. “Znowu się nie udało, będę płakać przez trzy kolejne dni, bądź przy mnie.” Taki jasny komunikat pozwoli parze na uniknięcie nieporozumień. Ważne jest również zrozumienie, że związek tworzą dwie osoby. Kobieta borykająca się z problemem oczekuje ochronnego parasola od partnera, ale dobrze będzie, jeżeli i ona przez jakiś czas ten parasol potrzyma nad nim. Znam wiele par, które nie wytrzymały tej próby.

Nie wiem Aniu czy się zgodzisz ze mną, ale myślę, że najważniejsze by celem pary nie było tylko dziecko. Warto równolegle znaleźć coś innego. Na przykład zakup mieszkania, remont mieszkania, kurs tańca. Coś zupełnie nowego, czym para zajmie się wspólnie.

Tak, zgadzam się z tym. Trzeba szukać nowych celów, żeby nie zwariować. Jest to jednak bardzo trudne. Staram się nie przywoływać moich przykładów, bo temat dla mnie jest dosyć intymny, ale my mieliśmy również takie cele – kupno mieszkania, urządzanie, wycieczki, rowery, książki, hobby. Tak szczerze, nic nie zajęło do końca mojej głowy. Ja nie potrafiłam czerpać przyjemności z tych rzeczy. Mój mąż dbał o to, żeby każdy weekend, to była jakaś nowość. W końcu doszło do mnie, że te lata egzystencji muszę zamienić w życie. Ja żyłam jak w jakimś letargu, ciało na ziemi, a myślami byłam cały czas przy moim dziecku. Wracając do celów – postawiłam dostać się na kierunek lekarski. Zawsze było to moim marzeniem. Był to cel absurdalny taki, który wymagałby ogromu energii. Postanowiłam iść do nowej pracy i całą swoją energię inwestować w naukę. Ten jeden cel podarował mi kilka tygodni spokoju, których brakowało mi od dawna. Pamiętam, to uczucie ulgi, że coś tak bardzo potrafiło mnie zająć. Planowałam korepetycje, organizowałam sobie pracę – byłam szczęśliwa, bo czułam, że duma z tego zrekompensuje mi brak dziecka. Nagle okazało się, że mój kolejny genialny plan legł w gruzach. W tym spokoju ducha zaszłam w upragnioną ciążę, więc ten plan się zdezaktualizował.

W pewnym momencie procedury leczenia niepłodności może pojawić się u pary pytanie czy skorzystać z procedury In Vitro. Bogda Pawelec w książce “In vitro Ważne rozmowy na trudny temat” pisze: “Zawsze stanowczo powstrzymuje pary, u których widoczne są wątpliwości. Staram się je przekonać, że dopóki nie dojdą do porozumienia, a porozumienie może być trudne, nie wolno podejmować decyzji i rozpoczynać procedury. Czasami te rozbieżności są tak ogromne, że para decyduje się na rozstanie. Byłam nieraz tego świadkiem. Czasami jedno przekonuje drugie do swojego punktu widzenia. I jeżeli przekona naprawdę tak, że to drugie z pełną świadomością skłonne jest zrobić to, czego chce to pierwsze, jest spora szansa na sukces.” Przetoczyłam ten fragment dlatego, że czasami pary w trakcie zbyt długiego starania się rozstają. Myślisz, że są sposoby, żeby można było temu zapobiec?

Walka z niepłodnością, jest bardzo ciężka. To naprawdę trudna droga i wielki sprawdzian dla par, które czasami nie potrafią temu podołać. Biję brawo dla tych, którzy przeszli przez taką próbę, bo to sprawdzian miłości, wytrwałości i walki. Gdy jeden z partnerów ma zdiagnozowaną przyczynę niepłodności. Ważne jest, żeby nie przerzucali się winą, bo nie zależnie, który partner choruje, to choruje para. Trzymam kciuki za ich relację i za to, że będą ze sobą naprawdę szczęśliwi. Wierzę, że takie pary pokonają każdą przeciwność losu z jaką jeszcze im przyjdzie walczyć.

Na zakończenie dodałabym, że w badaniach podkreśla się znaczenie objęcie opieką psychologiczną parę. Lepiej „przechodzą” przez leczenie niepłodności. W przypadku kiedy para ma trudności w relacji między sobą, a zależy im na związku warto poszukać dobrego psychologa, psychoterapeutę. Jak myślisz?

Podczas walki z niepłodnością cierpi nie tylko ciało, ale też dusza. Psychika w niepłodności jest bardzo ciekawym zagadnieniem i moim zdaniem odgrywa ogromną rolę w całym procesie leczenia oraz jest bardzo często zaniedbywana. Ja uważam, że nie powinniśmy traktować takich wizyt, jako zbędną, niepotrzebną fanaberie. Czasem w tym wyścigu o dziecko, nie zwracamy uwagi na to co się z nami dzieje. Łatwo w takiej sytuacji stracić kontrolę i stać się zakładnikiem cyklu miesiączkowego, który wyznacza nam jak mamy żyć.

Dziękuję za rozmowę.

Zapraszam do odwiedzenia bloga Ani Anielno

Dziękuję Ci za przeczytanie wpisu:

  • Mój wpis będzie bogatszy jeśli napiszesz komentarz. Dołączysz do dyskusji. Z radością poznam Twój punkt widzenia.

  • Podaj dalej czyli podziel się wiedzą z innymi dzięki przesłaniu linku do wpisu, zamieszczeniu go na grupie bądź podzieleniu się na Instagramie czy Facebooku.

  • Chcesz więcej? Zachęcam do polubienia na Facebook’u https://www.facebook.com/ZapytajPoloznaPL/.

  • Chcesz jeszcze więcej? Moim ukochanym miejscem w sieci jest Instagram https://www.instagram.com/polozna_kasia/ polozna_kasia tam dziele się swoją wiedzą w postaci ktrótkich InstaStories oraz w postach. Poznasz mnie tam z zupełnie prywatnej strony.

  • Raczkującym miejscem jest YouTube https://www.youtube.com/channel/UC3rmaam0tObVrswe2belzHQ?view_as=subscriber. Jeśli staniesz się subskrybentem mojego kanału to o nowych filmikach dowiesz się od razu.

Wybrane dla Ciebie

2 komentarze

  • Odpowiedź
    Gosia
    17-08-2015 o 11:48

    Znowu mi smutno..chyba najbardziej dlatego że temat nieplodności jest tak niezrozumiały dla niektórych..ja wiem że nie można winić tych którzy nie miali problemu z zajściem w ciąże,z poczęciem dziecka, ale czego ja bym oczekiwała od najbliżych tego nie ma..zrozumienia, wyrozumiałości..kiedy pare dni temu opłakiwałam kolejny nieudany miesiąc (staramy się dwa lata- w tym jedna ciąża stracona w 10tyg), słysze od najbliższej osoby (nie od męża)- aaa wujo z Ameryki z ciocią starali sie 6 lat o dziecko.. pocieszające co??
    nie mówiąc o tym że wszyscy wokół w ciąży, i trzeba się tym cieszyć..
    a co myśleć jeśli para jest „zdrowa”, a dziecka wciąż nie ma? ani się leczyć, bo nie ma na co, ani się obwiniać haha, tylko ciągle żyć w niewiadomej..z badań jakiś tam wynika, że psychika wcale aż tak nie wpływa na niepłodność, jakieś pare % tylko..co więc robic..

  • Odpowiedź
    Magda
    18-08-2015 o 11:16

    Niestety problem niezrozumienia wciąż jest ogromny. Co gorsze, nie wiadomo jak z tym walczyć.

  • Napisz komentarz

    Zapraszam
    na darmowy kurs!

    Jestem położną i kurs stworzyłam z myślą o Tobie, przyszła mamo, żeby być Twoim przewodnikiem po narodzinach, karmieniu piersią i macierzyństwie.

    Kasia Płaza-Piekarzewska — Położna

    P.S. W każdej chwili możesz wypisać się z kursu.