Poranek z położną Kasią

O chorobach tarczycy i nie tylko – rozmowa z Doktor Magdą Jagiełło [Poranek z Położną Kasią #20 – transkrypcja]

Wpis jest transkrypcją ciekawej rozmowy z Doktor Magdą, lekarzem endokrynologii dzielącym się wiedzą na blogu, a prywatnie mamą dwójki maluchów. Wkrótce premierę będzie miała jej najnowsza książka.

Dowiesz się:

  • jakie objawy powinny skłonić Cię do zbadania hormonów tarczycy,
  • jak się przygotować do wizyty u endokrynologa, by usprawnić postawienie diagnozy,
  • jaka dieta jest korzystna dla organizmu,
  • ile razy w czasie ciąży powinno się robić badania hormonów tarczycy,
  • co znaczy przełom tarczycowy,
  • kiedy zwrócić uwagę na hormony tarczycy po narodzinach dziecka,
  • skąd taki rozgłos wokół choroby Hashimoto,
  • więcej o insulinoodporności.

Jeśli interesuje Cię tylko wybrane zagadnienie, naciśnij kontrol shift i literkę f, powinna pojawić się szukajka. Wpisz hasło np. „insulinoodporność” i pokaże miejsce, w którym o tym rozmawiamy. 

Położna Kasia: Witam w poranku z położną Kasią. Nazywam się Kasia Płaza-Piekarzewska i prowadzę portal i blog „Zapytaj położną”. A w porankach zapraszam gości. Dzisiaj moim gościem jest doktor Magda Jagiełło. Specjalistka od endokrynologii i zaburzeń metabolicznych. Zaraz oddam Magdzie głos, żeby opowiedziała o sobie. Dzisiaj będziemy rozmawiać o zaburzeniach hormonalnych i chciałabym, żebyś się przedstawiła troszkę też od strony prywatnej.

 

Doktor Magda: Jestem specjalistą chorób wewnętrznych i endokrynologiem, czyli mam dwie specjalizacje, poza tym robię USG. Głównie tarczycy, bo to się wpisuje w całość. Poza tym pracuję 16 lat. Strasznie długo. Mam wieloletnie doświadczenie w temacie. Poza tym jestem mamą, mam rodzinę, mam dwójkę dzieci.

 

Położna Kasia:  Tak jak patrzyłam u Ciebie na blogu, to Twoim konikiem są zaburzenia związane z tarczycą.

 

Doktor Magda:  Nie wiem, czy konikiem, natomiast patologii tarczycy jest teraz ogromna ilość i z tego to wynika. To bardziej jest odzew na kłopoty pacjentów. Ten blog właściwie powstał dlatego, że standardowe minuty przeznaczone na wizytę nigdy nie starczały na to, żeby wyjaśnić wszystkie zawiłości, które pacjentki miały np. byłyśmy przez całą ciążę razem pod kontrolą, a potem trzecia pacjentka się pytała o zapalenie tarczycy. I tak się ten blog zaczął i staram się patrzeć, jakie pacjentki mają wątpliwości, bo to są głównie kobiety. I staram się tymi postami odpowiadać na ich pytania.

Natomiast zajmuję się nie tylko tarczycą, tylko całą endokrynologią. Również, tak jak wspomniałaś, zaburzeniami metabolicznymi, czyli insulinooporność, o czym się mówi stanowczo za mało. Ja z insulinooporności szkołę dietetyków. I też pewnie na blogu tych tematów będzie się więcej pojawiało.

Teraz kończę książkę o Hashimoto, to tych tematów tarczycowych jest więcej, no bo są takie, które przychodzą na myśl, że jeszcze o tym powinnam napisać. Albo jakieś kolejne pytania od pacjentów, więc dlatego ta tarczyca dominowała. Ale trochę tej insulinooporności będzie więcej. Na razie nie zapowiadam oficjalnie, bo jestem na etapie zakończenia brudnopisu. Podejrzewam, że to dopiero początek pracy jak sądzę.

Objawy problemów hormonalnych

Położna Kasia: A powiedz, kiedy nam się powinna zapalić czerwona lampka, że coś nie gra z naszymi hormonami i powinniśmy przyjść do specjalisty.

 

Doktor Magda: Kiedykolwiek dzieje się coś niepokojącego, bo z tarczycą jest tak, dla mnie ciekawie, dla pacjenta pewnie mniej, że ona daje różne objawy. Dlatego sobie to posystematyzowałam w maski Hashimoto, które są przyporządkowane do konkretnych narządów, bo wiem, że tak jest prościej pacjentowi. Ta maska ginekologiczna to są na przykład zaburzenia płodności, czy problemy z miesiączkami, ale może być też maska psychiatryczna, czyli zaburzenia nastroju. Może być metaboliczna: tyjemy. Może być estetyczna czyli skóra, paznokcie. Tak naprawdę, gdzie nie spojrzeć, to tarczyca wpływa, bo hormony działają na cały organizm. I dlatego prościej jest, tak jak widzę, komunikować się z pacjentem, poprzez maski, bo łatwiej to sobie usystematyzować.

Najczęstsze dolegliwości, z jakimi pacjentki przychodzą, to jest albo domena estetyczna, czyli problemy z wypadaniem włosów, łamliwość paznokci, sucha skóra. To jest jedna grupa. Druga grupa to te, które mają problem z metabolizmem, mogą być zaparcia, dolegliwości żołądkowe, czyli wszystko, co można by podciągnąć pod gastrologię. Kolejna grupa to są pacjentki z problemami ginekologicznymi, czyli albo nie mogą zajść w ciążę, albo nie mogą jej donosić, albo mają zaburzenia w miesiączkowaniu, niezdiagnozowane, albo troszkę przytłumione przez antykoncepcję. A to nie do końca jest leczenie. Odstawiam antykoncepcję, staramy się o ciążę i nagle się okazuje, że w ogóle nie ma miesiączek. Mogą też być obfite krwawienia i nieregularne, i długie cykle. To nie jest tylko, że nie mogę zajść w ciążę, więc to jest ta cała ginekologia. I to są tak naprawdę najczęstsze pacjentki, natomiast przychodzą też na przykład takie, które już odwiedziły kilku psychologów, psychiatrę, dostawały antydepresant, który nie skutkował i to są zaburzenia nastroju. Właściwie mówię pacjentkom, że jeżeli jest cokolwiek niepokojącego, co nie da się wyjaśnić, na przykład mam uczucie nierównego bicia serca, a kardiolog mówi, że to nie jest na pewno kardiologia, to warto od razu przebadać tarczycę. Bo to może być patologia tarczycy. Jak nie wiadomo, co się dzieje, to warto sprawdzić tarczycę. Ona jest bardzo szeroka w objawach.

Badania, które warto wykonać przed wizytą u endokrynologa

Położna Kasia: A przed wizytą u endokrynologa powinniśmy zrobić jakieś badania na własną rękę?

Doktor Magda: Jak przychodzi pacjentka i nie ma żadnych wyników badań, to ta wizyta jest tylko opisem objawów. To co możemy zrobić na bieżąco, to jest USG i nic więcej o tarczycy nie wiemy. Uważam, że tak, że warto jest z czymś przyjść. Jak pacjentki zrobią sobie tylko TSH i oczekują całego rozpoznania, to jest znowu za mało. Niektóre mówią: nie zrobiłam badań, bo na pewno pani mi zleci coś więcej i pomyślałam, że poczekam. To, co ja bym chciała, to jest: TSH, FT3, FT4, czyli cała trójka tarczycowa i to jest ważne, żeby pobierać krew rano, na czczo, bo te normy laboratoryjne dostosowane są do porannych pobrań. Jakieś przypadkowe TSH z 22-ej nie jest wiarygodny wynik.

Najlepiej, żeby też były przeciwciała tarczycowe, czy ATPO i ATG.

W niektórych przypadkach, jak nie mówimy o Hashimoto  tylko raczej o nadczynności tarczycy, to jeszcze TRAb czyli te przeciwciała, które są  w chorobie Gravesa, czyli choroba z wytrzeszczem.

I to jest to, co nam powie o tarczycy bardzo wiele.

Do tego do kompletu USG, ale to jest prościej, bo USG można ewentualnie zrobić na wizycie.

 

Ja lubię, żeby pacjentki oznaczały witaminę D i wapń, bo większość z nas ma niedobory witaminy D. Czy ma chorobę Hashimoto, czy inną chorobę, czy jest zdrowa, to może mieć niedobór witaminy D. Ja też mam jej niedobory i ją przyjmuję. Po prostu mamy taką aurę, jaką mamy. I to warto zrobić, czyli to jest taka zupełna podstawa.

 

Natomiast, jeśli ktoś wie, że zawsze miał kłopot z enzymami wątrobowymi, albo zawsze miał niedokrwistość to robimy też badania w tym kierunku, w którym coś się kiedyś działo. To wtedy mamy podstawę, bo ja się staram zawsze patrzeć nie tylko na TSH, tylko patrzę na całość. Tak jak powiedziałam, jestem też internistą. I nie można patrzeć tylko przez pryzmat tarczycy, więc ja lubię więcej badań. I zawsze proszę pacjentki, żeby przyniosły wszystkie swoje stare rzeczy, bo często jest tak: nie przyniosłam USG piersi, bo nie myślałam, że to panią interesuje. A na piersi działa prolaktyna, czyli poniekąd znowu moja działka. Zawsze lepiej przynieść więcej niż mniej.

 

Położna Kasia: Czyli komplet badań.

 

Doktor Magda: Plus stare dla porównania.

 

Euthyrox od ginekologa dla ciężarnej?

 

Położna Kasia: Jedno z powtarzających się pytań od czytelniczek jest takie: w ciąży miałam lekko podwyższone TSH i ginekolog przepisał mi tylko Euthyrox na wyrównanie hormonów. Nie skierował mnie do specjalisty. I czy inni lekarze mogą nam przepisywać hormony i to jest okej, czy powinniśmy to konsultować?

 

Doktor Magda: Po pierwsze trzeba powiedzieć o normach TSH, bo te normy nie są takie same dla każdego. Te widełki podawane przez laboratorium są trochę nieaktualne, bo normy dla dziecka będą zupełnie inne. Noworodek może mieć TSH 10 czy 20, to zależy od laboratorium i to będzie norma. Osoba w wieku podeszłym (80 lat i więcej) może mieć TSH do 10. I to akceptujemy. Ale kobieta w ciąży ma mieć TSH poniżej 2. Poniżej 2,5 obowiązkowo, natomiast są sugestie, żeby było poniżej 2. Nawet gdzieś się spotkałam, że 1,5.

 

FT4 im będzie wyżej, tym lepiej. Norma laboratoryjna jest czasami 4,5. Czyli pytanie, czy to było lekko podwyższone, czyli 5, czy to było lekko podwyższone, czyli 3 na przykład. My nie wiemy, jakie było FT4, nie wiemy, czy to było związane z ciążą.

 

W ciąży na początku dziecko nie ma tarczycy, czyli mama jest forsowana podwójnie i często jest potrzeba, żeby włączyć hormony tarczycy, bo nie spełniamy tych kryteriów. Sama brałam w ciąży. Natomiast potem już nie.

 

I kolejne pytanie, który to był tydzień ciąży. Czy to był taki tydzień, że dziecko nie miało tarczycy, czy to była końcówka ciąży i mama przytyła. Być może to była tylko kwestia ciąży i nie trzeba będzie tego tematu więcej poruszać. Ewentualnie przy następnej ciąży. Może miała wcześniej nierozpoznane Hashimoto. Więc ten ginekolog nie zrobił źle, że włączył hormony, bo w ciąży staramy się przede wszystkim dbać o dobro dziecka. Najważniejsze, żeby uregulować tarczycę, więc hormony są okej.

 

Natomiast trzeba wyjaśnić, co dalej. Po ciąży na pewno trzeba zrobić kontrolę. Dojdziemy do tego, co należy zrobić po ciąży.

 

I jeszcze taka rzecz – czy należy kierować pacjentkę gdzieś dalej. Część ginekologów daje sobie radę z prowadzeniem tarczycy w ciąży. Jeżeli ginekolog powie, że się podejmuje i że jest wszystko dobrze, to tak. Można też pójść skontrolować u endokrynologa. Można też być jednocześnie pod opieką. Ja mam sporo takich pacjentek, że ginekolog wysyła do mnie i już nie zajmuje się sprawą tarczycy.

 

Jeszcze jest jedna sprawa, o której pacjentka nie mówi, czy ona brała też jod, ponieważ każda ciężarna i karmiąca powinna ten jod przyjmować. Być może podwyższony poziom TSH wynika z niedoboru jodu. I nie wiadomo, czy ona brała witaminy czy nie. To jest też kwestia, że powinna też dostać jod. Pewnie dostała.

Interpretacja wyników wymaga wywiadu – nie da się postawić diagnozy przez internet!

 

Położna Kasia: Warto zauważyć, że przy tym pytaniu nam wyszło, jak bardzo porady online są bardzo niebezpieczne, bo trzeba przeprowadzić bardzo dokładny wywiad. A my tutaj mamy bardzo okrojone informacje, bo czytelniczki wysyłają informacje, które im się wydają istotne, a lekarz patrzy dużo szerzej.

 

Doktor Magda: Często dostaję na Facebooka zeskanowane wyniki badań z wiadomością: proszę o interpretację. Czasami nie wiem, jak jest płeć tej osoby, już nie mówiąc o wieku i całej reszcie, więc można człowiekowi zrobić naprawdę dużą krzywdę. Niejednokrotnie byłam posądzona o to, że mi się po prostu nie chce odpisać i to dlatego. Na blogu mam kilka artykułów o normach TSH, samych TSH, u dzieci, u różnych grup wiekowych. Właśnie po to, żeby można się było samemu zorientować i uświadomić, że te normy są inne, ale nie interpretuję tego przez Internet. To jest duże ryzyko, tak jak wspominasz.

Częstotliwość badań tarczycy w trakcie ciąży

 

Położna Kasia: Kolejne pytanie: co ile w ciąży należy sprawdzić poziom TSH przy zdiagnozowanej niedoczynności tarczycy i braku leków.

 

Doktor Magda: Umawiam się z pacjentkami przeważnie tak, że jeżeli tylko zachodzą w ciążę, jest dodatnia próba na teście ciążowym, to od razu robią badania tarczycowe. I ja lubię, żeby było wykonane TSH i FT4, bo FT4 przechodzi przez łożysko. Samo TSH to jest troszeczkę za mało. W starych zaleceniach to było o FT4, w niektórych nie ma. Co do FT3 to nie jest niechęć lekarza, że nie daje na to skierowania, bo w ciąży FT3 nie jest nam tak bardzo potrzebne. Od razu po zajściu w ciążę i wtedy może tak być, że TSH będzie 5,  a może być tak, że ono będzie zero. Do 20 tygodnia ciąży może być nawet niskie TSH, więc wtedy trochę inaczej działamy. Do 20 tygodnia ciąży umawiam się z pacjentami, co miesiąc. Nawet jak są dobrze wyrównane, bo nie wiemy, ile przytyje. Wiemy, że dziecko jeszcze tarczycy nie ma, a każdy dzień ma znaczenie. Potem jak jest wszystko w porządku to tak co 1,5 miesiąca staram się, żeby pacjentka robiła badania.

 

Później przed porodem, miesiąc – półtora, jest ostatni raz wpisuje w książeczkę, że pacjentka jest wyrównana, ma taką i taką dawkę.

 

Po porodzie wie, jaką dawkę brać, czyli wszystko jest w porządku, może rodzić – taka standardowa, książkowa kontrola to jest za półtora, dwa miesiące od porodu. I wtedy badamy wszystko: TSH, FT3, FT4, ATPO, ATG, ewentualnie w razie potrzeby USG. To jest mniej więcej jak byśmy miały zrobić standard.

 

Jeżeli jest nadczynność tarczycy w ciąży, bo to też się zdarza, to wtedy czasami trzeba częściej. Nadczynność jest bardziej kłopotliwa, bo trzeba też kontrolować USG tarczycy płodu. To jest w stanie ginekolog wykonać. Wszystko się da. Zawsze staram się pacjentkę uspokoić, że to nie jest dramat, ze wszystkim sobie poradzimy, tylko musimy te badania robić.

 

Nie lubię, jak pacjentka raz te badania zrobiła i przychodzi w połowie ciąży i nie wiemy, co się dzieje, ona się źle czuje, a badań nie ma żadnych. I tak co miesiąc ginekolog coś zleca. Można tę tarczycę dorobić, to nawet nie jest dodatkowe kłucie.

 

Położna Kasia: Czyli hormony muszą być pod stałą kontrolą w ciąży.

 

Doktor Magda: Nawet jak pacjentka jest zdrowa, to w ciąży ta kontrola jest potrzebna. Ja też sama się leczyłam w ciąży. Tak jest bezpieczniej, bo w tym momencie jest najważniejsze zdrowie dziecka. Nasze oczywiście też. Kobiety, które były w ciąży wiedzą, że to jest trochę tak, że jak pani się czuje, to nie jest tak ważne. Ważne jest, żeby z dzieckiem było wszystko okej. A do 20-ego tygodnia ciąży nie możemy liczyć na to, że dziecko sobie samo poradzi z tarczycą, musi być dobrze wyrównana tarczyca, a jednocześnie wszystkie narządy się tworzą. Bez prawidłowych hormonów tarczycowych może być kłopot z rozwojem dziecka. To jest naprawdę poważna rzecz.

Dziecko a tarczyca – wpływ niedoczynności tarczycy w trakcie ciąży na rozwój oraz dalsze badania noworodka.

 

Położna Kasia:  Czyli jak może wpłynąć niedoczynność tarczycy na rozwój dziecka?

 

Doktor Magda: To też zależy, w którym momencie się pojawiła niedoczynność. Jeżeli to jest pod koniec ciąży, to tak naprawdę jest to najbezpieczniejsze, natomiast, jeżeli to są te pierwsze tygodnie, to tarczyca wpływa na rozwój każdego narządu, wpływa na rozwój ośrodkowego układu nerwowego, czyli na IQ, na to, czy dziecko będzie mniej lub bardziej inteligentne. Czy będzie miało prawidłowy układ nerwowy rozwinięty. Niektóre z tych rzeczy nie dadzą się już potem wypracować i wyrehabilitować po porodzie, więc to jest bardzo ważne, żeby była tarczyca wyrównana. Poza tym narządy płciowe, układ moczowo-płciowy, oddechowy, czyli tak naprawdę wszystko, a najbardziej się boimy o mózg.

 

Położna Kasia: A jeżeli chodzi o leczoną niedoczynność tarczycy z prawidłowymi wynikami w ciąży, to jakie badanie należy zrobić u dziecka po narodzinach. W standardzie mamy badanie przesiewowe mukowiscydoza, niedoczyność tarczycy i fenyloketonuria. Czy to badanie wystarczy?

 

Doktor Magda: Jeśli chodzi o tak zwany przesiew to jak najbardziej, natomiast jeżeli nas coś niepokoi, bo na przykład w czasie rozwoju płodowego ginekolog mówi, że to dziecko jest bardzo duże, 5 kg, 5,5 kg, pacjentka może mieć tarczycę, nie ma cukrzycy ciążowej, można sprawdzić więcej parametrów, natomiast obowiązkowo jest TSH i tak jak mówiłam, te normy są zupełnie inne, więc trzeba mieć na uwadze, że TSH 5 u noworodka wcale nie musi być niepokojące. Jeśli tam jest coś nie tak, to wcale nie znaczy, że tam jest jakaś patologia tarczycy. Zaleca się wtedy powtórkę. Wtedy robi się TSH, FT3, FT4, czyli całą trójkę. Jeżeli mama brała hormony, to one teoretycznie nie powinny zaburzyć funkcji tarczycy u dziecka. Powtarzamy najpierw badanie. To może być pomyłka, może leki. Może było cesarskie cięcie, pacjentka dostała leki i to pogorszyło metabolizm. Ono jest, jak by nie było po ciężkich przejściach w tej pierwszej dobie. To TSH jeszcze nie przesądza sprawy, ale na początek wystarczy i jest w Polsce obowiązkiem. Jeśli jest coś nie tak, to powtarzamy. Później w rozwoju dziecka też warto zwracać uwagę na to, że ono nagle wypada ze swoich siatek centylowych. I wtedy badanie tarczycy jest powtarzane. Nie jest powiedziane, że jak po porodzie TSH było dobre, to już całe życie będzie dobre.

 

Położna Kasia: Czyli kontrolujemy.

 

Doktor Magda: Tak, jak nas coś niepokoi. To powinna zrobić pediatra, ale ja też o tym mówię, bo zazwyczaj wiemy, o co chodzi z tymi centylami. Mama widzi dziecko na co dzień i zauważa, jak jego zachowanie jest niepokojące. Bo też co chwilę robić badania bez wskazań i takie malutkie dziecko traumatyzować też nie jest dobrze. Trzeba jakoś wypośrodkować. Nie można co miesiąc brać noworodka na badanie krwi, kiedy nie ma do tego wskazań.

 

Położna Kasia: Wypośrodkować, ale też pilnować.

 

Doktor Magda: Jeżeli mama ma Hashimoto, to jest większe prawdopodobieństwo, że dziecko będzie miało Hashimoto, ale to nie jest tak, że ono występuje po urodzeniu. To pojawi się, lub nie, w którymś momencie życia. I dlatego mówiłam, że trzeba to dziecko obserwować i mama najlepiej widzi, czy się coś zmienia, ale to też nie jest zero jedynkowej, że jak ja miałam Hashimoto, to moja córka też na 100% będzie je mieć. Tylko jest predestynowana. Tak jak ja miałam cukrzycę, to moje dziecko będzie miało większe ryzyko cukrzycy i w tym kierunku zawsze bardziej patrzymy. Nie dajmy się też zwariować. To poporodowe TSH pomyślane jest przede wszystkim dla dzieci, które mają jakąś wrodzoną wadę tarczycy, na przykład niedorozwój jednego płata. Czasami w ogóle można nie mieć tarczycy. I wtedy każdy dzień ma znaczenie i trzeba te hormony włączyć od razu i takie noworodki mają TSH na przykład 200 po porodzie. To są naprawdę poważne sprawy.

 

Położna Kasia: A co się dzieje, jak w 31 tygodniu ciąży okazuje się, że kobieta ma niedoczynność tarczycy. Dostaje hormony i czy to znaczy, że po porodzie też będzie miała chorą tarczycę i do końca życia będzie musiała przyjmować hormony?

 

Doktor Magda: To zależy, jakiego rodzaju jest niedoczynność. Bo zapotrzebowanie na hormony rośnie wraz z masą ciała. Jeżeli ona na przykład przytyła bardzo dużo w ciąży, to może z tego powodu ma problem z TSH. Może nie brała jodu wcześniej, więc ma niedobór. Może to nie jest wcale zapalenie tarczycy. Jeżeli to jest tylko wynik niedoboru wagi, to bardzo prawdopodobne, że po ciąży nie będzie musiała brać tych leków. Ale na pewno musi zrobić te badania kontrolne poporodowe plus USG i wtedy sprawa powinna się wyjaśnić.

W ciąży pierwsze co robimy, to dbamy o dobrostan dziecka, czyli szybko dajemy hormony, żeby szybko było dobrze. Natomiast nie przejmujemy się mamą. To jest dość późno. Pytanie, czy pani nie miała wcześniej robionych badań i czy wszystko było dobrze. Z tego, co mówiłaś, jest za mało danych, żeby jej powiedzieć, że będzie brała leki do końca życia, bo może wcale nie.

Zapalenie tarczycy po porodzie

 

Położna Kasia: A wspomniałaś o zapaleniu tarczycy. Jest teraz na Twoim blogu wpis „Poporodowe zapalenie tarczycy”. Co nas powinno zaniepokoić po porodzie?

 

Doktor Magda: Z tym poporodowym zapaleniem tarczycy to jest, że każda kobieta może je mieć, niezależnie od tego czy wcześniej chorowała na jakąś patologię tarczycy czy nie.

Standardowy przebieg zapalenia tarczycy to jest taki, że się pojawia nadczynność, niedoczynność i potem to wszystko wraca do normy w ciągu roku. Może też nie być fazy nadczynności, niedoczynności, może nie dojść do normy, czyli może być wszystko.

Na początku kobieta bardzo chudnie, jest podenerwowana, nie jest w stanie się skupić, ma problemy ze snem, może mieć kołatanie serca, czasami nie jest w stanie wejść na pierwsze piętro. To jest czasami trudno zróżnicować. Bywa tak, że pacjentka źle się czuje, ale jest na tyle zakręcona po porodzie, wiadomo, że musimy dojść do siebie, że pewnych rzeczy nie widzi. I nie ma czasu, żeby pójść do lekarza.

Bywa tak, że pacjentka przychodzi w fazie niedoczynności i mówi, że czuje się lepiej. I ma TSH 67, bo już wchodzi w niedoczynność. I też nie jest powiedziane, że ona zostanie z takim TSH, bo najpierw było, dajmy na to, TSH 00, czyli nadczynność, potem TSH idzie do góry, czyli jest niedoczynność, a później to się normalizuje. Bywa, że trzeba włączyć leczenie. Tu jest różnie. Nie można generalizować, ale jeśli to się utrzymuje powyżej roku.

 

Położna Kasia: Poporodowe zapalenie tarczycy można przejść, że tarczyca sobie pofigluje i wróci do normy?

 

Doktor Magda: Tak.

Położna Kasia: A może być tak, że nie wróci do normy i będzie na przykład Hashimoto.

 

Doktor Magda: Zapalenie tarczycy jest formą choroby Hashimoto.

 

Położna Kasia: Czyli to jest preludium.

 

Doktor Magda: Są przeciwciała, są objawy i mam taką pacjentkę, która ma już trójkę dzieci w tej chwili i po każdym porodzie przechodziła poporodowe zapalenie tarczycy, które dochodziło do siebie. Wszystko się wyrównywało. Ona nie przyjmowała żadnych leków już po roku, bo było wszystko dobrze, po czym po kolejnym porodzie to samo. I po tym trzecim już pewnie jej tak zostanie. Tak wygląda. Kolejny raz przeciwciała to już ma miejsce uszkodzenie tarczycy.

 

Położna Kasia: Podobno jest tak, że ciąża w ogóle wyzwala u kobiety choroby, które po porodzie mogą zostać.

 

Doktor Magda: Tak jest. Ja to tak tłumaczę pacjentce, że w ciąży, żeby tolerować dziecko, które genetycznie jest częściowo nie nasze, to trochę nasza immunologia musi się wyciszyć, czyli wszystkie choroby w ciąży się uspokajają. Ale na przykład powiększają się znamiona. I po porodzie cała sprawa ucina się jak odcięta nożem. Koniec. Nie ma dziecka. I nagle z nową siłą choroba wybucha. I można to tłumaczyć tak, że wraca wszystko do siebie. I nagle jest taka tarczycy, albo pojawia się jeszcze jedno dziecko.

 

Położna Kasia: Świat nie lubi próżni.

 

Doktor Magda: Bo najpierw musiał być blokowany, żeby było wszystko dobrze z ciążą, a potem nie. Jest nadczynność, niedoczynność. Tylko jak mówiłam, można mieć niepełną postać, albo nadczynność będzie krótka. Zaczyna nagle tyć, jest senna, zmęczona, zaburzenia miesiączkowania, ale znowu – ma małe dziecko, więc część kobiet to bagatelizuje.

Jak nie pomylić objawów tarczycowych z depresją poporodową  

 

Położna Kasia: Dobrze, że wróciłaś do tego aspektu poporodowego, do tego zaburzenia nastroju, bo tarczyca może dać taki objaw i można ją pomylić z depresją poporodową.

 

Doktor Magda: Możemy, ale jest też badanie, że przeciwciała ATPO, te, o których mówiłam, jeśli były wysokie wcześniej, to bardziej predystynuują do depresji poporodowej. To jedno drugie nakręca, ale rzeczywiście można przegapić. Jak mówiłam o pacjentkach z maską psychiatryczną, że chodzą od psychologa do psychologa i leki nie działają. A tu się okazuje, że tarczyca była powodem.

 

Położna Kasia: Czyli jeżeli coś się dzieje, jest obniżony nastrój, to oprócz wizyty u psychologa, psychiatry, jest dobrze zrobić badania tarczycowe, może odwiedzić endokrynologa.

 

Doktor Magda: Przeciwciała są proste, bo tam są widełki norm i wyskakuje jakiś high, albo plusy. Gorzej, jak nie wiemy o tych normach, ale zrobić badania. Nawet pójść do swojego ginekologa przy okazji kontroli i się poradzić. Nie zawsze pacjentka ma czas, żeby umówić się jeszcze do endokrynologa. Tu małe dziecko…

Problemy z owłosieniem w czasie ciąży  

 

Położna Kasia: Tak, ma ograniczony czas. Ale badania to jest to, co jest najważniejsze. I wspomniałaś, że w ciąży rosną nam znamiona. Dostałam sporo pytań od czytelniczek na krępujący ich temat, że w ciąży zwiększyło im się owłosienie. Część z nich ma ciemniejsze włosy, więc to jeszcze bardziej widać. I tu mam opis, że owłosienie zmieniło się na gęstsze i ciemniejsze na brzuchu, z boku twarzy i między piersiami. I jakie badania hormonalne powinna ta pani zrobić po ciąży i kiedy, żeby sprawdzić, czy jakiś hormon nie jest tu winny.

 

Doktor Magda: Po pierwsze dobrze by było, żeby ginekolog sprawdził, jakiego typu jest to owłosienie. Czy to jest owłosienie typu mieszkowego, czyli takie jak mamy, tylko troszkę mocniejsze – to jeszcze nie powinno nas niepokoić. W ciąży może tak być. Czy to jest owłosienie typu męskiego, czyli pojawiają się czarne włosy, takie jak u faceta, takie, że mamy ochotę je zgolić. Teraz jest kult estetyczny i na przykład pacjentka goli sobie całe plecy, a ma dosłownie dwa włoski. To jest zupełnie inna skala problemu.

Jeżeli ginekolog powie, że to jest rzeczywiście nadmierne owłosienie i ono się pojawiło w ciąży to jest niepokojące. I już w ciąży trzeba by zbadać hormony męskie, bo to może sugerować, że te hormony męskie  się zmieniły. Hormony męskie to znaczy testosteron, androstendion i DHS. S – to siarczan. To są trzy hormony męskie, które mamy.

 

Jeśli to jest to meszkowe owłosienie to ja bym się tutaj nie denerwowała. Pacjentka zazwyczaj nie wie, jakie to jest owłosienie. I co należy z tym zrobić po ciąży. Jeśli to jest owłosienie typu męskiego, to trzeba zbadać trzy hormony, ale szukamy źródła. Są dwa źródła u kobiety: jajniki i nadnercza. Oglądamy oba te narządy, robimy USG. Bywa, że czasami trzeba zbadać prolaktynę, progesteron. Wtedy trzeba iść do endokrynologa. Hormony męskie można zrobić w każdej fazie cyklu, natomiast prolaktynę nie. Zwłaszcza, kiedy mama karmi. Wtedy musimy się z tym wstrzymać do końca karmienia.

 

Położna Kasia: Można długo dziecko karmić i czy w takiej sytuacji nie jest niepokojące, że karmimy na przykład 2-3 lata.

 

Doktor Magda: Ze względu na tarczycę?

 

Położna Kasia: Tak.

Warto pamiętać o suplementacji w trakcie karmienia piersią

 

Doktor Magda: Na początku wspominałam o suplementach dla ciężarnych i karmiących, bo w ciąży jeszcze kobieta i suplementach pamięta. Mam tu na myśli jod, witaminę D, kwas Omega-3, kwas foliowy. Natomiast spora część w czasie karmienia już ich nie przyjmuje. I wtedy to jest kłopot, bo my sobie fundujemy niedobry. Dziecko korzysta sobie i gorzej jest potem z nami. Zalecałabym więc przyjmowanie suplementacji,  jeżeli karmimy raz, dwa razy dziennie. Do końca karmienia. I wtedy nie ma ryzyka, że my się nabawimy niedoborów. Warto jeszcze pamiętać o żelazie. Nie lubimy go brać, bo są sensacje żołądkowe. Jeżeli karmimy to warto też żelazo sprawdzić, bo jeżeli my mamy niskie żelazo to i u dziecka będzie niskie. Chociaż już wszystko je taki dwulatek.

Hashimoto

 

Położna Kasia: Mam też pytanie do Ciebie o Hashimoto. Lubię przeglądać zapowiedzi książkowe i był taki bum, że wszyscy pisali o Hashimoto.

 

Doktor Magda: Dieta Hashimoto. Wyleczyłam się – zobacz jak. 😉

 

Położna Kasia: Czy to jest choroba cywilizacyjna? Czy to jest tak, że większość na nią zapada i jest ją trudno rozpoznać?

 

Doktor Magda: Rozpoznać jest trochę trudno, bo możemy objawy zrzucić na wiele różnych rzeczy: na zmęczenie, na stres w pracy, włosy wypadają, bo jem nieregularnie, albo nie dosypiam. Przytyłam, bo źle się odżywiam. Jest kilka czynników, które mają na to wpływ. Niestety, kobiety są bardziej predestynowane do zapadania na tę chorobę, bo estrogeny nas do tego predestynują. Wpływa na to to, co jemy. Te dziwne dodatki do żywności. Jedzenie jest tu istotne w tym sensie, że staramy się jeść zdrowo i rzeczy z dobrego źródła. I wpływa na to to, że jodujemy sól. Z tym jodem to jest tak. Za mało sodu jest źle i za dużo jodu jest źle. Polska zawsze były regionem niedoboru jodu, rodziły się dzieci z niedoczynnością. Było więcej raków tarczycy. Wiadomo było, że to jest spowodowane niedoborem jodu. I dlatego zaczęto jodować sól. Nie ma soli w glebie, nie ma w roślinach, zwierzętach i u nas. Lepiej jest w regionie morskim, ale też nie super. Dzięki jodowaniu soli raków tarczycy jest mniej, dzieci z wrodzoną niedoczynnością tarczycy, kretynizmu tarczycowego, już nie ma. Ale jest więcej Hashimoto. Wiedziano, że społeczeństwo z dużą ilością jodu będzie miało więcej Hashimoto. Mamy mniej raka, ale mamy więcej zapaleń tarczycy. Z punktu widzenia populacyjnego tak jest lepiej, bo rodzą się zdrowe dzieci. Zazwyczaj, żeby wystąpiła choroba potrzeba jest kilka rzeczy, czyli obciążenie rodzinne, płeć żeńska, stres, przyczyna poporodowa, ciężka choroba. Coś jeszcze.

 

Położna Kasia:  Czyli w sumie nasze czasy sprzyjają, żeby ta choroba wystąpiła.

 

Doktor Magda: Tak. Żyjemy bardzo stresowo teraz. Dlatego nie można mówić, że jest jeden czynnik i że to jodowanie soli jest złe, bo to też nie jest prawda.

 

Położna Kasia: Czy Hashimoto można wyleczyć dietą?

 

Doktor Magda: Nie. Jeżeli to jest naprawdę Hashimoto, a nie poporodowe zapalenie tarczycy, czy niedoczynność czy nadczynność, to tego się wyleczyć nie da. To zawsze jest. Można doprowadzić do dobrostanu, można człowieka wyrównać, doprowadzić do tego, że nie będzie miał żadnych dolegliwości, ale on nie będzie wyleczony. Nie ma przypadku wyleczenia tej choroby na świecie.

 

Położna Kasia: A dietą nie możemy sobie uregulować?

 

Doktor Magda: Możemy sobie bardzo pomóc.

 

Dieta jest bardzo ważna, ale nie spowodujemy, że znikną objawy, znikną przeciwciała, zniknie patologiczny obraz USG i staniemy się ludźmi zdrowymi. Czyli nie możemy doprowadzić do wyleczenia.

 

Możemy doprowadzić do dobrostanu, czyli do tego, że nie mamy żadnych objawów, że przeciwciała się obniżają.

 

Jeśli chodzi o dietę, to trzeba sobie zadawać sprawę, że każdy jest inny. To nie jest tak, że kupię sobie książkę i tam będzie napisane odstaw to, zacznij jeść to, tego unikaj, będziesz zdrowa, bo ktoś tam tak zrobił. Ty to zrobiłaś, bo miałaś nietolerancję na laktozę, odstawiłaś laktozę i jest dużo lepiej. Ale inna osoba będzie miała na przykład zapalenie jelit, która będzie nasilała immunologię, jeszcze inna będzie miała celiakię. Ktoś będzie miał nietolerancje pokarmowe, które będą to nasilały, czyli powinniśmy się przebadać i dostosować do tego, co u nas wyjdzie.

 

Jeśli chodzi o nietolerancję laktozy, to ona jest dość popularna w naszym społeczeństwie. Co czwarty, piąty Polak może mieć nietolerancję laktozy. Warto to sprawdzić. Ale nie można też uważać, że skoro źle się czuję po mleku, to jest nietolerancja laktozy. Może być nietolerancja kazeiny. Znowu zachęcam do tego, żeby robić badania, bo to może być coś innego niż myślimy.

Druga rzecz gluten. To też jest bardzo modny temat teraz.

 

Tutaj są dwie pułapki: Pułapka z niejedzeniem laktozy jest taka, że możemy mieć niedobór wapnia, albo możemy przejść na soję, która jest odradzana przy tarczycy. Były badania przeprowadzone na osobach zdrowych i chorych i ona rzeczywiście potrafi blokować tarczycę. Więc soja nie.

 

Z glutenem jest tak, że sporo produktów bezglutenowych ma wysoki indeks glikemiczny i można utyć. Kukurydza, ziemniaki, ryż. Pieczywo bezglutenowe ma tyle składników. Proszę przeczytać skład. Zawsze zachęcam do tego, żeby zrobić badania. To, że ktoś się źle czuje po białej bułce, to nie znaczy, że ma nietolerancję glutenu.

 

Zachęcam raczej, żeby się przerzucić na zdrowsze wersje typu pieczywo na naturalnym zakwasie. Lepiej zrobić badania na nietolerancję niż pochopnie odstawiać. Było też badanie w Stanach, niestety nie w Polsce, oni tam inaczej są genetycznie ukształtowani, które pokazało, że dieta bezglutenowa sprzyja tarczycy. Ale da się dobrze ustawić dietę bez laktozy, bez glutenu, tak żeby ona była zbilansowana. Jeżeli ktoś ma te nietolerancje. A może się okazać, że komuś nie służą jajka. I wyjdzie, że gluten i laktoza jak najbardziej, a trzeba unikać jajek.

Dieta polecana przez doktor Magdę

 

Położna Kasia: Jest teraz bardzo dużo tych diet, wegańska, semi wegetariańska. Sama się gubię. Ale czy jest dieta, którą polecasz, że jak ktoś chce sobie wyszukiwać zdrowe przepisy, to jak najbardziej.

 

Doktor Magda: Ja najbardziej lubię dietę Montignaca. Bo ona jest pozbawiona rzeczy o wysokim indeksie glikemicznym.

Widzę, że pacjenci mają dwie rzeczy naraz, odstawiają gluten i laktozę, ale pogarszają sobie insulinooporność, bo jedzą produkty z wysokim indeksem glikemicznym. I ta senność, która się pojawia, może wcale nie wynikać z tarczycy, tylko z insulinooporności. Ja bym unikała rzeczy z wysokim indeksem glikemicznym, czyli rzeczy przetworzonych, czyli cukier, biała mąka. W białej mące nie ma nic wartościowego. Ale rzeczy z pełnego przemiału fajnie by było mieć, bo tarczyca lubi witaminę B. Jak coś wymaga dużo eliminacji to warto z dietetykiem współpracować. Lubię dietę Montignaca z niskim, średnim indeksem, pełnowartościową i nikomu nie odstawiam na oko żadnego produktu. Poza tym, że rzeczywiście odradzam soję.

 

Położna Kasia: Są teraz diety sokowe. Jest dieta doktor Dąbrowskiej.

 

Doktor Magda: To nie są zdrowe diety, bo nie są zbilansowane. Soki to są same węglowodany. Tam nie ma białka, tam nie ma tłuszczu. Nasz organizm, nasz układ pokarmowy nie jest przystosowany do tego, żeby dostawać gotowy cukier w płynie. Ja nie jestem zwolennikiem diety sokowej. Diety Dąbrowskiej też nie, dlatego że tam jest mało kalorii, nie ma zupełnie białka, nie ma zupełnie tłuszczu, a jednak organizm tego potrzebuje, bo chociażby hormony składają się z białka i cholesterolu. Z mojego punktu widzenia to nie jest dieta zdrowa i ona nie wyleczy z żadnej choroby tarczycy.

 

To trzeba sobie powiedzieć jasno, bo część pacjentek przychodzi i mówi, że była na tej diecie i czuła się lepiej lub gorzej, ale uważała, że się wyleczy. Na diecie 600 czy 800 kalorii, czy to będzie samo białko, czy sama woda i kasza gryczana, to każdy schudnie. Jeżeli ktoś chce szybko schudnąć, to proszę bardzo. Przynajmniej to są warzywa, a one są zdrowe. Gdyby tam dorzucić białko, to byłaby całkiem fajna opcja. Trzeba też podkreślić, że organizm do oczyszczania ma wątrobę i nerki. Żadna dieta oczyszczająca nie jest potrzebna, no chyba, że ktoś ma takie pragnienie, że chce sobie pojeść same warzywa przez jakiś czas. Tylko trzeba być świadomym tego, że na pewno kobieta w ciąży czy karmiąca nie powinna takiej diety przechodzić. I na pewno bez konsultacji z lekarzem. Dieta postowa nie ma warzyw strączkowych, czyli w ogóle nie ma białka.

 

Położna Kasia: Można modyfikować.

 

Doktor Magda: Ale wtedy robi się Montignac. Jak do warzyw dodasz białko, to masz Montignaca. I to już jest ok.

 

Położna Kasia: Mówiłyśmy już dużo o diecie.

 

Doktor Magda: Czasami mówię pacjentkom, żeby wykombinowały jeszcze oprócz badań na nietolerancje pokarmowe, badania mikroflory. Czasami jest tak, że mamy kłopot ze spalaniem.

 

Położna Kasia: Zrobię teraz podsumowanie, że przy chorobach tarczycy dobrze jest spojrzeć, co jemy i co mamy na talerzu, i żeby to była zdrowa dieta, zbilansowana.

 

Doktor Magda: I obserwujemy własny organizm, bo czasami widzimy, że po czymś wyraźnie czuję się źle i idźmy wtedy tą drogą i wyjaśnijmy, dlaczego. Jeżeli czuję się źle po pieczywie, to czy to jest nietolerancja glutenu, czy to jest pieczywo o złym składzie. Musimy się też bardzo obserwować. Nawet jak nie chorujemy to warto mieć dietę, bo jest bardzo dużo śmieciowego jedzenia.

Wpływ stresu na Hashimoto – tarczyca stresu nie lubi!   

 

Położna Kasia: Mam fajne pytanie od czytelniczki: jaki wpływ na choroby związane z tarczycą, w szczególności Hashimoto, ma nasza psychika, stres, szybki tryb życia? I czy nadmierny wysiłek może pogorszyć nasz stan i jak to się będzie objawiać.

 

Doktor Magda: Na rozpoznane już Hashimoto. Stres szeroko pojęty, czy to będzie ciężka choroba, czy to będzie mobbing w pracy, czy to będzie depresja, która się zaostrzyła. Czy to będzie bardzo forsowny wysiłek fizyczny, czy to będzie bardzo radykalna dieta, to wszystko bardzo źle wpływa na tarczycę. Czyli żadnego stresu, szeroko go pojmując, to ona nie lubi. Nawet jak człowiek jest po prostu typem choleryka i co dziennie jadąc do pracy za kierownicą przestawia cały świat, to też będzie to niekorzystne.

Zazwyczaj mówię pacjentkom, jak mnie pytają, co mogę zmienić w trybie życia, „proszę się nie stresować”. To fajnie się mówi. W obecnych czasach trudno jest wprowadzić to w życie, ale pewnych rzeczy możemy uniknąć. Tak jak zmienić swoje podejście za kierownicą. Czy unikać rzeczy, które mi nie służą. Czy właśnie zbyt forsownie nie ćwiczyć. Dam przykład mojej pacjentki, która jest dietetykiem. I ona sama się z siebie teraz śmieje, bo kiedyś przyszła i mówi: wiesz co, nie wiem, skąd się wzięło T4…?  Ja powtórzę za tydzień. I za tydzień miała wynik normalny, jak do tej pory, nic nie sugerowało, że powinno się coś dziać. Dobrze się czuła, brała leki, suplementy. I powiedziała: wiesz co, ja wiem dlaczego tydzień wcześniej był dziwny wynik – miałam ostry bieg poprzedniego dnia. Startowała w jakimś maratonie. I ja nie pomyślałam, przecież sama się tym zajmuję na co dzień. Czasami nam takie rzeczy po prostu wypadają.

Na pewno nie warto robić badań po infekcji, bo to też wpływa na wyniki. I możemy pochopnie zmienić dawkę. Czyli wysiłek fizyczny jak najbardziej, ale nie ekstremalny. Po prostu o siebie dbamy.

 

Położna Kasia: Czyli maratony odpadają?

 

Doktor Magda: Są osoby, które biegają całe życie i też mam takie pacjentki i koleżanki, które mają Hashimoto i biegają, ale trzeba brać pod uwagę to, żeby nie robić badań po jakichś takich dziwnych sytuacjach czy po locie 10-godzinnym. Też mówię, żeby ten wysiłek fizyczny był taki, żeby dobrze się z tym czuły, żeby to nie było tak, że idę dzisiaj i znowu pokonam swój rekord z wczoraj. To nie aż tak ma być. To ma być taki wysiłek, który sprawia nam przyjemność.

Insulinoodporność

 

Położna Kasia: Tu już wspomniałaś, ale chciałam podpytać jeszcze o insulinooporność. Kiedy powinniśmy się zbadać w tym kierunku? I co powinno nas zaniepokoić z naszych objawów, przyzwyczajeń? I czy to może nam zaszkodzić, jeżeli planujemy zajść w ciążę?

 

Doktor Magda: Insulinooporności w ciąży nie sprawdzimy. Ona jest wpisana w obraz ciąży. W ciąży nie oznaczamy insuliny. Oznaczamy sam cukier. To jest sytuacja, kiedy badania nie możemy zrobić. Jeżeli nie ma infekcji (badamy się w momencie dobrostanu, tak samo jak z tarczycą) to badanie insulinooporności czyli krzywą obciążenia glukozą, możemy wykonać.

Zachęcam pacjentki, żeby robiły trzypunktową, czyli na czczo, po godzinie i po dwóch i jednocześnie insulinę też na czczo, po godzinie i dwóch. Wtedy mamy najlepszy obraz sytuacji, jak nasz metabolizm wygląda. Kiedy go robimy. Ten test robię, nie tylko podejrzewając insulinooporność, ale czasami przychodzi pacjentka i ja podejrzewam niedocukrzenie posiłkowe. Czyli duża zmiana masy ciała, przeważnie na plus, ale czasami są też osoby, które chudną. Senność poposiłkowa, nerwowość jak długo nie zjem, albo chęć na słodkie.

Z takich rzeczy niepokojących to oprócz przyrostu masy ciała, którego nie można niczym wytłumaczyć, bo często pacjentki przychodzą z tarczycą, a wychodzi insulinooporność. Czyli ćwiczy, stara się stosować dietę, wydaje jej się, że w miarę dobrą i tyje. Albo na przykład cukrzyca przebyta w ciąży, cukrzyca w rodzinie. Jakieś zaburzenia metabolizmu, które występowały wcześniej. Jest dużo takich wskazań, które mówią, żeby tą krzywą wykonać, na przykład po 40-tym, 45 roku życia, już będzie większe ryzyko. Po urodzeniu dziecka cięższego  niż 4 kg będzie większe ryzyko.

Czynników jest sporo, natomiast jak przychodzi pacjentka i mówi nie mogę schudnąć, tarczyca jest ok, to w standardzie robię. Zwłaszcza jak ta otyłość to jest głównie taki brzuszek. Czyli otyłość bardziej taka typowo kobieca, taka brzuszna. Tak trudno jest powiedzieć o wszystkich objawach, bo jedna część to są te problemy z tyciem, a druga to taka senność poposiłkowa, zmęczenie.

Przychodzi po pracy i kładzie się, bo musi coś zjeść i od razu się kładzie. I po godzinie się dopiero zbiera. Albo uczucie niepokoju. Ja to czasem porównuję do narkomana, który nie dostał swojej działki, czyli nerwowość. Wewnętrzny niepokój. Ból głowy z tendencją do zasłabnięć, zawroty głowy. Uczucie, że jak coś nie zjem za chwilę, to zasłabnę. Czyli takie neurologiczne objawy. To też może być to. Jest mała świadomość tej insulinooporności cały czas.

 

Położna Kasia: Spojrzę, czy dziewczyny zadawały jakieś pytanka? Myślę, że wyczerpałyśmy temat.

 

Doktor Magda: Jakby coś to się umówimy za jakiś czas.

 

Doktor Magda po godzinach – czyli co ogląda i czyta endokrynolog

 

Położna Kasia: Dokładnie. Mam na koniec trzy lekkie pytania. O Twój ulubiony film.

 

Doktor Magda: Jestem w posiadaniu dwójki dzieci, więc głównie oglądam kreskówki. Rozmawiałyśmy o serialach i ja się nawet zastanawiałam czy ja coś oglądam. Ja oglądam „Gra o tron”. Polecam. Z filmów jestem w teamie James Bond. U nas są dwa teamy: James Bind i Mission Impossible. Ja wychodzę z założenia, że jest tyle stresów w życiu i tyle problemów z pacjentami przerabiam, że ja nic poważnego nie oglądam w domu, bo próbuję się zrelaksować. Także ulubionego to chyba nie mam.

 

Położna Kasia: A książka? Masz czas na czytanie?

 

Doktor Magda: Od kiedy piszę bloga to nie. Zawsze od kiedy pamiętam, czyli od przedszkola, to ja coś czytałam. Zazwyczaj to było kilka książek naraz i z takich, które zawsze się sprawdzają, to moim zdaniem jest Chmielewska. Lubię też  bardzo Maryninę. To jest rosyjska milicjantka, która pisze kryminały fajne. Mnie się podoba to, że nie wiadomo, kto zabił do samego końca. 🙂

A z lekkich rzeczy to lubię książki Janet Evanovich. Była ekranizacja pierwszej części – „Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy”. W ogóle cała ta seria jest fajna, taka trochę komediowa. Znowu o przestępcach. To się czyta jednym tchem. To jest taka książka, że jak chcesz mieć trochę luzu, to jeden wieczór i masz całą przeczytaną.

 

Położna Kasia: To jest przygodowa, zabawna? Coś takiego?

 

Doktor Magda: Tak. Bohaterką jest kobieta, która postanawia łapać przestępców i to się dzieje w realiach Stanów Zjednoczonych. I też widać, bo ona tych książek napisała dwadzieścia kilka. Bo to są kolejne części, ale każda jest całością. Widać jak to się zmieniało. Teraz tych przestępców szuka przez Internet, a na początku wydzierała kartki z książki telefonicznej. Mogę ci pożyczyć, mam 17 części.

 

Położna Kasia: Bardzo chętnie. Patrzę, czy macie jeszcze jakieś pytanka. Gdzie można się umówić z panią doktor?

 

Doktor Magda: Na stronie u doktor Magda.

 

Położna Kasia: I u mnie też jest na stronie. Dziękujemy Wam za uwagę, a Tobie za przyjście. Do zobaczenia za tydzień.

KONIEC

 


Podsumowanie, czyli co chciałabym, abyś zapamiętała:

  • Tarczyca nie ma „typowych” objawów, jeśli dzieje się coś, trudnego do zdiagnozowania to warto się jej przyjrzeć. 
  • Przed wizytą u endokrynologa warto mieć zrobione badania:
    • TSH, FT3, FT4 (tzw. trójka tarczycowa) – koniecznie rano i na czczo (inaczej wyniki będą przekłamane)
    • ATPO i ATG (przeciwciała tarczycowe)
    • TRAb (jeśli mamy podejrzenie nadczynności tarczycy)
    • warto też zabrać archiwalne wyniki badań (nawet na pierwszy rzut oka „niepowiązanych” z tarczycą)
    • Dodatkowo warto zbadać wapno i witaminę D
  • Badania tarczycowe w trakcie ciąży:  Zaraz po zajściu w ciążę do 20 tygodnia co miesiąc; po 20 tygodniu co 6 tygodni. Warto wykonywać je przy okazji innych badań krwi np. zleconych przez ginekologa (aby oszczędzić sobie kłucia)

Napisz proszę, co dla Ciebie było najistotniejsze w rozmowie z Doktor Magdą?

Dziękuję Ci za przeczytanie wpisu:

  • Zachęcam Ciebie do dzielenia się własnym doświadczeniem w komentarzu. Często dzięki jednemu komentarzowi powstaje wartościowa dyskusja. A ja z radością poznam Twój punkt widzenia.

  • Podaj dalej, udostępnij wpis innym potencjalnie zainteresowanym 🙂

  • Znajdziesz mnie na Facebook’u ZapytajPoloznaPL

  • Koniecznie odwiedź mnie na Instagramie nick polozna_kasia tam dziele się swoją wiedzą w postaci ktrótkich InstaStories oraz w postach. Poznasz mnie też z prywatnej strony.

  • Lubisz YouTube? Od jakiegoś czasu staram się regularnie publikować nowe filmy 🙂
    Zajrzyj tutaj.

Wybrane dla Ciebie

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszam
na darmowy kurs!

Jestem położną i kurs stworzyłam z myślą o Tobie, przyszła mamo, żeby być Twoim przewodnikiem po narodzinach, karmieniu piersią i macierzyństwie.

Kasia Płaza-Piekarzewska — Położna

P.S. W każdej chwili możesz wypisać się z kursu.