Wcześniak

Na sympozjum neonatologicznym o emocjach. Czy to możliwe?

Dzisiaj chciałam Ci opowiedzieć o moich wrażeniach z sympozjum neonatologicznego: „Stany naglące w neonatologii”. Konferencję otworzyli prof. dr hab. Marta Szymankiewicz-Bręborowicz i prof. dr hab. Tomasz Szczapa.
Uwielbiam takie wydarzenia, ponieważ dzięki nim można poznać wybitne osoby zgromadzone w tym samym miejscu w jednym czasie. Przebywałam w Poznaniu od 29 do 30 listopada. Były to dwa dni pełne wiedzy. Wykłady trwały od rana do wieczora. A każdy prelegent przekazywał informacje i doświadczenie z pasją i zaangażowaniem.

Co mnie zaskoczyło?

Ogólnopolskie sympozjum „Stany naglące w neonatologii” to wydarzenie medyczne, a jednak podczas tych dwóch dni dużo słów padło na temat empatii, zrozumienia potrzeb małych pacjentów i ich rodziców.
Byłam poruszona, jak medycyna zmienia się na lepsze: ma być mniej inwazyjna w stosunku do pacjenta. Pisząc „pacjenta”, mam na myśli wcześniaka, noworodka. To jego potrzeby są postawione na piedestale. Z tego też powodu w prelekcjach można było zauważyć wyraźny nacisk na istotną rolę przebywania rodziców z dzieckiem i jego kangurowania. Pokazano korzyści wynikające z tego rozwiązania.

Na sympozjum był poruszony też problem niedoborów personelu medycznego. Zapewnienie intymności wcześniakom i ich rodzicom skutkuje chociażby umieszczeniem ich w indywidualnych salach. To sprawia, że pracownicy nie są w stanie być w kilku miejscach jednocześnie. Dlatego na przykład w niektórych rumuńskich szpitalach jest zainstalowany monitoring. Pozwala to odtworzyć sytuacje, omówić je podczas pracy ze studentami. Relacja na żywo z każdej sali jest dostępna w jednym pokoju. Dzięki temu personel może z odległości czuwać nad pacjentami.

Kiedy mówimy o małej liczbie pracowników, przypomina mi się wystąpienie Jerzego Owsiaka, który apelował o to, żeby personel medyczny był jednością i walczył o swoje prawa. Ponieważ on – Jerzy Owsiak – jest w stanie załatwić najlepszy sprzęt, lecz jeśli nie będzie komu przy nim pracować, nie ma to żadnego sensu.

Prelegentami podczas sympozjum byli wybitni specjaliści z całego świata (Rumunia, Niemcy, Wielka Brytania, Belgia, Hiszpania). Eksperci podczas prelekcji podkreślali ważność minimalizowania interwencji medycznych. Zamienienia inwazyjnych technik na mniej inwazyjne. Oddawania większej przestrzeni rodzicom, począwszy od chwili narodzin i czekania na tzw. fizjologiczne odpępnienie.

Myślę, że rzadko się zdarza, żeby w konferencjach medycznych brały udział organizacje walczące o prawa rodzin. Z wielką uwagą słuchałam wykładu Silke Mader z Niemiec „Dlaczego potrzebne są Europejskie Standardy Opieki nad Noworodkiem? Perspektywa rodzica”. Podzieliła się swoją osobistą historią, gdy została mamą bliźniąt urodzonych przedwcześnie. Córeczki i synka. Niestety córeczka zmarła, a syn obecnie ma 22 lata.
Opowiedziała o swoich przeżyciach z punktu widzenia mamy, która cierpi po trudnym cięciu cesarskim, stracie dziecka i walczy o synka. Jej codzienność po przedwczesnych narodzinach stanowiło siedzenie na niewygodnym krześle i kangurowanie. Brak jedzenia i picia. Ojciec, żeby móc potrzymać swoje dziecko, musiał czekać na DZIEŃ OJCA! Opowiadała też o braku zrozumienia ze strony personelu medycznego, który zdawał się nie słuchać, że ona chce być jak najwięcej z synkiem. Silke Mader reprezentuje stowarzyszenie, z którym współpracuje polska Fundacja Wcześniak Rodzice – Rodzicom.
Autorka przedstawiła kilka istotnych kwestii, które z pozoru wydają się drobiazgami, ale mają ogromny wpływ na jakość czasu spędzanego przy łóżeczku wcześniaka:

  • na sali powinny być wygodniejsze krzesła, fotele do kangurowania
  • ważna jest zgoda na dłuższe przebywanie rodziców
  • niestety w tej trudnej sytuacji tworzy się napięta atmosfera między rodzicami
  • istotna jest uważna, pełna empatii komunikacja rodziców z personelem
  • rodzice powinni być informowani o tym, co się dzieje z dzieckiem
  • rodzice potrzebują coś jeść i pić – konieczna jest taka przestrzeń na terenie szpitala.

Kolejną interesującą kwestię poruszyła Lisa Lehtonen w wykładzie „Rola opieki skoncentrowanej na rodzinie (FCC) w oddziale intensywnej terapii noworodka”. Podkreślała wagę kontaktu rodziców z dzieckiem przedwcześnie urodzonym i tego, że odpowiednie postępowanie skraca pobyt dziecka w szpitalu. Zmniejsza się śmiertelność, a rośnie liczba dzieci karmionych piersią. Podkreśliła też, że personel medyczny jest szkolony, w jaki sposób słuchać rodziców. Myślę, że takie szkolenia z komunikacji opartej na empatii są bardzo ważne.

Dopełnieniem wykładów o potrzebach rodziny była prelekcja psycholog, położnej Anny Stolaś, która użyła pięknego sformułowania „dziecko za szybką”. Autorka pokazała, że są w szpitalu bariery, które mają z jednej strony usprawnić pracę, a z drugiej strony są elementami oddzielającymi rodziców od dziecka. Zauważyła, że nie tylko rodzice są wypełnieni emocjami, lecz także odczuwa je dużym stopniu personel medyczny.
W tym ostatnim przypadku dotyczą one wprowadzenia Złotego Standardu w opiece pediatrycznej. Pracownicy mieli obawy i trudne emocje wynikające z kwestii przeciążenia pracą, a opieka skierowana na rodzinę to model, który zakłada, że dziecko jest częścią rodziny. W tej sytuacji personel ma wspierać rodzinę w procesie leczenia dziecka. Wtedy pojawiają się pytania: „Co oznacza wspierać rodzinę?”, „Czy tylko od tego są psycholodzy?”, „Jak rodzice radzą sobie z współodpowiedzialnością za leczenie ich dziecka?”.
To pokazuje, jak ważne jest obustronne zaufanie, czas, zaangażowanie i odpowiednia postawa.

Zaciekawił mnie również wykład Izabeli Andrzejewskiej o roli pielęgniarki w poprawie jakości opieki w oddziale neonatologicznym. Byłam bardzo zbudowana tym, że do liczby pacjentów dostosowywana jest liczba personelu medycznego. Jak również faktem, że są tworzone specjalne zespoły badawcze. W ich ramach przeprowadzane są badania kliniczne, które znacznie podnoszą poziom opieki nad wcześniakiem.

Natomiast wykład Prof. zw. hab. Ewy Helwich, która w świecie neonatologii pełni funkcję Krajowego Konsultanta ds. Neonatologii nakreślił realia Polski w obszarze zajmowania się najmniejszymi pacjentami. Okazuje się, że rozwój neonatologii w Polsce zaowocował obniżeniem umieralności dzieci przedwcześnie urodzonych. Jest to bardzo ważne zwłaszcza w obecnej sytuacji demograficznej. Mianowicie z danych statystycznych wynika, że wciąż mamy niski odsetek narodzin, a średnia populacji to 1,42, co nie daje zastępowalności populacji.
Profesor Ewa Helwich podkreślała też, że w Polsce rośnie niepokojąco odsetek cięć cesarskich. Co mnie jako położną również martwi.

W niezwykły klimat konferencji wpisała się zaprezentowana wystawa fotografii „Najmniejsi” Zuzy Krajewskiej, która uwieczniła aparatem codzienność rodziców i ich przedwcześnie urodzonych dzieci na oddziale intensywnej terapii w dwóch warszawskich szpitalach. Sama autorka jest mamą wcześniaka. Wystawę zainicjowała marka Pampers, która również zaprosiła mnie na sympozjum.
Fotografie zostały zamieszczone w korytarzach prowadzących do sali wykładowej oraz głównej sali. Można było na nich zobaczyć naturalną czułość, braterską więź, spokój, a także sprzęt medyczny, który jest niezbędny dla dzieci przedwcześnie urodzonych, żeby były otoczone odpowiednią troską. Patrząc na zdjęcia, widziałam i czułam, jak mały pacjent traktowany jest z czułością i wiedzą ekspercką.

Myślę, że jeszcze sporo pracy przed nami. Natomiast emocjonalny wydźwięk konferencji, podkreślenie ważności rodziców w opiece nad noworodkiem napawa mnie optymizmem.

Miałam przyjemność być w Poznaniu na dwudniowym sympozjum na zaproszenie marki Pampers.

Partnerem artykułu jest marka Pampers, która od dwóch lat bezpłatnie przekazuje pieluszki dla najmniejszych Pampers Preemie Protection do szpitali na oddziały neonatologiczne na terenie całej Polski.

Wybrane dla Ciebie

2 komentarze

  • Reply
    Nymeria
    18-12-2019 at 12:42

    To wszystko piękne słowa ale nic nie będą znaczyły, jeżeli na polskich oddziałach zabraknie personelu. Żadna pielęgniarka czy położna nie będzie miała nawet chwili czasu na wysłuchanie rodziców, co dopiero na okazanie im empatii, jeżeli będzie miała pod opieką cały oddział małych pacjentów o wielu potrzebach i jedną koleżankę do pomocy a tak to teraz w wielu miejscach wyglada.

    • Reply
      Położna Kasia
      18-12-2019 at 15:56

      Niestety, to prawda. Dlatego istotne jest by sygnalizować małą ilość personelu. Dziękuję Ci za Twoje przemyślenia.

    Napisz komentarz

    Zapraszam
    na darmowy kurs!

    Jestem położną i kurs stworzyłam z myślą o Tobie, przyszła mamo, żeby być Twoim przewodnikiem po narodzinach, karmieniu piersią i macierzyństwie.

    Kasia Płaza-Piekarzewska — Położna

    P.S. W każdej chwili możesz wypisać się z kursu.