Poranek z położną Kasią

Podróże z dzieckiem za granicę w dalekie kierunki na macierzyńskim
rozmowa z Karoliną [Poranek z Położną Kasią #33 – transkrypcja]

Marzysz o podróżowaniu z dzieckiem?
Zastanawiasz się jak przetrwać lot z dzieckiem?
Myślisz, o tym by polecieć z niemowlakiem na koniec świata i zastanawiasz się jak to zrobić?
A może nigdy nie wpadłaś na taki pomysł, bo wydał Ci się zbyt szalony?

Sama nie wpadłam na pomysł samotnego podróżowania z niemowlakiem podczas urlopu macierzyńskiego. Natomiast poznałam kobietę, która TEGO DOKONAŁA. Pomyślałam wtedy „wspaniale mieć takie marzenia i je ZREALIZOWAĆ”. Dlatego do „Poranka z położną Kasią” zaprosiłam inspirującą mamę Karolinę Kaczmarską. Zachwyciła mnie swoim podejściem do macierzyństwa i nieszablonowym spędzeniem urlopu macierzyńskiego. W końcu przecież to powinien być urlop 🙂

Kilka słów wstępu

Położna: Witam serdecznie w „Poranku z Położną Kasią”, nazywam się Katarzyna Płaza-Piekarzewska, jestem położną i prowadzę już od 2007 roku blog zapytajpolozna.pl, a oprócz tego wydaję „Dzienniczek Ciąży” dla rodziców, więc serdecznie was zapraszam na stronę brioko.pl. Jeżeli chcielibyście mnie wesprzeć, zapraszam na mój profil na patronite, gdzie można wesprzeć twórcę drobnymi wpłatami. Dzisiaj w „Poranku z Położną Kasią” będziemy rozmawiać o podróżowaniu z dzieckiem. Moim gościem jest Karolina, która na urlopie macierzyńskim wyruszyła w podróż. Będziemy rozmawiały o podróżowaniu do dalekich krajów, więc będzie dzisiaj bardzo gorąco. Chciałabym, aby Karolina opowiedziała coś o sobie i o projekcie, z którym dzisiaj przyszła.

Karolina: dzień dobry, nazywam się Karolina. Jestem kobietą, mamą dwuletniego Felka i miesięcznego Romka, który jest tutaj z nami. Bardzo lubię podróżować, właśnie dziś o tym z Kasią porozmawiamy, a dodatkowo jestem na urlopie macierzyńskim i myślę, że jest to bardzo fajny czas, aby wyruszyć w podróż ze swoim maluchem, jeśli jest to jedno z waszych marzeń.

Kiedy zrodziła się miłość do dalekich podróży?

Położna: Zawsze inspirują mnie osoby, które udają się w dalekie kraje. Chciałabym zapytać od kiedy właściwie podróżujesz?

Karolina: Dalsze podróże zaczęłam, kiedy byłam w ostatniej klasie liceum. Dużo podróżowałam na studiach i po ich skończeniu, a najczęściej były to podróże samotne. Najbardziej lubiłam jeździć sama i było to dla mnie bardzo ważne, czasami były to projekty – raz byłam w Stanach, pojechałam też do Japonii.

Położna: Nie bałaś się sama podróżować? Ja mam bardzo dużo oporów, że na przykład coś mi się stanie. Miałaś takie myśli?

Karolina: Nie, bo ja bardzo pozytywnie podchodzę do świata i ufam, że wszędzie czeka na mnie coś dobrego. Gdy podróżowałam w miejscach bardziej „dzikich”, to planowałam to z głową. Nie wyruszałam w miejsca, gdzie może mi się przytrafić coś złego, natomiast każda podróż była dla mnie ekscytacją i raczej nie miałam obaw.

Położna: a jest jakaś najwspanialsza historia z dalekiej, samotnej podróży, którą chciałabyś się podzielić?

Karolina: dużo było tych wspaniałych przygód i cudownych osób, które poznałam w trasie… Może wrócimy do tego za chwile? Zrobię w głowie selekcję, bo jest ich za dużo.

Jakimi kryteriami kierujesz się wybierając kierunek?

Położna: Dobrze. Powiedziałaś o tym, że jak wybierasz miejsca, to robisz reaserch, że ma to być miejsce bezpieczne. Jakimi kryteriami głównie się kierujesz? Szukasz w przewodnikach jakiegoś miejsca, czy w internecie? Jeździsz do miejsc, które są bardziej komercyjne, czy bardziej niszowe?

Karolina: Z reguły nie jeździłam i nie jeżdżę do miejsc komercyjnych, bardziej mi zależy, żeby to były miejsca prawdziwe. Teraz podróżuję też zupełnie inaczej, ponieważ już nie jestem sama, a mam drużynę w postaci dwóch synków, więc pod innym kontem sprawdzam miejsca, do których chcę wyruszyć.

Położna: Jaki był najdalszy dla ciebie kierunek?

Karolina: Najdalszy kierunek to była Japonia. Była to dla mnie pierwsza egzotyczna podróż we wczesnej młodości, na początku studiów. Pojechałam tam do pracy, pracowałam jako kelnerka. Było to niesamowite przeżycie, Japonia jest bardzo specyficznym krajem, odległym kulturowo od naszego. Pozwoliło mi się to spotkać ze sobą w innym kontekście kulturowym. Bardzo to lubię w podróży, że wychodząc z kontekstu kulturowego, takiego autopilota na którym żyję na co dzień, to w podróży często zadaję sobie pytania będąc w różnych monetach życia i odpowiedzi najłatwiej przychodzą mi w podróży.

Położna: Tak z ciekawości – jechałaś do pracy, którą znalazłaś, czy szukałaś jej na miejscu?

Karolina: Wtedy jechałam z moją kuzynką, prace miałyśmy „nagraną” wcześniej i ta podróż była spełnieniem marzeń, bo marzyłam, żeby później pojechać do Azji południowo – wschodniej i dzięki tej pracy, udało mi się później pojechać do Tajlandii. Wracając do poprzedniego pytania Kasi odnoście najwspanialszej przygody, to było coś wspaniałego, pamiętam każdy zapach, każdy widok… Teraz, gdy jeżdżę w te same miejsca, to już może jestem bardziej nasycona i już więcej rzeczy widziałam na świecie, natomiast te pierwsze egzotyczne podróże były czymś niesamowitym. Nawet zazdroszczę czasami ludziom, którzy nie wyjeżdżają nigdzie poza Polskę, że tyle mają do odkrycia. Oczywiście nie każdy lubi podróżować. Ale to był coś wspaniałego na tamten czas.

O podróżowaniu w ciąży

Położna: Chciałabym zrobić taki wstęp, że podróżowałaś sama i zdobywałaś nowe kontynenty, a później zaszłaś w ciążę i rozmawiając z tobą wiem, że nie zmieniłaś swojego stylu życia. W ciąży też podróżowałaś?

Karolina: Tak, w ciąży też podróżowałam i po Polsce, i wyjeżdżaliśmy też z mężem do krajów europejskich, natomiast już przed zajściem w ciąże byłam w takiej podróży w Azji południowo – wschodniej, bo akurat tę cześć świata znam i bardzo dobrze się tam czuję. Spotykałam wiele rodzin podróżujących z małymi dziećmi i marzyłam zawsze, że będąc na urlopie macierzyńskim z małym dzieckiem, tak spędzę ten urlop. Było to moje ogromne marzenie i taka intencja już przed zajściem w ciążę. Wyobrażałam sobie, że będę z tym moim synkiem Felkiem podróżować i udało się to zrealizować.

O podróżowaniu w dalekie kraje z niemowlakiem

Położna: Czyli w ciąży podróżowałaś po Europie. A kiedy ruszyliście w tą dalszą podróż, jak już się urodził?

Karolina: Zaczynając podróże jeździliśmy na przykład w Bieszczady, żeby moje dziecko nie było przyzwyczajone do takiego „rytmu dnia świstaka”, ponieważ później byłoby to trudne, żeby przyzwyczaić go do zmieniających bodźców. Natomiast w tą dalszą podróż, też do Azji, wybraliśmy się jak Felek miał pół roku. Z perspektywy czasu myślę, że był to bardzo dobry wiek, bo dziecko było cały czas na piersi, wprowadzałam też pokarmy, ale to wszystko poszło gładko. Nie przemieszczał się. Teraz jak gdzieś wyjeżdżamy z Felkiem, to jest już wyzwanie. Wyjeżdżając myślę z tyłu głowy, jak zapewnić Felkowi atrakcję i ochronić też trochę siebie, żeby nie zwariować. Natomiast dziecko, które nie skończyło roku, jest idealnym kompanem do podróży.

Położna: Zgadzam się.

Karolina: Oczywiście to też zależy od dziecka, bo nie każde dziecko jest takie same. W tę podróż wybrałam się też dla siebie. Najtrudniejsze w tym wczesnym macierzyństwie były takie „świstacze dni”, które są zalecane. Czyli kąpiel o tej samej godzinie, jedzenie o tej samej godzinie i też w podróży starałam się tej rutyny trzymać. Jednak wychodzę z założenia, że takie małe dziecko oprócz czasu rodziców, którego podczas podróży możemy przeznaczyć 24 godziny na dobę, bliskości, karmiena piersią i czystej pieluszki, to nie potrzebuję dużo więcej. Odetchnęłam wyjeżdżając.

Położna: ile byłaś w tej podróży?

Karolina: w podróży byliśmy prawie pół roku, pierwszą część spędziłam razem z moim mężem. Oczywiście wyjeżdżając miałam dużo pytań i lęków, które wynikały z tego, że dużo osób krytykowało mnie za tę decyzję, że jest to egoistyczne, dziecko potrzebuję w tym czasie rutyny… Natomiast stwierdziłam, że posłucham siebie i był to wspaniały czas dla naszej rodziny. Rozpoczęliśmy od Tajlandii, później przejechaliśmy część Wietnamu, Laos i wróciliśmy do Tajlandii. Potem planowaliśmy wrócić w trójkę, ale w związku z tym, że mój mąż musiał wrócić do swoich obowiązków zawodowych, ja jeszcze miałam możliwość, żeby skorzystać z urlopu macierzyńskiego, zdecydowałam, że zostanę sama. Znaleźliśmy jedną z wysp w Tajlandii, na której bardzo dobrze się czułam jako młoda mama będąc z dzieckiem, były tam też mamy innych dzieci i zostałam jeszcze na dwa miesiące z małym Felkiem.

Rytm dnia niemowlaka w podróży

Położna: A jak sobie ustawiałaś tam rytm będąc już na wyspie? Bo mówimy, że rytm dla dziecka byś zapewniła na pewno w Polsce, a tam…?

Karolina: No rytm to miałam cudowny i w ogóle jak wspominam tamten czas, to czułam się niczym boginka będąc na tej wyspie. Napisałam w internecie ogłoszenie, że szukam osoby, która kocha dzieci i chciałaby ze mną dzielić domek, i w zamian za to zajmować się trzy, cztery godziny dzieckiem. Udało mi się znaleźć dziewczynę z Brazylii, która kochała dzieci, była pediatrą, więc czułam się tak bezpiecznie, jak będąc tutaj z położną Kasią wraz z moim 4-tygodniowym Romkiem. Rytm był taki, że na początku wstawałam, bawiłam się z Felkiem, później miałam trzy godziny świętego spokoju dla siebie. Joga bardzo pomaga mi się zrelaksować, złapać harmonię w ciele i psychicznie, a w związku z tym, że w krajach Azjatyckich jest dużo szkół jogi, zapisałam się na dwie godziny jogi dziennie, później szłam się przepłynąć, medytowałam pod palmą, coś czytałam, wracałam i byłam tak wypełniona, zaopiekowana i szczęśliwa, że byłam w stu procentach dla Felka. Mogłam mu z siebie dużo dać po tym czasie. Później Felek miał czas drzemki, to była taka regularna pora i wieczorem już mieliśmy czas dla siebie, który spędzaliśmy na plaży, bawiliśmy się. Były to trochę takie „dni świstaka”, ale miałam też czas, że tak to ujmę metaforycznie „nakarmić siebie”.

Położna: ale również aura… tam było cały czas ciepło.

Karolina: oczywiście, aura była dużo łatwiejsza do takiego stylu życia, bo Felek miał dwa bodziaki, jakbym teraz słuchała, mając dwójkę dzieci, takiej historii i ktoś by mi opowiadał, ubierając dziecko w kombinezon i wchodząc do autobusu, mogłabym się wkurzyć. Aura na wyspie była bardzo sprzyjająca, piękna pogoda… Azjaci kochają małe dzieci, więc też się czułam zaopiekowana. Dzieci są bardzo ważne w tej kulturze, tak samo jak młode matki.

Położna: wszyscy się o nie troszczą?

Karolina: tak, wszyscy się troszczą, ludzie żyją bardziej w wspólnotach. Jadąc do Kasi, żeby porozmawiać z nią w „Poranku z Położną Kasią” miałam wyzwanie, ponieważ mimo, że jestem z tego miasta i mam sporą rodzinę, to nikt w swoim napiętym grafiku nie miał czasu, żeby pójść z Romanem na godzinny spacer, więc jest to dla mnie ogromne wyzwanie. Natomiast na takiej wyspie oprócz pomocy barterowej dziewczyny z Brazylii, mieszkałam blisko rodziny z Tajlandii, z którą jesteśmy zaprzyjaźnieni i też mi bardzo pomagali. Była to taka naturalna pomoc z serca. Czułam, że moje dziecko jest wypieszczone i zaopiekowane.

Dalekie podróżowanie okiem bliskich

Położna: Byłaś tam pół roku, aura była sprzyjająca, a co na to twoi bliscy, którzy tutaj zostali i wcześniej byli osobami, które uważają, że jest to nieodpowiedzialne? Czy zmieniło się ich podejście?

Karolina: Będąc w podróży kontaktowaliśmy się, więc cały czas słyszałam taki sceptyczny głos, że podróżując nieodpowiedzialnie w egzotycznych miejscach, narażam. Myślę, że wynikało to po prostu z takiego wyobrażenia dalszych krajów, że to jest jakiś brak cywilizacji… Tajlandia jest, przynajmniej dla mnie, dobrą destynacją do podróży z dzieckiem. Później były takie głosy, że „jak wrócisz, to zobaczysz dopiero, co to jest prawdziwe życie”.

Położna: to jest chyba takie polskie… Im było gorzej, tobie będzie jeszcze gorzej.

Karolina: ja się złapałam na tym, że miałam wyrzuty sumienia, że fajnie spędzam czas. Nawet ukradkiem, żeby celebrować prywatność na social media, nie chciałam ujawniać, że jest mi fajnie. Jak wróciłam to zmieniła mi się leksyka i tutaj wracamy do mentalności polskiej, kiedy pytali „co słychać”, zaczęłam odpowiadać „no, ciężko” i potem myślę: co to za głosy mówią? To ja, czy programowane głosy? Rzeczywiście, jak wróciłam było mi trudniej, niż w tej aurze tajskiej wyspy i miałam takie zderzenie z rzeczywistością, ale starałam się zbudować tutaj na nowo.

O projekcie Breath Mama

Położna: Spędziłaś pół roku w podróży z dzieckiem i to cię zainspirowało do pewnego projektu.

Karolina: Tak, to jest mój projekt marzeń, ale on powstał w sercu i w głowie podczas drugiej podróży, gdzie byłam z Felkiem sama, i w drugiej ciąży z Romkiem. Wróciłam na wyspę, o której wcześniej rozmawiałyśmy w Tajlandii i pomyślałam „kurcze, jakby to było cudownie zorganizować taki wyjazd dla innych mam”. Nie podróż z plecakiem, tylko żeby mogły przyjechać i poczuć się jak boginie, i dodatkowo mieć czas pełnej obecności z dzieckiem. Znalazłam magiczne miejsce, bardzo kameralne, taki resort przystosowany dla małych dzieci, to było dla mnie ważne. Wymarzyłam sobie, że podczas mojego drugiego urlopu macierzyńskiego, który właśnie rozpoczęłam miesiąc temu, zrealizować ten projekt i zaprosić mamy. Dzieli się on na trzy turnusy, gdzie podczas jednego będzie możliwość, żeby przyjechać z partnerem, mężem. Podczas tego pobytu mamy będą miały zapewnioną opiekę do dzieci ze wspaniałymi dziewczynami, które mają doświadczenie i kochają dzieci. Dużo czasu spędziłam, żeby wyselekcjonować takie opiekunki. Będą miały swój święty czas, gdzie będą mogły opcjonalnie korzystać i poćwiczyć jogę oraz się nakarmić, o czym mówiłam wcześniej. Więcej informacji jest na stronie: breathemama.pl.

Położna: czyli będą opiekunki, które się zajmują dziećmi. A jaki jest wiek dzieci, które mogą przyjechać?

Karolina: Do siódmego roku życia, biorąc pod uwagę, że jak dziewczyny będą się zajmowały dziećmi, żeby te zajęcia zaaranżować dla danej grupy wiekowej.

Położna: A najmłodsze dziecko? Miałam pytanie od czytelniczki, czy z dwumiesięcznym dzieckiem mogłaby przyjechać, i czy niania też się zaopiekuje takim maluszkiem?

Karolina: Oczywiście, jak najbardziej. Dobierając zespół opiekunek, jedna z nich będzie dedykowana dla niemowlaków. Ja sama będę podczas tego projektu na wyspie, Roman będzie miał trzy i pół miesiąca, więc jak najbardziej, jeżeli marzy się jej taka podróż, a blokadą jest to, że dziecko będzie miało wtedy dwa miesiące, myślę, że nie powinna się obawiać, ono będzie podczas jej świętego czasu w bezpiecznych rękach.

Położna: Jest opieka dla dzieci. A co w tym czasie będą robić mamy?

Karolina: Podczas opieki dla dzieci, mamy będą miały swój święty czas i ja zaproponowałam w związku z tym, że mi bardzo pomogło po porodzie ułożyć sobie w głowie i sercu różne rzeczy – jogę. Do projektu zaprosiłam dziewczynę, która pracuje z mamami i będzie dla tych początkujących i bardziej zaawansowanych prowadzić zajęcia. Dodatkowo będą krótkie warsztaty, inny każdego dnia. Jeden będzie o oddechu, świadomość oddechu mi bardzo pomogła, będzie o tym jak sobie radzić ze stresem, którego jest mnóstwo mając dwójkę dzieci, więc ten oddech pozwala mi funkcjonować. Będą warsztaty dotyczące odżywiania. Podczas pobytu będzie dieta wegańsko – wegetariańska. Nie zabraniam jeść mięsa, ale doświadczyłam tego, że bardzo ważny w życiu każdej mamy jest czas odtrucia, jedząc zdrowe jedzenie.

Położna: czyli mamy warsztaty, jedzenie, jogę…

Karolina: i masaż. Mamy będą mogły skorzystać w programie z masażu i dodatkowo będą mogły skorzystać z masażu Tajskiego. Dziewczyna prowadząca zajęcia jogi i warsztaty, wieczorem będzie zajmowała się relaksacją. Wracając do tej joginki… Wybrałam ją do tego projektu ze względu na to, że sama jest mamą i pracuje z mamami, więc jeśli któraś z pań będzie chciała bardziej popracować nad sobą, ona między innymi z traumą poporodową, będzie taką możliwość.

Położna: Dobrze jest to przepracować, a nie zamieść pod dywan, bo to wszystko wraca w kolejnym porodzie. Myślę, że ważnym punktem jest to, że to miejsce jest tylko na wyłączność dla twojej grupy.

Karolina: Dla mnie było to bardzo ważne, to jest kameralne miejsce i na każdym turnusie przewiduję nie więcej niż dziesięć osób, żeby każdy mógł odpocząć i się zregenerować.

Położna: Dziesięć osób, trzy turnusy, w tym jeden z partnerem.

Karolina: Idea była taka, żeby to był wyjazdy w energii kobiecej, wspierającej, z akceptacją innych kobiet. Natomiast panie, które do mnie pisały pytały, czy będzie możliwość, żeby przyjechać z partnerem. Na początku pomyślałam, że nie taką miałam wizję, ale wychodząc ze swojej perspektywy myślenia, dla wielu dziewczyn, które wcześniej nie podróżowały obecność partnera może być bardzo wspierająca i wchodząc na przeciw stwierdziłam, że jeden z turnusów, a może dwa, jeśli będzie więcej takich pytań, będzie miał inną atmosferę i możliwość przyjazdu z partnerem albo mężem, który będzie mógł uczestniczyć w zajęciach lub poświęcić czas na coś innego. Wieczorem będą do dyspozycji opiekunki i myślę, że jest to ważne, aby rodzice mieli też czas dla siebie, który przykładowo mi, będąc w Warszawie, bardzo trudno jest wygospodarować, biorąc pod uwagę chętne ręce o pomocy.

Jak przekonać partnera do podróży samej z dzieckiem?

Położna: Załóżmy, że chcemy wyjechać. Jak przekonać partnera do wyjazdu samemu w „odludne” miejsce?

Karolina: Staż mojego związku to już 17 lat, dużo podróżowałam sama i mój mąż mnie do tego zachęcał. Wiedział, że jest to dla mnie ważna przestrzeń, więc nie jestem tutaj specjalistką od przekonywania, bo nie miałam takiej potrzeby. Myślę, że rozmowa. Jeśli któraś z dziewczyn nas ogląda i myśli, że taka podróż, miejsce, czas jest czymś o czym marzy, to najfajniej jest porozmawiać i powiedzieć o takiej potrzebie. Można naładować się energią na rok.

Położna: Na takim wyjeździe jest praca ze sobą, wsłuchanie się w siebie. W mieście jednak jest to bardzo trudne. Partner załóżmy jest nieprzychylny i jak nie o odległość, to zapyta o szczepienia. Jak to wgląda w miejscu, które wybrałaś?

Karolina: Na tej wyspie w Tajlandii nie są zalecane szczepienia dla dzieci i ja swoich dzieci nie szczepiłam. Ważne jest tak jak wszędzie, żeby przestrzegać zasady bezpieczeństwa: myć ręce, nie jeść surowych owoców… Do Tajlandii bardzo dużo ludzi podróżuje z małymi dziećmi, na wyspie też w razie zatrucia jest szpital, lekarze, sama nawet robiłam USG ciążowe. Nie jest to miejsce w buszu. Jest infrastruktura, która daje poczucie bezpieczeństwa i myślę, że dla młodych mam jest to bardzo ważne. Mimo, że pozytywnie podchodzę do podróży, używam głowy, a nie samych pozytywnych intencji.

Położna: Może być tak, że któraś mama ma małe dziecko, ale jest w ciąży. Czy ona również może się wybrać w taką podróż?

Karolina: W zeszłym roku byłam w ciąży z Romkiem i sama się zastawiałam czy to jest dobry pomysł, nie do końca dobrze się czułam, na dodatek te USG połówkowe… Bardzo się cieszę, że podjęłam tę decyzję i wyjechałam z dwójką dzieci sama. Myślę, że jak najbardziej tak. Wykorzystując to, że będą opiekunki, aby zająć się starszym dzieckiem, to dodatkowo jest to bardzo dobry moment, żeby się przygotować psychicznie i fizycznie do porodu oraz zadać sobie pytania, na przykład: jaką chcę być mamą. Każda z nas ma różne pytania w głowie i w sercu.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Niezapomniane chwile z dzieckiem….🤱Bycie mama może być cudowne 😍i frustrujace jednocześnie🤦‍♀️🤮Na tym zdjęciu jestem po zajęciach jogi, samotnej kąpieli i cieplej kawie🤩 Po ,, świętym czasie matki” mogłam w pełni cieszyć się czasem z dzieckiem i być dla niego najlepsza wersja siebie💃🏻💪Wiadomo nie zawsze można sobie pozwolić na takie rytuały😎 💆 Podroz/retreat z BreatheMama jest szansa dla Ciebie Mamo, abyś sie zatrzymała, odetchnęła, spędziła niezapomniany czas z dzieckiem i na nowo rozbudziła swoje marzenia💃🏻👠⭐️ 💄link w bio👆 #podrozzdzieckiem#czasdlamamy#swietyczasmamy#czasdlasiebie#marzenia#mamawspa#retreat#zatrzymajsie#ferie2019#urodzilamw2018#urlopmacierzynski#jestembojestes#miejscemocy#tajlandia#regeneracja

Post udostępniony przez KaroKaczmarska#BreatheMama (@_breathemama_)

Położna: Kiedy najlepiej jest zarezerwować ten wyjazd?

Karolina: Pierwszy turnus rozpoczyna się drugiego lutego i biorąc pod uwagę małą liczbę miejsc – jeśli któraś z was nas ogląda i chciałaby wyjechać, to myślę, że listopad, grudzień jest dobrym czasem, aby podjąć taką decyzję. Dodatkowo ja oferuję pobyt, natomiast nie oferuję przelotu. Służę pomocą w wybraniu korzystnego lotu i w logistyce, żeby później przenieść się na wyspę. Lot jest do Bangkoku, później trzeba dostać się na wyspę. To może brzmieć skomplikowanie, ale jak już się jest na miejscu, jest to pozytywne wyzwanie, dlatego służę pomocą, żeby to uprościć. Teraz jest też najlepszy czas, aby zamawiać bilety w korzystnej cenie. Luty to najlepszy miesiąc w tej części Tajlandii, jeżeli chodzi o pogodę i jest największe zainteresowanie. Dużo osób ma również ferie w tym czasie.

Położna: Czyli trzeba szybko podjąć decyzję. Myślę, że głównie chodzi o ten lot i upolowanie biletów. Jakie masz z tym doświadczenie?

Karolina: Z lotami jest różnie. W zeszłym roku lot kupowaliśmy dwa dni przed wylotem. Dla osób, które wyjeżdżają pierwszy raz, dla poczucia bezpieczeństwa, lepiej zaplanować go wcześniej. Mogę też podpowiedzieć, że jeśli ktoś miałby możliwość zatrzymać się na dłużej, bo lot z pobytem na wyspie to są dwa tygodnie, warto zatrzymać się w Bangkoku. Jest to duże, fajne miasto również pod kontem dzieci. Chętnie podpowiem prywatnie co warto zobaczyć i gdzie warto się zatrzymać.

Położna: Czyli pomagasz w wyborze lotu, w wydłużeniu pobytu… Czy jest jeszcze coś o co powinnam zapytać, a tego nie zrobiłam?

Karolina: Istotne jest to, że znalazłam kobietę, która od lat organizuje takie wyjazdy, żeby odciąć się od kontekstu kulturowego i autopilota. Niestety w dzisiejszym, zagonionym świecie, takie wyjazdy dla mnie są bardzo potrzebne. Nie musi być to wyjazd do Tajlandii, może być to na Mazury. Przygotowując się do organizowania takich wyjazdów, odbyłam trwający trzy miesiące kurs pod skrzydłami tej kobiety. Firma nazywa się Holly Mama. Cały program powstał na bazie jej dziesięcioletniego doświadczenia. Ona przez dziesięć lat organizuje wyjazdy przeznaczone dla mam, podczas niektórych są tylko zajęcia jogi, podczas innych głębsza praca ze sobą. Myślę, że to jest też istotne. Czuje się pewniej organizując taki projekt, że to wszystko jest wymyślone na bazie wieloletniego doświadczenia.

Położna: Przeszłaś odpowiednie szkolenie, masz certyfikaty, wiedzę jak stworzyć ten projekt. Z resztą jego nazwa jest bardzo piękna – „oddech dla mamy”. Żeby to mama zadbała o siebie, a jesteśmy bombardowani wszystkimi „niezbędnymi i najlepszymi” gadżetami dla dziecka

Karolina: to jest temat rzeka na kilka „poranków…”. Mnie to również dotknęło – rywalizacja i poczucie winy, skupianie się na tych gadżetach… „Muszę mieć to i tamto”… Co do nazwy – ten oddech jest mi bardzo bliski, żeby go złapać podczas wyjazdu. Bardzo mi pomógł przy porodzie. Ja sama korzystałam z wiedzy merytorycznej Kasi. Z tego co widziałam wspominasz o oddechu, on jest szalenie ważny. Będę chciała przemycić wiedzę o nim, skończyłam taki kurs. Odkrycie oddechu zainspirowało mnie do stworzenia takiej nazwy, żeby mama przysłowiowo, jak to jest w samolocie, najpierw założyła sobie maskę, a potem dziecku, czyli to, co w naszej kulturze jest często pomijane. Dużo moich koleżanek jest bardzo zmęczonych. Służymy wszystkim i zapominamy o swoich podstawowych potrzebach. Mówię to na podstawie rozmów z dziewczynami, które są bardzo zmęczone i mają wyrzuty sumienia, jeśli chcą zrobić coś dla siebie. Wiadomo, że takie małe dziecko ma swoje potrzeby i musimy je uszanować, natomiast bardzo ważne jest, żeby pamiętać też o sobie.

Położna: Jeżeli się zgłosicie do Karoliny, powiedzcie, że jesteście ode mnie. Być może otrzymacie rabat 🙂 Serdecznie was zapraszam.

Karolina: Również zapraszam. Jeżeli będziecie miały dodatkowe pytania to zapraszam na stronę, Kasia zamieści link i możecie bezpośrednio napisać maila. Dziękuję Kasi za zaproszenie i całą wiedzę, którą przekazuję. Bardzo mi pomogła przed porodem Romka.

Położna: dziękuję, pozdrawiam i zapraszam za tydzień.

Wszystkie informacje znajdziecie na stronie Karoliny: https://breathe-mama.com/

Fotografie autorstwa: AnotherStory.pl/

Transkrypcja jest dzięki uprzejmości mojej wspaniałej czytelniczki, która ma wielkie serce Natalii. Bardzo Ci dziękuję za czas, który podarowałaś mi w tworzeniu tego tekstu.

Dziękuję Ci za przeczytanie wpisu:

  • Zachęcam Ciebie do dzielenia się własnym doświadczeniem w komentarzu. Często dzięki jednemu komentarzowi powstaje wartościowa dyskusja. A ja z radością poznam Twój punkt widzenia.

  • Podaj dalej, udostępnij wpis innym potencjalnie zainteresowanym 🙂

  • Znajdziesz mnie na Facebook’u ZapytajPoloznaPL

  • Koniecznie odwiedź mnie na Instagramie nick polozna_kasia tam dziele się swoją wiedzą w postaci ktrótkich InstaStories oraz w postach. Poznasz mnie też z prywatnej strony.

  • Lubisz YouTube? Od jakiegoś czasu staram się regularnie publikować nowe filmy 🙂
    Zajrzyj tutaj.

Wybrane dla Ciebie

Brak komentarzy

Napisz komentarz

Zapraszam
na darmowy kurs!

Jestem położną i kurs stworzyłam z myślą o Tobie, przyszła mamo, żeby być Twoim przewodnikiem po narodzinach, karmieniu piersią i macierzyństwie.

Kasia Płaza-Piekarzewska — Położna

P.S. W każdej chwili możesz wypisać się z kursu.